13 lutego br. w Izraelu zmarł 95-letni Manes Bogen – jeden z ostatnich przemyskich Żydów. Urodził się w 1924 r. Całe jego dzieciństwo i młodość związane były z Przemyślem i Niżankowicami. W ostatnim roku jego życia odnalazł go przemyślanin Tomasz Machaj, zainteresowany historią Żydów. To dzięki niemu Manes Bogen zdążył udzielić dwóch obszernych wywiadów. Dzięki doskonałej pamięci, jak nikt inny odmalował ze szczegółami obraz przedwojennego Przemyśla.
95-latek płynnie mówił po polsku, ukraińsku, hebrajsku i angielsku, znał też rosyjski i niemiecki. Opowiadał o przedwojennym Przemyślu, jak gdyby miał go wciąż przed oczami. Pamiętał nazwy ulic, placów, konkretne kamienice i to, kto gdzie mieszkał, gdzie był jaki sklep i jak nazywali się właściciele. Był człowiekiem otwartym, uśmiechniętym, nie stronił od żartów i zabawnych anegdotek. Uosabiał ten świat miniony, o którym czytamy w książkach i pamiętnikach[paywall]. W swoim życiu przeszedł gehennę antysemityzmu, wojny i Holokaustu, w którym stracił rodzinę. Mimo to zawsze ciepło wspominał Przemyśl. Nie chciał rozgrzebywać tych wszystkich strasznych rzeczy, które go tu spotkały, wolał mówić o tym, co dobre, jasne i przejrzyste, jak młodość.
Manes Bogen urodził się 4 sierpnia 1924 roku w Przemyślu. Jego ojciec był kierownikiem tartaku w Niżankowicach. Rodzina Bogen zamieszkiwała tam przez kilka lat, do 1936 r., kiedy przeprowadzili się znów do Przemyśla. Zamieszkali wtedy w kamienicy przy Dworskiego 36. Manes Bogen uczęszczał do szkoły średniej handlowej. Dla niego i jego 7 żydowskich kolegów utworzono specjalną grupę przy żeńskiej części szkoły po to, aby uniknąć konfliktów z innymi uczniami. Bogen Przemyśl na tle innych miast postrzegał jako miejsce tolerancyjne, gdzie Żydom żyło się dobrze.
Rodzina Bogen należała do tzw. postępowców, nie byli zbyt religijni, mówili po polsku, nie wyróżniali się strojem, w ważniejsze święta odwiedzali synagogę Tempel. Interesował się wojskiem, potrafił po latach wymienić nazwy i numery jednostek wojskowych, które stacjonowały w Przemyślu. Ciepło wspominał orkiestrę wojskową podhalańczyków. Mówił, że jako dziecko, gdy tylko usłyszał, że gdzieś grają, biegł ulicami, nasłuchując, skąd dochodzą dźwięki. Pamiętał przemyskie lokalne kluby sportowe i poszczególnych piłkarzy.
Gdy wybuchła wojna, miał 15 lat, wspominał o wejściu Niemców, a później Sowietów. Pracował w Pikulicach i Nehrybce. Wspominał getto i wywózki z niego. W jednym z nich Niemcy zabrali jego matkę i siostrę i wywieźli do obozu w Bełżcu. Manes był wówczas w pracy. Kiedy wrócił, ich już nie było. Został sam, bez rodziny i pieniędzy. Sprzedał marynarkę i buty i wtedy pojawiło się ogłoszenie, że potrzebują ślusarzy. Nie miał nic do stracenia, pojechał. Trafił do obozu w Płaszowie, pod rządy bestialskiego komendanta Amona Gotha. Udało mu się przeżyć. Stamtąd trafił do Skarżyska-Kamiennej, do fabryki amunicji. Chorował tam i cudem uniknął śmierci. Później trafił do Sulejowa, Częstochowy i Buchenwaldu, a stamtąd w okolice Lipska. Po kilku miesiącach pracy pieszo przedostali się do Czechosłowacji. Koniec wojny zastał ich w Terezinie. Po czteroletnich staraniach i kolejnych przeprowadzkach w 1949 roku Manes Bogen trafił do Izraela, gdzie mieszkał aż do śmierci.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.I takich ludzi się szanuje! Kawał Przemyskiej historii, Dziękuję autorowi za PRZYTOCZENIE tego materiału. Pokazany jest Przemyśl jak trzy kultury mieszkały razem bez konfliktów i jakiś większych perypetii.
Wspaniała postać, legenda. Bardzo przyjemny dla ucha wywiad. Niech mu ziemia lekką będzie (*)
tak jak mój dziadzio zawsze wspominał lwów i wszystkich sąsiadów i kamienice ale nie był żydem to tak na marginesie...
https://www.youtube.com/watch?v=IT2mZx2QcVo 74 lata temu przestała istnieć wieś Huta Pieniacka
Bardzo piękny wywiad,z ciekawością go słuchałam a pan Manes bardzo mądry gość.Niech spoczywa w pokoju
I takich ludzi się szanuje! Kawał Przemyskiej historii, Dziękuję autorowi za PRZYTOCZENIE tego materiału. Pokazany jest Przemyśl jak trzy kultury mieszkały razem bez konfliktów i jakiś większych perypetii.
Wspaniała postać, legenda. Bardzo przyjemny dla ucha wywiad. Niech mu ziemia lekką będzie (*)
Ja też dziękuję za ten wywiad