Stanisława i Mieczysław Kucabowie z Jodłówki co roku, 10 sierpnia zapraszają do swojego domu na nocleg pielgrzymów z Sarzyny, którzy zmierzają na Kalwarię Pacławską. W rozmowie z ŻP wspominają czasy, kiedy pątników trzeba było przywieźć na przyczepce.
– Kiedy byłem prezesem Akcji Katolickiej, podczas różnych wyjazdów i spotkań opłatkowych poznałem Wincentego Pażyrę, organizatora pielgrzymki. Tak zawiązała się nasza przyjaźń. Od tamtej pory, czyli około 20 lat, przyjmujemy u siebie pielgrzymów wędrujących na Kalwarię Pacławską – mówi Mieczysław Kucab.
Państwo Kucabowie przeważnie oferują nocleg czterem osobom. Gdy jest potrzeba, zapraszają więcej. Zdarzało się, że w ich domu spało nawet dziesięć osób[paywall]. – Mamy kilka pokoi, ale pielgrzymi nie potrzebują wielkich wygód. Mogą spać na łóżkach czy wersalkach, lecz przeważnie mają swoje śpiwory. Kiedy nie było jeszcze wodociągów, zdarzało się tak, że nieraz brakowało wody. Trzeba było wiaderkiem ciągnąć ją ze studni, aby pielgrzymi mieli się jak umyć – wyznaje.
Pątnicy przeważnie przybywają do sanktuarium na mszę św. około godziny 19. Jest to drugi dzień ich czterodniowej pieszej pielgrzymki. W początkowych latach, kiedy nie było tak wielu samochodów, pan Mieczysław jeździł ciągnikiem z przyczepką, rozwoził ich po sąsiadach i przywoził do swojego domu, ponieważ mieszkają prawie 3 km od sanktuarium.
– Żona zawsze przygotowuje coś na ciepło, na przykład gołąbki czy pierożki z kapusty, także sałatki z naszych pomidorów i ogórków. Z owoców robi kompot. Ona już wie, co pielgrzymi lubią. Tutaj zatrzymuje się również na śniadanie pielgrzymka zmierzająca do Częstochowy, dla tych osób żona również coś szykuje. Dlatego ma już wprawę – żartuje mąż.
– Spali już u nas różni ludzie, księża, klerycy, był kilka raz pan, który rozwozi bagaże, spały także dzieci oraz osoby starsze. Kiedy ci pielgrzymi u nas nocowali, często rozmawialiśmy o swoich sprawach, ktoś się wyżalił. Jak się człowiek otworzył, to potem było lżej na sercu. Z tymi, którzy odwiedzająnas od kilku lat, stale mamy kontakt w ciągu roku, dzwonimy do siebie, wysyłamy życzenia świąteczne. Przeważnie jeździmy też z żoną na Kalwarię Pacławską, aby się jeszcze z nimi spotkać. Jest wtedy czas, by porozmawiać – kończy pan Mieczysław.
– Od samego początku państwo Kucabowie przyjmowali nas, pielgrzymów. To wspaniali ludzie, wspaniała rodzina. Ja ich traktuję jak swoich braci. Kilka razy byli ze mną na pielgrzymkach autokarowych. Gdziekolwiek się spotkamy, to jest ta radość powitania. Zwsze z wielką radością do nich idę – wyznał Wincenty Pażyra, organizator pieszej pielgrzymki z Sarzyny na Kalwarię Pacławską, który co roku nocuje w domu Stanisławy i Mieczysława Kucabów.
Pielgrzymi wędrują przez cztery dni szlakiem sanktuariów maryjnych. W tym roku w trasę wyruszyło 56 osób. Pielgrzymi ufundowali i przynieśli na Kalwarię Pacławską obraz Matki Boskiej Zaśniętej, namalowany przez mieszkankę Chodaczowa. Zostanie umieszczony w Kaplicy Zaśnięcia Matki Bożej, w miejscu tego spalonego przed dwoma laty.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze