– Jestem mamą małego dziecka, więc spacery to dla mnie stały element dnia. Razem z maluchem pokonujemy duże odległości. Często przechodzimy też przez przejścia dla pieszych, na których nie ma sygnalizacji świetlnej. Zauważam u miejscowych kierowców niezbyt pozytywny zwyczaj. Otóż zmotoryzowani jakby w ogóle nie zwracali uwagi na pieszych noszących się z zamiarem wkroczenia na „zebrę”.
A bywa i tak, że nie widzą ich nawet wtedy, gdy znajdują się już w połowie przejścia. Jedni przejeżdżają nam przed nosem, inni za plecami. Nie zwalniają, a czasem kierują w naszą stronę niewybredne komentarze, jakbyśmy my, piesi, przeszkadzali im w jeździe. Niedawno po raz kolejny przydarzyła mi się sytuacja, kiedy kierowca przejechał mi przed nosem, gdy byłam z małym dzieckiem na przejściu dla pieszych. Może apel na łamach gazety coś zmieni, a może należałoby rozpocząć akcję pod hasłem „bezpiecznie na przejściu dla pieszych” i na przykład zapamiętywać numer rejestracyjny takiego pojazdu albo robić zdjęcie i wysyłać do mediów. Takie działania mogłyby spowodować, że miejscowi kierowcy zaczną zwracać większą uwagę na pieszych.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Niestety kiedyś - gdy obowiązywała zasada bezwzględnego pierwszeństwa dla pojazdów - wszyscy od dziecka począwszy wiedzieli, że zanim "wejdziesz na jezdnię popatrz W LEWO, popatrz W PRAWO. popatrz jeszcze raz W LEWO i jeżeli żaden pojazd nie nadjeżdża (nie zbliża się do przejścia) możesz przechodzić na drugą stronę ulicy. Dzisiaj gdy obowiązuje zasada pierwszeństwa dla pieszych - zdecydowana większość pieszych bez względu na wiek - "wali na oślep" przez jezdnię! Bo ja - pieszy - mam przecież pierwszeństwo, nie zastanawiając się nawet na chwilę: co mi z tego pierwszeństwa w bezpośrednim starciu z jakimkolwiek jadącym pojazdem. Czy Ty mamusiu przechodząc jezdnię spacerkiem z dzieckiem nie widziałaś wcześniej, że do przejścia zbliża się jadący samochód który przejeżdża tuż przed Tobą i dzieckiem? Nie wzięłaś pod uwagę że gdyby nagle zahamował mogłoby być o wiele tragiczniej. Jeżeli widziałaś to po co wchodziłaś na jezdnię narażając życie swoje i dziecka? Jeżeli nie widziałaś to lepiej spaceruj tylko po parkach albo polach.
Popieram "kasandra" , jedzie sznur samochodów stoi przed przejściem paniusia, został w kolumnie jeden samochód i potem długo nic a paniusia pcha się pod ostatni samochód , jakby nie mogła przepuścić ostatniego auta i spokojnie przejść gdy nie ma samochodu. Wszystkim się śpieszy, nie mając wyobraźni walą przed samochody . Parkujący też debile, parkują tak gdzie pieszy nie może zobaczyć jadącego samochodu . Szanowna Policjo wlepiaj mandaty pieszym a wzrośnie bezpieczeństwo, nie tylko kierujący są winni . Buractwo szerzy się wszędzie nie tylko wśród kierowców !
Z takim myśleniem to wy.....alaj na ukrainę albo do mongolii. Życie w zachodniej cywilizacji nie dla ciebie.
Jeszcze lepiej jak idą dwie zagadane bźdźiągwy pchające wózki całym chodnikiem w stylu stereo i ni z tąd ni z owąd jedna wpycha wózek pod koła nadjeżdżającego samochodu bo se chciała przejść. Te same blondynki stoją w najwęższym miejscu na moście i uskuteczniają ploty jak by nie mogły przepchać wózki dosłownie kilka metrów dalej gdzie chodnik jest kilka razy szerszy i tam stać i kłapać jadaczkami. Myślenie nigdy nie było najmocniejszą stroną blondynek. Baba jak kura. Stoi, stoi, stoi i hyc pod samochód a innym razem czeka nie wiadomo dlaczego. To tak jak z jazda samochodem. Jedzie i nagle hamuje bez powodu. Dojeżdża do skrzyżowania na oślep i dep w ostatniej chwili i nie wiadomo co toto chce zrobić i czy się wyrobi. To jest właśnie ten problem. Brak oceny sytuacji na drodze i w terenie w ogóle nie mówiąc o jakichkolwiek parametrach technicznych czy zwykłych zjawiskach fizyczno-przyrodniczych
Niestety kiedyś - gdy obowiązywała zasada bezwzględnego pierwszeństwa dla pojazdów - wszyscy od dziecka począwszy wiedzieli, że zanim "wejdziesz na jezdnię popatrz W LEWO, popatrz W PRAWO. popatrz jeszcze raz W LEWO i jeżeli żaden pojazd nie nadjeżdża (nie zbliża się do przejścia) możesz przechodzić na drugą stronę ulicy. Dzisiaj gdy obowiązuje zasada pierwszeństwa dla pieszych - zdecydowana większość pieszych bez względu na wiek - "wali na oślep" przez jezdnię! Bo ja - pieszy - mam przecież pierwszeństwo, nie zastanawiając się nawet na chwilę: co mi z tego pierwszeństwa w bezpośrednim starciu z jakimkolwiek jadącym pojazdem. Czy Ty mamusiu przechodząc jezdnię spacerkiem z dzieckiem nie widziałaś wcześniej, że do przejścia zbliża się jadący samochód który przejeżdża tuż przed Tobą i dzieckiem? Nie wzięłaś pod uwagę że gdyby nagle zahamował mogłoby być o wiele tragiczniej. Jeżeli widziałaś to po co wchodziłaś na jezdnię narażając życie swoje i dziecka? Jeżeli nie widziałaś to lepiej spaceruj tylko po parkach albo polach.
Popieram "kasandra" , jedzie sznur samochodów stoi przed przejściem paniusia, został w kolumnie jeden samochód i potem długo nic a paniusia pcha się pod ostatni samochód , jakby nie mogła przepuścić ostatniego auta i spokojnie przejść gdy nie ma samochodu. Wszystkim się śpieszy, nie mając wyobraźni walą przed samochody . Parkujący też debile, parkują tak gdzie pieszy nie może zobaczyć jadącego samochodu . Szanowna Policjo wlepiaj mandaty pieszym a wzrośnie bezpieczeństwo, nie tylko kierujący są winni . Buractwo szerzy się wszędzie nie tylko wśród kierowców !
Z takim myśleniem to wy.....alaj na ukrainę albo do mongolii. Życie w zachodniej cywilizacji nie dla ciebie.