Od początku grudnia w większych europejskich miastach trwa jarmarkowe szaleństwo. Na przykład w Berlinie naliczono aż ponad 80 świątecznych jarmarków, no, ale nie ma się, co dziwić, bo właśnie stamtąd pochodzi słowo „jahrmarkt”, co znaczy doroczny targ.
U nas bożonarodzeniowych jarmarków też nie brakowało. Gdańsk, Kraków, Warszawa, Wrocław, Poznań. W internecie aż się roi od relacji, w których najczęściej pojawiały się „paragony grozy”. To takie modne ostatnio określenie na horrendalne ceny. Faktycznie. W Gdańsku pajda chleba ze smalcem kosztowała piętnaście złotych, a we Wrocławiu ponoć jeszcze więcej, a za grzane wino trzeba było zapłacić trzydzieści złotych.
Od ubiegłego piątku do niedzieli w Przemyślu również odbywał się świąteczny jarmark, więc wybrałem się, żeby się przekonać, jak to jest u nas. Chleba ze smalcem nie wypatrzyłem, ale ceny innych towarów raczej nie szokowały. Grzaniec, a poprawnie wino grzane, jak twierdził właściciel winnicy „Melancholia”, kosztował piętnaście złotych (200 ml), co w porównaniu z cenami wina w okolicznych barach było raczej przystępną ceną.
Trzy stoiska dalej za tyle samo można było zjeść barszcz z uszkami. Choinki kosztowały od stu do dwustu złotych, ale takie same na placu Rybim można było kupić za siedemdziesiąt. U pani Ireny schab pieczony kosztował pięćdziesiąt złotych. Więcej niż w sklepie, ale widocznie cena była adekwatna do smaku i jakości wędlin, bo przed stoiskiem ustawiła się długa kolejka. Oczywiście były też ryby, sery, pierogi z różnym nadzieniem, piernikowe cudeńka, miody, nalewki, no i słodkości do wyboru i koloru. Wszystko raczej w umiarkowanych cenach.
Handlujący tłumaczyli, że nie mogą windować cen, bo Przemyśl to nie Gdańsk, gdzie kupują turyści w dużej mierze zagraniczni. Ponadto organizator jarmarku, czyli Urząd Miejski w Przemyślu, udostępnił stoiska (zwane przez niektórych paśnikami) za darmo. Ponieważ święta to nie tylko obżarstwo, na jarmarku były też ozdoby choinkowe, stroiki, ręcznie malowane bańki, okazjonalne serwetki. Jednym słowem wszystko, co potrzebne do udekorowania stołu i stworzenia świątecznego nastroju.
Od spacerujących po Rynku przemyślan słyszałem opinie, że na tegorocznym jarmarku była zdecydowanie większa i bardziej różnorodna oferta towarów. Było w czym przebierać. A ceny? No cóż. Takie czasy.
J.S
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze