Reklama

Patrycja Hurlak: – Kiedyś rzucałam klątwy

03/08/2015 16:46

– Nie istnieje coś takiego, jak świeckie odczynianie uroków – mówi Patrycja Hurlak, autorka autobiograficznej książki "Nawrócona wiedźma".

Przestrzega Pani przed horoskopami, nawet traktowanymi jako zabawę.
– Czytanie horoskopów jest grzechem przeciw pierwszemu przykazaniu. O tym trzeba powiedzieć jasno i o tym mówi Katechizm Kościoła Katolickiego. Diabeł nie ma poczucia humoru, więc nawet, jeżeli dla zabawy czytamy horoskopy, on w to wchodzi i ma do nas dostęp.[paywall]
Niektórzy jednak twierdzą, że im horoskopy się sprawdzają.
– Trzeba się zastanowić, kto pisze horoskopy. Ja też mogę napisać panu horoskop, powiedzieć, że będzie miał pan świetny czas, pojawi się nowa miłość na horyzoncie, u dzieci będzie wszystko w porządku. U jakiegoś odsetka ludzi to się sprawdzi, bo pisząc ogólniki nietrudno się wstrzelić. Jeżeli nie pan, to będzie ktoś inny spod tego samego znaku zodiaku.
Spotykała się Pani z rzucaniem uroków?
– Oczywiście. Mój stosunek do tego jest jednoznaczny: na żadną osobę w stanie łaski uświęcającej nie można rzucić uroku, ponieważ ten stan, gdy jesteśmy po spowiedzi i możemy przystępować do Komunii Świętej, stanowi jakby system antywirusowy przed działaniem złego ducha. Oczywiście, ludzie rzucają uroki, kombinują różne rzeczy, ale dla osób wierzących i praktykujących nie powinno mieć to żadnego znaczenia, mogą się z tego tylko zaśmiać. Łaska uświęcająca jest jak szyba kuloodporna. Ale jeśli ktoś się uroków wystraszy, przejmie się nimi i uwierzy, to tak jakby tę szybę otworzył.
Po rzuceniu uroków, są także przepisy na ich odczynianie.
– Brednie. Nie istnieje coś takiego, jak świeckie odczynianie uroków. Będę powtarzać do znudzenia: jeśli ktoś jest w stanie łaski uświęcającej, żaden urok nie zadziała, więc nie trzeba go odczyniać. A jeżeli nie jest w stanie łaski, będę brutalna: sam jest sobie winien i zły duch ma dostęp do niego i można rzucić na niego urok. Ale nie ma co kombinować, bo żadna osoba świecka nie może odczynić uroków. Nie ma czegoś takiego, że przebiegnie nam drogę czarny kot, więc ktoś splunie przez lewę ramię i w ten sposób odczyni urok. Wtedy ma jeden grzech, bo się przejął czarnym kotem i drugi, bo splunął przez lewe ramię. I dalej jest jeszcze gorzej, niż jakby nie odczyniał tych uroków. Dla takich osób polecam aktualizację systemu antywirusowego w postaci spowiedzi. Wówczas klątwy i uroki nie działają.
Jak wygląda Pani życie teraz?
– Szczęśliwie, bardzo szczęśliwie. Cały czas w drodze. Głoszę, co się wydarzyło w moim życiu i co zdziałał Pan Jezus.
Mówi Pani o miłości do Jezusa tak samo, jak o miłości do chłopaka. Jak ludzie to odbierają?
– Różnie, bo każdy z nas jest inny i każdy ma zupełnie inną duchowość. Jedni traktują Pana Jezusa jak wielce dalekiego Boga, inni jak przyjaciela, inni jak oblubieńca, a inni traktują tak jak ja, jako swojego chłopaka i narzeczonego.
Ta droga przejścia z czarów do Kościoła jest długa?
– Ta droga jest ani długa, ani krótka, ani ciężka, ani lekka. Ona po prostu jest i każdy ma swoją indywidualną. Nie jest trudna, jeśli Pan Bóg mnie do niej uzdalnia, ale też nie jest krótka, bo nie jest za pstryknięciem palcami.
U Pani ile już trwa?
– Cztery lata.
Na razie wzięła Pani rozbrat z aktorstwem.
– Chwilowo nie mam na to czasu, nie mam nawet czasu pójść na casting. Ale nie mogę powiedzieć, że rzuciłam aktorstwo. Jeśli chce się rozbawić Pana Boga, można mu opowiedzieć o swoich planach. Zrobię to, czego On będzie ode mnie chciał. Jeśli zechce, żebym grała, wtedy będę grała. Absolutnie przyjmuję Jego wolę.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama