Trzecie z rzędu zwycięstwo odniósł beniaminek z Przeworska. To znakomity start ekipy grającego trenera Patryka Brody, który po czterech kolejkach dał im pozycję wicelidera tabeli. Od prowadzącego Sokoła są gorsi tylko stosunkiem bramek.
Nie ma kompletnie żadnego znaczenia, że Orzeł triumfy odniósł nie z zespołami z topu ligi. Po raz drugi pierwsze skrzypce w tej ekipie grał doświadczony Rafał Surmiak. Zdobył decydującego gola w Tyczynie, zdobył dwa z „sokołami” z Niska. Drugiej porażki z rzędu doznał JKS Jarosław. To kolejny cios dla tego zespołu, ale najgorsze teraz byłoby rozdrapywanie ran, a już dramatem – szukanie winnych. Drużyna Bogdana Zająca i jej kibice muszą uzbroić się w cierpliwość. To jedyne wyjście z sytuacji, bo w tym sezonie wygrać można jeszcze wszystko. Trzecie niepowodzenie z kolei przytrafiło się spadkowiczowi z III ligi, czyli Sokołowi Sieniawa. Team Arkadiusza Barana dzielnie walczył z mocnym Cosmosem Nowotaniec, tracąc bramkę na sekundy przed końcem pojedynku. W tym wypadku spokój i wytrwałość także jest mile widziane.
Przed 4. kolejką spotkań, na jednym z internetowych portali, pojawiła się zabawa w typowanie meczów. Trener lidera z Kolbuszowej Dolnej, znany w naszym regionie, Marcin Wołowiec zwycięzcę spotkania Orła z Sokołem widział w tych drugich. Rzekł, że przeworszczan nie widział, więc nie bardzo wie, na co ich stać. A szkoda… Może warto wybrać się na pojedynek z udziałem beniaminka?
Gospodarze napoczynali ekipę z Niska powoli. Ekipę, która także jest beniaminkiem, ale przed sezonem dokonała kilka poważnych wzmocnień i personalnie naprawdę wygląda nieźle. Ich szkoleniowiec Jarosław Pacholarz, który ma za sobą pracę nawet w III-ligowych ekipach (m.in. z Sandomierza, Kraśnika czy Ostrowca Świętokrzyskiego), kazał w pierwszych minutach zachować swoim podopiecznym czujność na murawie stadionu przy ul. Budowlanych. To sprawiło, że w pierwszych 30 minutach sytuacji było jak na lekarstwo. Miejscowi także nie zamierzali się odkrywać i czekali na błąd rywala. Ten przytrafił się na chwilę przed zejściem do szatni. Przed szansą stanął Rafał Surmiak i wykorzystał ją z zimną krwią. Dla „sokołów” był to scenariusz najgorszy z możliwych.
Na tyle niekomfortowy, że od początku II połowy nie za bardzo wiedzieli, jak tę stratę odrobić. Brakowało im przede wszystkim dokładności i mądrości w prowadzeniu gry. To niezdecydowanie się zemściło. Ponownie w roli głównej wystąpił R. Surmiak. Przejął bezpańską piłkę w okolicach pola karnego Sokoła i pewnym uderzeniem przy słupku ustrzelił dwupak. Dopiero wówczas goście się nieco obudzili. Mogli pokusić się o honorowe trafienie, ale przy strzale Jacka Stępnia Matthew Korziewicz był na posterunku, zaś próba Jakuba Mażysz wylądowała obok słupka. Orzeł odniósł jak najbardziej zasłużone zwycięstwo.
Mający w tym sezonie spore aspiracje jarosławianie ponieśli drugą porażkę, a kolejny raz na drodze stanęła im Głogovia, z którą JKS nie wygrał już piątego meczu z rzędu. Był to słaby występ gości. Wprawdzie w pierwszej połowie mieli oni nieznaczną przewagę, lecz niewiele z niej wynikało. Bramkarza rywali Piotra Lipkę przetestowali jedynie Piotr Pindak i Sylwester Magdziak. Po strzale tego drugiego szansę na dobitkę miał jeszcze Pindak, ale został uprzedzony przez obrońców. Początek II odsłony przesądził o losach spotkania. Najpierw boisko po drugiej żółtej kartce opuścił Stanisław Mykycej, a chwilę później dośrodkowanie Jakuba Początka wykorzystał Tomasz Płonka. Przyjezdni próbowali reagować zmianami, ale te niewiele wniosły i punkty zostały w Głogowie.
W innych meczach: Legion – Karpaty 0:2 (0:0), SPEC Stal Ł. – Igloopol 1:4 (1:2), Wisłok – Ekoball Stal 2:1 (0:0), Sokół KD – Sokół K. 1:1 (1:1), Izolator – Czarni 1910 2:3 (1:3), Stal II M. – Strug 3:1 (3:1).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze