O tegorocznym festiwalu rozmawiamy z prof. Władysławem Kłosiewiczem – właścicielem zespołu pałacowego w Narolu i inicjatorem Festiwalu Narolarte im. Pana, Wójta i Plebana.
Skąd pomysł, by nazwać imprezę imieniem Pana, Wójta i Plebana?
– Odwołujemy się do wielonarodowej kultury dawnej Galicji, przy jednoczesnym wskazaniu na trzy źródła tej kultury, którymi są: tradycja dworska, tradycja religijna i tradycja plebejska – wiejska i mieszczańska. Te trzy źródła inspiracji zawsze ze sobą współistniały w życiu artystycznym, czasem konkurowały, czasem się przenikały. Na przestrzeni ośmiu lat udało się pokazać , że w poszczególnych latach inaczej te akcenty się rozkładały.
Co ma wnosić tutejszym festiwal Narolarte?[paywall]
– Możliwość kontaktu ze sztuką wysoką. Przyjeżdżają tu wykonawcy muzyki klasycznej, których można posłuchać w teatrach, filharmoniach i najlepszych salach koncertowych. Ci twórcy rzadko docierają do małych ośrodków.
Czy warto związać się z takim małym środowiskiem jak Narol?
– Jak najbardziej warto. Narol to wspaniałe miejsce, o wspaniałej tradycji. Począwszy od XVIII wieku był to wielki ośrodek kultury. Wydaje mi się, że mamy możliwości, żeby miastu przywrócić rangę, która mu się należy z racji tradycji. Festiwal nawiązuje do Akademii Narolskiej – pierwszej na ziemiach polskich szkoły artystycznej powołanej w Narolu.
Czy trudno jest ściągnąć tutaj artystów takiego formatu?
– Trzeba ich przekonać i zachęcić, ale nikt nigdy nie żałował.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze