Bez wciąż kontuzjowanego Macieja Kubisztala, jednego z najważniejszych graczy w kadrze trenera Przemysława Korobczaka, szczypiorniści SRS Czuwaju zdobyli dzisiaj (19 września br.) pierwsze punkty w nowym mistrzowskim sezonie. Po momentami bardzo dobrym, a momentami dramatycznie słabym pojedynku pokonali SPR Tarnów.
Przemyślanie zaczęli mecz tradycyjnie, czyli słabo. W 6. min było 0:4. Pierwsze trafienie na własnym parkiecie w nowym sezonie było dziełem Pawła Puszkarskiego w 7. min (1:4). Do pierwszego remisu doprowadził Mateusz Kroczek w 17. min (8:8). Do 26. min to jednak tarnowianie, minimalnie, bo minimalnie, ale przeważali. Ostatnie 4 minuty to jednak popis miejscowych. Do remisu 12:12 doprowadził Stanisław Makowiejew, który za moment trafił po raz kolejny, co dało czuwajowcom pierwsze w tym pojedynku prowadzenie 13:12. Bohaterem końcówki I połowy był jednak Sebastian Piechnik. Wychowanek Vive Kielce znakomicie wprowadził się na parkiet i to dzięki niemu miejscowi schodzili na przerwę z 3-bramkową przewagą. Sebastian swój znakomity występ kontynuował i w II połowie.
W 40. min po kolejnej bramce M. Kroczka gospodarze wygrywali już 22:15. I, niestety, stanęli. Do tego stopnia dramatycznie, że kolejne 10 minut przegrali aż 1:8! W 50. min po trafieniu Łukasza Szatki był już remis 23:23. Na szczęście opanowali sytuację i w 53. min po bramce Pawła Puszkarskiego wysforowali się na 2-bramkowe prowadzenie 26:24, którego nie dali sobie już odebrać.
SRS Czuwaj Przemyśl – SPR Tarnów 31:26 (15:12)
SRS Czuwaj: Sar, Orłowski, Szczepaniec – Makowiejew 5, Kubik 0, Puszkarski 4, Dejnaka 0, Stołowski 6, Kulka 1, Żak 2, Piechnik 6, Kroczek 7.
SPR Tarnów: Barnaś, M. Nowak, Sądowicz – Niemiec 0, Dutka 0, Szatko 5, Jewuła 0, Sanek 0, Karwowski 7, Ł. Nowak 4, D. Kubisztal 3, Kowalik 5, Wajda 2.
Sędziowali: Jakub Czochra (Zwierzyniec), Michał Szpinda (Zamość). Kary: SRS Czuwaj – 6 min; SPR Tarnów – 10 min. Widzów: 400.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze