O kulisach przeworskiej polityki na szczeblu powiatu rozmawiamy z wieloletnim starostą Zbigniewem Kiszką.
Wybory 2018 w powiecie dały wynik niejednoznaczny...
– Wręcz przeciwnie, dały wynik jednoznaczny. W wyborach startowały cztery komitety, z czego trzy (PSL, Razem dla Powiatu, Nasz Samorządny Powiat) tworzyły koalicję sprawującą władzę w powiecie od 12 lat, z której ramienia miałem zaszczyt pełnić funkcję starosty powiatu przeworskiego. W ciągu tych trzech kadencji nasz powiat rozwijał się, wykorzystując maksymalnie dostępne środki zewnętrzne, dzięki którym między innymi została poprawiona dostępność komunikacyjna wszystkich gmin, co dało możliwość bezpiecznego poruszania się po drogach powiatowych (zmodernizowano 90 procent z nich) oraz rozwoju przedsiębiorczości. Ta koalicja w ostatnich wyborach uzyskała 11 mandatów na 19 możliwych, dających możliwość kontynuacji wspólnej pracy dla powiatu[paywall] .
Już po wyborach powstał dokument zawiązujący porozumienie koalicyjne.
– Tak, było to porozumienie wypracowane wspólnie i podpisane bez uwag przez wszystkich uczestników rozmów, w tym 11 radnych. Dokument ten stanowił fundament do dalszych rozmów. Jednak nie wszyscy radni zachowali się honorowo i nie dotrzymali słowa potwierdzonego własnoręcznym podpisem, uważając, że była to umowa przedwstępna.
Można zatem zadać pytanie, czy osoby te, które dzisiaj piastują funkcje publiczne, podpisując dokumenty, traktują je nadal jako przedwstępne, do niczego niezobowiązujące.
Czy postępowanie tych radnych było zaskoczeniem? Od kiedy była znana ich decyzja?
– W pewnym sensie tak, bo nie dotrzymali słowa potwierdzonego podpisem, chociaż po drugiej turze wyborów w gminie Zarzecze można było się domyślić, że doszło do jakiegoś układu. Zostało to niedawno potwierdzone wypowiedzią jednego z radnych na łamach prasy lokalnej.
Niektórzy twierdzą, że koalicję zgubiła zachłanność, że planowała „skok” na stanowiska.
– Skład zarządu czy funkcje w radzie powiatu są zależne od wyniku wyborczego i składu personalnego rady. To jest naturalne, że zmienia się obsada, bo zmieniają się radni. Jeśli chodzi o politykę kadrową w powiecie, to była ona dotychczas przejrzysta i taka by pozostała. W minionym okresie nie było rewolucji kadrowych, a zmiany, jakie zachodziły, były spowodowane naturalnymi odejściami na emeryturę, w nielicznych przypadkach względami merytorycznymi lub zmianami organizacyjnymi.
Wróćmy jednak do zerwania jednej i zawiązania drugiej koalicji. Czuje się Pan oszukany?
– Oszukani zostali przede wszystkim wyborcy, bo każdy z tych panów (Mazur i Kiełbowicz – przyp. aut.) startował z konkretnego komitetu. Na liście każdego komitetu było po 7 kandydatów, którzy pracowali na poszczególne mandaty. Wybory do powiatu są wyborami pośrednimi, a szczęściem tych dwóch radnych było to, że zdobyli najwięcej głosów w kolejności przydziału mandatów na listę. W przypadku pana Mazura wystarczyłoby, że lista, która zdobyła ponad 2700 głosów, otrzymałaby około 200 głosów mniej i nie byłby radnym ze swoimi 572 głosami. Oszukali nie tylko wyborców, ale również kolegów, którzy na nich pracowali.
W całej sprawie pojawiły się też sugestie, że dokonała się polityczna transakcja, a brakująca PiS-owi dwójka za poparcie została nagrodzona stanowiskami.
– Jeśli chodzi o naszą koalicję potwierdzoną podpisami, to nie było żadnych problemów w obsadzie stanowisk w radzie czy zarządzie, których obsada zawsze się zmienia, o czym mówiłem wcześniej. W przypadku jednego z panów swoje postępowanie próbował wyjaśniać na łamach prasy, o czym też mówiłem, a drugi podjął decyzję w ostatniej chwili i trzeba w tym miejscu zadać sobie pytanie, co było prawdziwym powodem takiego zachowania.
Na zakończenie, był Pan starostą 12 lat, nawet jeśli wcześniej zdecydował Pan, że w nowej kadencji nie będzie Pan zbiegał o to stanowisko, to jednak znalazł się Pan w nowej dla siebie sytuacji. Co dalej ze Zbigniewem Kiszką?
– Starostą się bywa, a człowiekiem się jest. Przez ostatnie 12 lat nie utraciłem kontaktu z rzeczywistością. Kończący się rok był dla mnie rokiem bardzo trudnym ze względów osobistych. Obecnie myślę o przygotowaniu świąt Bożego Narodzenia dla rodziny. Co przyniesie nowy rok, zobaczymy. Jak Pan widzi, moje ręce nie są rękami urzędnika, a dotychczas zdobyte doświadczenie też mi się przyda w przyszłości. Najważniejsze, żeby przeżyć spokojnie święta i rozpocząć optymistycznie nowy rok. Korzystając z okazji, chciałbym wszystkim czytelnikom Życia Podkarpackiego życzyć spokojnych świąt, samych dobrych i szczerych ludzi wokół siebie i żeby życzliwość zapanowała nie tylko w święta, ale przez cały nadchodzący rok.
Dziękuję za rozmowę.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze