Ulica Okrężna to kolejna z peryferyjnych ulic miasta Przemyśla, na której czas się zatrzymał. Mniej więcej na czasach opisanych w... noblowskiej powieści „Chłopi” Władysława Reymonta. Niestety, to kolejna ulica zapomniana przez władze miasta. A szkoda, bo mieszkający tam ludzie w niczym nie różnią się od tych z „reprezentacyjnych” dzielnic nadsańskiego grodu. To także przemyślanie.
O problemach mieszkańców podobnych ulic jak Okrężna pisaliśmy już wielokrotnie. I z pewnością wiele jest takich, o których nie powstał żaden materiał, a które wymagają choć minimum zainteresowania ze strony odpowiednich instytucji. Bo mieszkańcy się poddali, bo nie wierzą w swoją siłę sprawczą, bo nie chcą się użerać z urzędnikami, pisać setek pism i być zbywani absurdalnymi wyjaśnieniami lub mamieni obietnicami bez pokrycia. Są jednak tacy, którzy wciąż walczą. Tacy peryferyjni „don kichoci” (przepraszamy, jeśli ktoś się poczuł urażony – przyp. aut.), walczący z wiatrakami. Ale jak inaczej ich mianować, kiedy doskonale wiadomo, że ich prośby, monity, częstokroć błagania przegrywają z argumentem, który jest nie do zbicia: brak pieniędzy. Ale próbują... Tak jak jeden z mieszkańców ulicy Okrężnej[paywall].
Ulica Okrężna to boczna ulicy Lwowskiej. Przed mostem na Wiarze. Niemal vis- á-vis ulicy Ofiar Katynia.
– Droga od lat wygląda fatalnie. Przez lata całe ułożone były tam płyty betonowe. Dwa lata temu, na odcinku około 150 metrów, ulica została niby zmodernizowana. Zabrano płyty i wylano asfalt. Reszta jednak jak była wiejskim duktem z dziewiętnastego wieku, tak nadal jest. Utwardzana bywała doraźnie. Jeszcze wcześniej, podczas budowy kanalizacji, jeden z głównych kolektorów był w ciągu tej ulicy. Główny wykonawca wysypał tam cienką warstwę tłucznia, dodał trochę smoły i na wierzch narzucił drobny gres. Zawałowali i uznali, że ulica została przypudrowana. Ot, taką dziwną nakładkę zrobili
– opowiada wspomniany mieszkaniec.
– Przez dwa, trzy lata było okej. Niewielkie ubytki, które się pojawiały, były naprawiane. Ale w miarę upływu czasu wszystko zaczęło siadać. Deszcz to wypłukiwał, pojawiły się większe lub mniejsze dziury. I nietrudno odgadnąć, że z każdym rokiem było coraz gorzej. Teraz jest jedno wielkie bajoro
– dodał.
Na tej ulicy mieszka kilkanaście rodzin. Łącznie jest tu dziesięć posesji. Kiedy panują opisane przez mieszkańca warunki, ci, którzy mają samochody z niskim zawieszeniem, zostawiają je w domach. Przejść do ulicy Lwowskiej można tylko w gumiakach.
– Moja mama ma 89 lat. Porusza się na elektrycznym wózku inwalidzkim. Ale kiedy jest takie błoto, nie jest w stanie się nim przemieszczać. Jest zmuszona siedzieć w domu. Kiedy jest w miarę, to jeździ nim codziennie, do sklepu, na spacer, do koleżanek. Nie rozumiem, dlaczego przez czyjąś bezczynność, totalną ignorancję, musi być zamknięta jak w więzieniu?
– powiedział.
Wielokrotnie niektórzy z mieszkańców składali pisma z prośbami o pomoc, o sprawienie, aby można było po tej ulicy normalnie się poruszać. Nie będziemy ich cytować. Bo scenariusz się powtarza.
– Odpisywali mi od kilku lat, że sprawę monitorują, że badają, że nie mają pieniędzy i tak dalej. Takie odpisywanie, z którego nic nie wynika. Najgorsze jest to, że odcinek ulicy, który był w miarę najlepszy, popsuli. Mówię o tym odcinku, na którym były płyty, a na który nałożyli tę świetną nakładkę. Niech sobie przyjadą, zeskrobią tę nakładkę i może wówczas będzie można przynajmniej tamtędy przejechać. Niech nam po prostu przywrócą te płyty
– stwierdził.
Zapytaliśmy w przemyskim magistracie, czy mieszkańcy Okrężnej mają na cokolwiek szanse... Bo oni także odprowadzają przecież do miejskiej kasy podatki. To mieszkańcy jednej z kolejnych ulic na obrzeżach miasta, którzy psioczą na „grzech” zapomnienia o nich przez odpowiedzialne służby.
Otrzymaliśmy dokładne wyjaśnienie problemu. Otóż: ulica Okrężna wykonana jest odcinkami z masy bitumicznej, kruszywa łamanego utrwalonego emulsją asfaltową i grysami oraz destruktu asfaltowego stabilizowanego mechanicznie. Odwodnienie ulicy odbywa się powierzchniowo, czyli wody opadowe spływają na pobocze gruntowe, gdzie ulegają procesowi retencji terenowej. W 2022 r. Zarząd Dróg Miejskich w Przemyślu wymienił odcinek nawierzchni ulicy Okrężnej wykonany z płyt drogowych betonowych na nawierzchnię bitumiczną od skrzyżowania z ulicą Niecałą do wjazdu do posesji nr 14.
– Kolejny odcinek ulicy o długości około 715 metrów bieżących wymaga przebudowy. Trzeba wykonać koryto, warstwę konstrukcyjną nawierzchni jezdni, ułożyć nakładkę bitumiczną oraz przebudować i zabezpieczyć pozostałą infrastrukturę techniczną
Reklama
– wyjaśnił Kamil Krukiewicz z Wydziału Promocji i Kultury UM w Przemyślu.
I wszystko wygląda bardzo przejrzyście, do momentu, kiedy nie przejdzie się do meritum spraw.
– Przedstawiony zakres prac wymaga opracowania dokumentacji projektowej, uzyskania zezwolenia organu administracji architektoniczno-budowlanej, a przede wszystkim zabezpieczenia pieniędzy w budżecie miasta. Obecnie, z uwagi na brak środków finansowych, niemożliwe jest wykonanie nowej nawierzchni ulicy. Po zakończeniu okresu zimowego możliwe będzie wykonanie robót związanych z likwidacją ubytków
Reklama
– podsumował K. Krukiewicz.
Przykro nam, Szanowni Mieszkańcy ulicy Okrężnej w Przemyślu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Gorzka prawda, w Przemyślu są takie ulice jakich już w żadnej wsi nie zobaczymy. Przerażający stan faktyczny.
Gorzka prawda, w Przemyślu są takie ulice jakich już w żadnej wsi nie zobaczymy. Przerażający stan faktyczny.