Tak fatalnej kolejki w wykonaniu zespołów z naszego regionu jeszcze w tym sezonie nie było. Obie poniosły sromotne porażki, strzelając jedną bramkę, a tracąc aż jedenaście. Obie są tuż nad strefą spadkową i byłoby dla nich doskonale, gdyby runda jesienna już się zakończyła. Ale nic z tego. Do rozegrania pozostała jeszcze jedna kolejka „jesieni” i inauguracyjna rundy wiosennej.
Mecz z Chełmianką dla beniaminka był koszmarem. Niestety, jak ulał pasuje w tym wypadku stwierdzenie, że im dalej dla lubaczowian jest w las, tym więcej drzew. Posiadanie bardzo szerokiej kadry, aby „obskoczyć” – w dwóch przypadkach bardzo skutecznie – aż trzy klasy rozgrywkowe, nie przełożyło się, niestety, na jakość. III liga wymaga stabilności, a takiej u Pogoni-Sokoła kompletnie nie widać. Jak było do przewidzenia, wygrana z Podlasiem była jednorazowym wyskokiem KS Wiązownica. Takowe zdarzają się im, ale nimi ligi się nie uratuje. Niby mecz z rezerwami krakowskiej Wisły był w miarę wyrównany, ale to nie miało żadnego przełożenia na wynik. Bo dla KS Wiązownica teraz nie wrażenie artystyczne się liczy, a punkty. Tych nie ma. Trener zespołu Szymon Szydełko dla jednego z lokalnych tytułów wyraził się następująco: „Daliśmy się w końcówce po prostu wypunktować kosztem tego, że zarobimy jakieś pieniądze. Wynik jest wstydliwy, ale z przebiegu gry nie byliśmy chłopcem do bicia”. Panu trenerowi chodziło zapewne o klasyfikację Pro Junior i kasę, jaka wpływa do klubowego budżetu za grę młodzieży. Chyba dalszego komentarza nie trzeba. Rodzi się jednak pytanie: dla kogo i po co gra KS Wiązownica?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze