Reklama

Podpalił samochody policjantów. Nic nie wskazuje na zemstę

07/11/2015 13:33

Tuż po zniszczeniu aut mieszkaniec Oleszyc opuścił region. Policjanci namierzyli go w Bydgoszczy. Został zatrzymany przez tamtejszych funkcjonariuszy w jednym z hoteli. Mężczyzna usłyszał sześć zarzutów.

Przypomnijmy: w nocy z poniedziałku na wtorek (2/3 listopada) podpalone zostały dwa samochody. Trzeci został uszkodzony uderzeniami. Sprawca uszkodził także drzwi do jednego ze sklepów i do komisariatu policji. Policja oficjalnie nie potwierdziła tych informacji, ale udało nam się ustalić, że zniszczone pojazdy były prywatną własnością funkcjonariuszy tej formacji.

To nie była zemsta

Dość szybko udało się ustalić, że sprawcą podpalenia aut i uszkodzenia drzwi do komisariatu jest 37-letni mieszkaniec Oleszyc. Mężczyzna wkrótce po zdarzeniu wyjechał z powiatu lubaczowskiego. Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania przyniosły rezultat – po dwóch dniach mężczyzna został zatrzymany w jednym z hoteli w Bydgoszczy.
Aspirant Marian Sochań, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lubaczowie, przyznaje, że 37-latek był już notowany przez policję, ale nie miał na swoim koncie przestępstw ciężkiego kalibru. – Za jedno zdarzenie usłyszał dwa zarzuty: uszkodzenia mienia i naruszenie miru domowego. Poza tym odpowiadał za kilka drobnych wykroczeń. Nie był to więc szczególnie groźny przestępca – mówi M. Sochań.Policja wprawdzie nie potwierdza, że podpalone zostały prywatne samochody policjantów, ale już sam fakt uszkodzenia drzwi komisariatu policji sugeruje, że głównym motywem mogła być zemsta na funkcjonariuszach. – Nic nie wskazuje na to, żeby ten mężczyzna miał się za co mścić na policjantach. Ostatni raz w swojej sprawie był przesłuchiwany we wrześniu ubiegłego roku – zaznacza rzecznik lubaczowskiej policji[paywall].

Nie wyjaśnił przyczyn swojego postępowania

Zatrzymany usłyszał w sumie sześć zarzutów: naruszenia miru domowego, kierowania gróźb karalnych wobec jednego z mieszkańców Oleszyc oraz trzy dotyczące zniszczenia mienia. W czasie postępowania wyszło na jaw, że 37-latek w dniu podpaleń zadzwonił do dyżurnego policji i kierował wobec niego groźby.
Uszkodzenie drzwi do sklepu i komisariatu, ze względu na niskie straty materialne, zostało potraktowane jako wykroczenie.
– W trakcie przesłuchania 37-latek odmówił złożenia wyjaśnień. Prowadzone w tej sprawie dochodzenie pozwoli ustalić, jakie były motywy jego działania – mówi aspirant Sochań. Zatrzymany najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.
pb
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości