Dali z siebie wszystko. Walczyli niezwykle ambitnie, z ogromną wolą walki i determinacją. Zostawili serce na parkiecie. Ale to było za mało. Zdewastowani personalnie po półfinałowym, wyniszczającym boju z Rekordem Bielsko-Biała, nie byli w stanie sprostać mistrzom Polski Piastowi Futsal Gliwice w pierwszym finałowym spotkaniu FOGO Futsal Ekstraklasy.
Leo Santana, Bruninho, Henrique Diniz i Jaroslaw Lebid – to cztery absolutnie ważne ogniwa w układance Vanildo Neto w tym sezonie. Ogniwa, które dawały przede wszystkim możliwość rotacji. Niestety, cała czwórka akuratnie w finale sezonu 2025 – 2026 zagrać nie mogła. Wyobraźmy sobie, gdyby z talii Juninho, trenera Piasta Futsal Gliwice, wyeliminować czterech zawodników… Ale to nie był problem aktualnych mistrzów Polski.
Oni doskonale wiedzieli o ogromnych problemach Przemyślan i przyjechali nad San z jasnym celem. Wywiezieniem niezwykle cennego zwycięstwa na otwarcie rywalizacji. Zwycięstwa, które mogłoby im dać możliwość zakończenia rywalizacji na własnym parkiecie.
Cel osiągnęli. Byli zdyscyplinowani, znakomicie zorganizowani. Doświadczenia zbierane w Lidze Mistrzów można było czytać z ich postawy jak otwartą księgę. Nie panikowali. Byli bezwzględni, z zimnymi głowami, nie popełniający błędów.
Wygrali za wysoko, bo aż takiej różnicy na placu gry widać nie było. Ale cudów nie ma. W ostatecznym rozrachunku byli zespołem lepszym, ale przede wszystkim skuteczniejszym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze