Reklama

Pięcioosobowa rodzina straciła dom. Proszą o pomoc

29/07/2015 17:21

Dom położony był na wzgórzu, w malowniczym, ustronnym zakątku, „tonął” w zieleni. Pozostały po nim zgliszcza i żałoba, choć nikt nie zginął. Smutek po utracie domu towarzyszyć będzie pięcioosobowej rodzinie Podgórskich z Łodzinki długo, może nigdy nie minie.

Dom. Azyl, miejsce, które kochamy, przywołujemy we wspomnieniach. Każdy ma własną historię, niepowtarzalny klimat, zapach. Dom państwa Podgórskich postawili przodkowie gospodarza 58 lat temu, pani Łucja wprowadziła się doń przed 35 laty. Oboje dbali o obejście, wystrój i funkcjonalność wnętrz, remontowali, ulepszali. Wnuczek lubił biegać boso, więc zamontowali ogrzewanie podłogowe w kuchni – czekało na odbiór hydraulika. Parę dni przed tragedią pan Jan pomalował od zewnątrz jedną ze ścian.

Piorun kulisty?

Przyczyn pożaru nie udało się dotąd ustalić. 9 lipca był upalny (ponad 40° C w słońcu na łące), burzowy. W Łodzince zagrzmiało, po dziesięciu minutach dom na wzgórzu się palił.

Reklama

– Byliśmy na dole, około 18.30 żona otworzyła drzwi, by pójść na górę, do sypialni, a tam czarno, dym – relacjonuje Jan Podgórski. – Dobrze, że wnuk nie pobiegł pierwszy. Gdyby w dym poszedł, nie uratowałby się – stwierdza pani Grażyna.


fot.Aleksandra Białoń
Jan i Łucja Podgórscy uratowali z pożaru dwie wersalki, lodówkę, butlę na gaz (mogło być nieszczęście), trochę dokumentów.

W panice

Widok płomieni sparaliżował rodzinę. W stresie poszkodowani zapomnieli o istnieniu bezpłatnego numeru alarmowego 112. – Telefony mieliśmy zablokowane, skończyła się nam ważność kart. Żona zaczęła krzyczeć, zaalarmowany sąsiad zawiadomił straż pożarną – wspomina dramatyczne chwile Jan Podgórski. Zgłoszeń było kilka. – Na łące nie ma hydrantu, a strumyk wysechł – dodaje mężczyzna. – Dwa tysiące litrów wody, tyle ile jest w pojeździe, momentalnie się wyczerpało. Strażacy kilkakrotnie jeździli na bazę uzupełniać jej zasoby. Pracowło sześć zastępów, około 30 ludzi. Pomimo intensywnych działań strażaków, domu nie udało ocalić, ogień strawił dorobek życia sześćdziesięciolatków. Co się nie spaliło, zostało zalane. – Nie próbuję nawet oglądać wnętrz – głos pani Łucji, gdy to mówi, drży.

Reklama

Szok po szoku

– Wychodzę z szoku, a jednocześnie dociera do mnie, co się stało – przyznaje poszkodowana.

– Wszystko było wyremontowane. Myślałem, wreszcie odpocznę. Mam 63 lata. Jak odbuduję dom? Nie zarobię już na to. Czekam na środki z ubezpieczenia i pomoc dobrych ludzi – Jan Podgórski jest zmęczony, podłamany, usiłuje jednak podołać trudnościom.

Pomoc napływa

Pogorzelców starają się wesprzeć okoliczni mieszkańcy, sołtys wsi Kazimierz Błoński oraz władze gminy. Caritas Archidiecezji Przemyskiej uruchomił specjalne konto – można dokonywać wpłat na rzecz poszkodowanych.

Reklama

 

Konto PL: 77 1600 1332 1847 4932 3000 0006

Konto EU: PL 52 1240 2568 1978 0010 6173 6383 SWIFT: PKOPPLPW

Tytuł przelewu: Pomoc dla Podgórskich


AB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    KAŚKA - niezalogowany 2015-07-30 22:16:47

    GDYBY BYŁO POTRZEBNE BIURKO I KRZESŁO TO Z CHĘCIĄ ODDAM ..  MOŻE JAKIEŚ RZECZY ?? JAKIE ROZMIARY ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości