Gdy za oknem chłód i deszcz, a w aptekach ustawiają się coraz dłuższe kolejki, wielu z nas zaczyna gorączkowo szukać sposobów na wzmocnienie odporności. W obiegu krąży wiele porad – od tych zasłyszanych od babci po modne nowinki z internetu. Ale które z nich rzeczywiście działają, a które warto włożyć między bajki?
…uchroni przed każdą infekcją? Niekoniecznie. Olej z wątroby dorsza długo cieszył się opinią niezawodnego środka na odporność. Dziś wiadomo, że jego działanie wynika głównie z obecności kwasów omega-3 oraz witamin D i A. Jeśli w diecie nie brakuje tłustych ryb morskich, tran staje się zbędny – jego charakterystyczny smak i zapach mogą więc pozostać wspomnieniem minionych czasów.
Niestety, kolorowe kapsułki nie zastąpią zdrowego stylu życia. Suplementy mogą być pomocne, gdy występują niedobory (np. witaminy D, cynku czy żelaza), ale nie działają profilaktycznie u osób zdrowych. Zanim sięgniesz po kolejną buteleczkę, warto wykonać badania i skonsultować się z lekarzem. Nadmierna suplementacja bez wskazań może zaburzyć naturalną równowagę organizmu zamiast ją wzmocnić.
To fakt! Aż 70 proc. komórek układu odpornościowego znajduje się w jelitach, dlatego to, co jemy, ma kluczowe znaczenie. Warzywa, owoce, produkty fermentowane i pełnoziarniste wspierają mikrobiotę jelitową, a ta – naszą odporność. Bez odpowiedniego odżywienia organizm nie ma siły, by się bronić. Prawidłowo skomponowana dieta to zawsze lepsze wsparcie niż garść tabletek.
I to prawda. Naprzemienne prysznice, spacery w chłodniejsze dni czy – dla bardziej zaawansowanych – morsowanie pobudzają układ krążenia i wspierają reakcje obronne organizmu. Ważne jednak, by robić to z głową – gwałtowne wystawienie się na zimno bez przygotowania może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.
To jeden z najpopularniejszych mitów. Cytrusy rzeczywiście zawierają witaminę C, ale nie więcej niż czarna porzeczka, natka pietruszki czy papryka. Co więcej, zimą często pokonują długą drogę, przez co tracą część wartości odżywczych. Warto więc sięgać po lokalne źródła witamin, a nie tylko po pomarańcze z importu.
Wpływa – i to znacząco. Długotrwałe napięcie podnosi poziom kortyzolu, który hamuje aktywność limfocytów, osłabiając zdolność organizmu do obrony. Dlatego osoby żyjące w ciągłym stresie częściej łapią infekcje. Spokój i regeneracja to nie luksus, lecz część profilaktyki zdrowotnej.
Badania jednoznacznie potwierdzają, że osoby śpiące krócej niż sześć godzin na dobę chorują częściej. Organizm regeneruje się właśnie podczas snu – wtedy wytwarzane są cytokiny, białka wspierające walkę z infekcjami. Niedobór snu, stres i przemęczenie obniżają ich poziom, przez co stajemy się bardziej podatni na choroby.
Odporności nie buduje się z dnia na dzień ani za pomocą jednej kapsułki. To efekt codziennych wyborów – snu, ruchu, diety i umiejętności odpoczywania. A jeśli mimo zdrowego trybu życia infekcje się powtarzają, warto poszukać przyczyny u lekarza i nie działać na własną rękę.
AM
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze