Przemyślanin dał się skusić ogłoszeniu w internecie i uległ atrakcyjnej cenowo ofercie zamieszczonej przez jedną z firm oferujących glukometry bez nakłuwania. Otrzymał zupełnie inny produkt, w dodatku bez paragonu i faktury. Jak się okazuje, nie jest jedyną osobą naciągniętą w taki sposób. Przed podobnymi próbami oszust przestrzega Polskie Stowarzyszenie Diabetyków.
– Mam cukrzycę, muszę więc mierzyć sobie poziom cukru. Na popularnym portalu społecznościowym znalazłem ofertę, która wydała mi się bardzo atrakcyjna – opowiada Jan Stopyra, który padł ofiarą firmy z adresem we Wrocławiu. W jej ofercie był tzw. glukometr nieinwazyjny, a więc pozwalający zmierzyć poziom cukru bez konieczności nakłuwania.
– Postanowiłem wydać te 200 złotych, bo tyle życzy sobie firma za taki sprzęt, by ułatwić sobie samookontrolę. Uznałem, że warto zainwestować. Po kilku dniach otrzymałem zamówioną przez internet przesyłkę, ale otworzyłem ją, kiedy kuriera już nie było. Ku mojemu zdziwieniu w pudełku znalazłem nie glukometr nieinwazyjny, a zwykły pulsometr, pozwalający na monitorowanie pracy serca, czyli przyrząd, który w sieci nabyć można za jakieś 35 – 40 złotych. Na próżno szukałem też paragonu stanowiącego dowód zakupu czy faktury. Takowego sprzedawca po prostu nie dołączył – relacjonuje nasz czytelnik.
Reklama
Zaczął szperać w internecie i jakimś czasie przeszukiwania informacji wyszło mu, że firma, u której zakupił sprzęt, w podobny sposób zachowała się także wobec innych klientów.
– Co więcej występuje pod różnymi obco brzmiącymi nazwami, z adresem we Wrocławiu. Szybko połączyłem fakty i zyskałem pewność, że padłem ofiarą oszustwa. Co mogę zrobić z towarem bez dowodu zakupu? Spisałem już te 200 złotych na straty, zwrotu pieniędzy i tak nie otrzymam, nawet na to nie liczę, ale warto przestrzec innych – mówi pan Jan.
Reklama
Przykłady podobnych nieudanych zakupów, których pokłosiem są nieprzychylne komentarze, można znaleźć w sieci. „Nie dostałem paragonu ani faktury za towar, którego nie zamawiałem, a dostałem inny bubel za 230 zł (zapłaciłem kurierowi przy odbiorze)” – pisze jeden z internautów. „Ja również zamawiałam towar, a dostałam całkiem co innego, a po napisaniu maili do firmy z etykiety do dzisiaj nie mam odpowiedzi” – komentuje inny. – Jeśli takich osób jak ja jest dużo więcej, to całkiem ładną kwotę taka firma jest w stanie zarobić – mówi J. Stopyra.
Krzysztof Drabik, Miejski Rzecznik Konsumentów działający przy Urzędzie Miejskim w Przemyślu, nie jest zdziwiony zrelacjonowaną przez mężczyzną sytuacją. – Takie oferty pochodzą od chińskich podmiotów, które nie są zarejestrowane na terenie Polski czy Unii Europejskiej, a zatem nie mają siedziby w Polsce, dysponują jedynie telefonami i adresami e-mailowymi. Bywa, że kilkaset firm[paywall] ma identyczny adres – w jednym i tym samym pokoju czy boksie. Te podmioty tak właśnie działają, żerują na niewiedzy ludzi. Od lat przestrzegam konsumentów, by sprawdzali, gdzie zamierzają kupić towar. Opisany przypadek nie jest przypadkiem jednostkowym. Klienci zamawiają szereg innych sprzętów, a także buty, ubrania, a otrzymują zupełnie co innego lub wcale nie dostają towaru. Zawsze w takiej sytuacji można wysłać e-mail z informacją o odstąpieniu od umowy, na co w przypadku tej zawartej poza lokalem mamy 14 dni, jak i prośbą o przesłanie właściwego zamówienia, ale trudno powiedzieć, czy odpowiedź w ogóle nadejdzie – mówi K. Drabik. Na koniec miejski rzecznik konsumentów podkreśla, by pamiętać o tym, że atrakcyjna cena nie może być jedynym wyznacznikiem dla kupującego, a sprzedającego towar w sieci zawsze warto sprawdzić, choćby szukając opinii i komentarzy na jego temat, wystawionych przez innych klientów.
Przed lawiną reklam „nieinwazyjnych glukometrów”, które pojawiają się na popularnych portalach, przestrzega też Polskie Stowarzyszenie Diabetyków. „Znowu dostajemy sygnały o podejrzanych reklamach nieinwazyjnych, wielofunkcyjnych glukometrów, które mają być antidotum na trudy samokontroli cukrzycy. Po raz kolejny musimy ostrzegać pacjentów, by nie dali się zwieść i nie tracili pieniędzy na taki sprzęt” – informuje PSD, podkreślając, że nie istnieją urządzenia, które dokonują pomiaru glikemii bez konieczności pobierania próbki krwi. Tylko skąd przeciętny Kowalski z cukrzycą ma o tym wiedzieć?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Kochani internauci. Zamówcie wszyscy. Namowcie znajomych. Niech nas będą tysiące. Zamówcie z płatnością przy odbiorze. Jednak NIE ODBIERAJCIE przesyłki. Niech wróci do nadawcy. Koszty przesyłek które poniosą dostawcy przyprawią im sporo "radości". Także koszty tych gadżetów przyprawią im ból głowy. Ps. Szanowny redaktorze, to nie Chińczycy są sprawcami tych oszustw. To nasi rodacy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Kochani internauci. Zamówcie wszyscy. Namowcie znajomych. Niech nas będą tysiące. Zamówcie z płatnością przy odbiorze. Jednak NIE ODBIERAJCIE przesyłki. Niech wróci do nadawcy. Koszty przesyłek które poniosą dostawcy przyprawią im sporo "radości". Także koszty tych gadżetów przyprawią im ból głowy. Ps. Szanowny redaktorze, to nie Chińczycy są sprawcami tych oszustw. To nasi rodacy.