Reklama

Parząca "zemsta Stalina"

06/08/2016 18:30

– Jeszcze w tamtym roku zauważyłem, że po drugiej stronie ulicy na zakrzaczonej działce, której nikt od dawna nie użytkuje, rośnie barszcz Sosnowskiego – mówi mieszkaniec ulicy Obozowej, Andrzej Kazimierz.

– W tym roku zobaczyłem, że ta paskudna roślina pojawiła się po drugiej stronie drogi tuż pod moim płotem. Mam kilkoro wnuków i wiem, jak bardzo niebezpieczny jest barszcz Sosnowskiego, więc dwa miesiące temu zgłosiłem o tym do straży miejskiej. Kiedy dopytywałem się, co z tym zrobili, usłyszałem, że zgłosili sprawę do Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Odczekałem trochę i poszedłem tam, żeby się czegoś dowiedzieć. Powiedzieli, że o niczym nie słyszeli. W międzyczasie dostałem[paywall] wiadomość ze straży miejskiej, że przekazali sprawę do ochrony środowiska. Pojechałem do ochrony środowiska, rozmawiałem z naczelnikiem, a od jakiejś urzędniczki dowiedziałem się, że zgłosili to do Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miasta. Już sam nie wiem, co o tym wszystkim myśleć, a barszcz rośnie – kończy Andrzej Kazimierz, pokazując na roślinę rosnącą na środku bocznej drogi. 

Zemsta Stalina

Barszcz Sosnowskiego jest bardzo niebezpieczny dla ludzi, a zwłaszcza dzieci. Kontakt z rośliną powoduje oparzenie skóry, podobne do oparzenia wrzątkiem, czego następstwem są ropne pęcherze gojące się nawet przez kilka lat. Ponadto, jeżeli oparzone miejsca były wystawione na słońce, mogą powstać nieusuwalne przebarwienia skóry. Nazywany jest „zemstą Stalina”, gdyż w czasach stalinowskich został sprowadzony z Kaukazu i rozpoczęto jego uprawę na wielką skalę. Barszcz Sosnowskiego miał służyć jako pasza dla bydła i być ratunkiem dla sowieckiej gospodarki. W latach pięćdziesiątych dotarł do Polski. Kiedy po pewnym czasie okazało się, że jest toksyczny i groźny dla człowieka, zaprzestano jego uprawy. Dzisiaj już dawno nie ma Związku Radzieckiego, ale barszcz sobie rośnie, jak chce.

Bardzo niedoskonałe prawo

Ustawa o Ochronie Przyrody uznaje barszcz Sosnowskiego za inwazyjny, szkodliwy chwast i w artykule 120 ustawy zabrania świadomego przetrzymywania oraz uprawy tej rośliny, zakazuje też sprowadzania jej z zagranicy. Natomiast nie ma obowiązku zniszczenia barszczu przez właściciela nieruchomości, na której rośnie. W tej sytuacji wystarczy, że właściciel powie, że nie wiedział o istnieniu takiej rośliny na terenie jego nieruchomości i to wystarczy, żeby uniknął odpowiedzialności. W przypadku barszczu rosnącego przy ul. Obozowej sytuacja jest bardziej skomplikowana. – Zajmowaliśmy się tym jeszcze w tamtym roku – mówi komendant straży miejskiej Jan Geneja. Ustaliliśmy, że barszcz Sonowskiego rośnie na terenie prywatnym, którego właścicielem jest firma Imax mająca siedzibę w Rzeszowie. Niestety od dwóch lat jest ona w stanie upadłości. Pisaliśmy do nich kilka razy, ale bez odzewu – rozkłada ręce komendant.

Reklama

Jest pewien sposób

Skoro w ustawie nie ma obowiązku bezwzględnego niszczenia toksycznego barszczu, to można zastosować akty prawa miejscowego o charakterze przepisów porządkowych, które mogą być wydawane w zakresie nieuregulowanym w odrębnych ustawach. Warunkiem jest, by akty były niezbędne dla ochrony życia lub zdrowia obywateli. Trochę to wszystko zawiłe, ale coś trzeba zrobić, żeby raz na zawsze pozbyć się „zemsty Stalina”.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mongol - niezalogowany 2016-08-06 19:18:16

    Pelny dostep 5.99 zl ha ha

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    przemyślak - niezalogowany 2016-08-07 19:08:47

    Przestrzegam wszystkich którzy koszą trawę,w upalne dni gdy kosimy trawę a jest w śród nich nawet niewielka ilość barszczu na którą nawet nie zwracamy uwagi będąc bez koszuli z długim rękawem i spodni z długimi nogawkami możemy dostać poważnych opażeń skóry.Sam tego doświadczyłem i chociaż nie jestem uczulony na ten toksyczny barszcz, moje ręce wyglądały jakbym wsadził je do gorącej wody,były całe w bąblach.Leki oczywiście pomogły ale blizny z mocniejszych oparzeń mam do dzisiaj.Ten barszcz nawet przy skoszeniu małej rośliny rozstrzepuje nasiona i niesie dalej.Najwięcej tego świństwa jest na Ukrainie w pobliżu naszej granicy i stamtąd drogą wietrzną przenosi się do nas.Musimy pamiętać że reakcje alergiczne mogą być różne,nawet jak podają medycy ze zgonem włącznie.Jakiś czas ta sprawa była przemilczana przez władze które nie mogą sobie z nią poradzić a teraz wraca znowu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości