W ubiegłym tygodniu w magistracie doszło do interesującej konferencji prasowej. Prezydent Przemyśla Wojciech Bakun zaprosił na spotkanie starostę przemyskiego Jana Pączka oraz przedstawiciela przemyskiego oddziału Caritas.
Obecność starosty podyktowana była – jak informowali sami zainteresowani – głównie troską o poprawne relacje na styku przemyskiego magistratu i starostwa. Starosta Pączek zapewniał o swojej niczym niezmąconej sympatii do nowego prezydenta. Brzmiało to i dowcipnie, i tajemniczo. Rodzi się wszak pytanie, dlaczego dopiero po roku urzędowania Wojciecha Bakuna dwóch najważniejszych urzędników w mieście i powiecie zdecydowało się na publiczne wyznanie sympatii. Może niedługo się dowiemy.
O wiele ciekawsze była forma powitania drugiego z gości konferencji. Zastępca dyrektora przemyskiego Caritasu ksiądz Paweł Konieczny dwukrotnie przez prezydenta Bakuna został przestawiony jako: pan przedstawiciel Caritas. Forma powitania wzbudziła ledwo skrywane poruszenie uczestników konferencji, ale prezydent konsekwentnie posługiwał się tym zwrotem. Dlaczego?
W odpowiedzi nadesłanej do naszej redakcji prezydent stwierdził: „nie wiedziałem, że zastępca Caritas jest księdzem”. Tłumaczenie ciekawe. Ksiądz Konieczny był co prawda „po cywilnemu”, ale w koloratce. Ponadto siedział tuż obok prezydenta, za jednym stołem.
Zapytaliśmy także politologa, wykładowcę PWSW w Przemyślu, dra Tomasza Olejarza, fachowca między innymi od dyplomacji w Watykanie. Stwierdził, co następuje: podczas oficjalnych spotkań osoba piastująca urząd, w tym wypadku prezydent Przemyśla, raczej powinna używać zwrotów grzecznościowych. W kontekście duchownego co najmniej zwrotu ksiądz, chyba że witana osoba piastuje jeszcze inne stanowiska kościelne, na przykład: prałata, biskupa, arcybiskupa czy inne.
Oczywiście prezydent Przemyśla Wojciech Bakun, urzeczywistniając przyjazny rozdział Kościoła od państwa, nie ma obowiązku trzymać się etykiety, ale… Skoro zaprasza się księdza, przedstawiciela Caritasu po to, aby ogłosić wspólnie organizowaną wigilię dla przemyślan, to nie trzymawszy się przyjętych zwrotów, stwarza się sytuację, w której zaproszony gość może się czuć, mówiąc delikatnie, potraktowany per noga. To tak jakby, na ten przykład, starosta przemyski Jan Pączek zwracał się podczas konferencji do prezydenta per panie Wojtku. A tego nie robił. Trzymał się konwencji. Ksiądz Konieczny zachował dyplomatyczny, można rzec, watykański spokój.
Historyjka może błaha, ale pokazuje, jak ważna w polityce może być etykieta. Nie zakładam złej woli prezydenta, ale wyszło, jak wyszło...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Dlaczego bezdomni nie sa wpuszczani do kościołów?
Tak, pan ksiądz. Nie ma niczego obraźliwego w tym określeniu. Mówienie per "pan" do księdza to nie jest traktowanie go per noga, tylko traktowanie jak normalnego, zwykłego obywatela, a nie kogoś szczególnie uprzywilejowanego.Robicie z igły widły i, jak słusznie ktoś obok zauważył, odwracacie uwagę od realnych problemów miasta.
Czyli od dzisiaj do prezydenta można mówić "ej ty". Skoro nie ma w tym nic obraźliwego. Bez względu na to, kim jest SZACUNEK się należy: prezydent, burmistrz, ksiądz czy zamiatacz ulic. No cóż....
przecież nie mówił ty, tylko przez pan...panie redaktorze a konferencja była tylko o tym?
Moim zdaniem, do braku wykształcenia, wiedzy i doświadczenia doszła PYCHA i AROGANCJA .
Kiedyś "nieopatrznie" w pracy zawodowej odniosłem się do kapłana katolickiego "proszę Pana", to mnie tak zbeształ … . Proszę szanownych oburzonych, do swoich kapłanów zwracajcie się jak musicie czy chcecie, ale w tym kraju są też ludzie niewierzący i członkowie innych wyznań i nie obowiązują ich tytuły duchownych w kościele katolickim. Dobrze by było, żeby o tym pamiętali także dziennikarze, bo Życie Podkarpackie nie jest chyba gazetą kierowaną wyłącznie do członków kościoła katolickiego. Czytają ją także inni, a ich chyba nie wypada strofować tak pouczającym artykułem. Chyba, że artykuł był kierowany wyłącznie do Pana Bakuna. Ale chyba nie wypada publicznie uczyć kogoś "wątpliwej" moim zdaniem etykiety.
Może czas rozpisać konkurs jak zwracać się do przedstawiciela obrońców pedofilii z mafii watykańskiej?
Najciekawsze jest to, że CARITAS nie jest związkiem wyznaniowym. Wystarczy zajrzeć do statutu tej organizacji, w której nie ma stanowiska „ksiądz”, lecz dyrektor, zastępca, sekretarz lub upoważniona osoba. Czemu więc w oficjalnych kontaktach z osobą reprezentującą tę organizacją ktoś miałby posługiwać się tytułem przynależnym jej w danej religii czy związku wyznaniowym? To tak jakby do prezesa jakiejś spółki mówić np. „pastor”, bo w swoim wyznaniu pełni tę funkcję.
Konwenanse, konwenanse, są wszak zawody które się tytułuje... Na sesji pytanie jest nie do Pana Kowalskiego tylko do Pana Radcy Kowalskiego, podczas wywiadów do lekarzy mówimy dr, do adwokatów mecenasie, tutaj mimo wszystko powiedziałbym "ksiądz. W ostateczności Dyrektor Caritas (czy kim on tam jest) z pominięciem Pan. Tak samo jeżeli znałbym osobiście Prezydenta to mówiłbym w "szerszym" gremium Panie Prezydencie natomiast prywatnie Wojtku... Chybaa tak wypada...
Cóż widać nie do końca się Pan Prezydent przygotował.
Nie lubię P..Bakuna ale tu ma punkt,prawidłowa reakcja.. Redaktor NACZELNY jak zwykle bzdury pisze ha ha może jeszcze powinien PANA księdza po łapach całować.Żenada!CIEMNOGRÓD !
Pan dziennikarz może mieć brązowy nos od lizania tyłka katabasom, ale niech nie wymaga tego od innych.
W kraju demokratycznym grzeczność i kultura ciągle obowiązuje ale nie obowiązuje ani etykieta ani hierarchia. Pan i Pani wystarczy. Nikt nie ma obowiązku używania żadnych innych tytułów, chyba że sam/a osobiście chce coś podkreślić o osobie, do której się zwraca.
W szkole podstawowej dzieci zwracają się do nauczycieli per pan, pani. W szkole średniej per profesorze, choć większość nauczycieli szkół średnich nie posiada takiego tytułu. Wszystko jest umowne. Kultura wymaga pewnych zachowań. Ksiądz nie jest panem, tylko sługą /bożym /. Nie trzeba być wierzącym, aby to zrozumieć. Zapomniałem, jak się nazywa ta sekta, której wyznawcy stoją na Kamiennym Moście... Oni zwracają się do siebie per bracie lub siostro, choć nie są spokrewnieni. Jakoś to nikomu nie przeszkadza..
Tak samo powinno się mówić do zakonnicy Pani, bo co to za siostra?? na pewno nie moja siostra.W szpitalach odchodzi się od zwrotu do pielęgniarki siostro na rzecz zwrotu Pani.
krótko: każdemu z nas mogło się to przydarzyć - ale nie prezydentowi, nie wiem ale tłumaczenie że koloratki nie zauważył pogrąża delikwenta na maxa, ZERO UMIEJĘTNOŚCI I ZDOLNOŚCI POLITYCZNYCH
My friend recommended me one of the best writing websites! I can't keep this in secret! http://essaylab.co.uk can write ANY type of assignment and you will get the best grade in class! Highly recommend!
Dlaczego bezdomni nie sa wpuszczani do kościołów?
Czy nie mamy większych problemów???
Tak, pan ksiądz. Nie ma niczego obraźliwego w tym określeniu. Mówienie per "pan" do księdza to nie jest traktowanie go per noga, tylko traktowanie jak normalnego, zwykłego obywatela, a nie kogoś szczególnie uprzywilejowanego.Robicie z igły widły i, jak słusznie ktoś obok zauważył, odwracacie uwagę od realnych problemów miasta.