42-letni policjant z Lubaczowa, który prowadził samochód pod wpływem alkoholu, odpowie za ten czyn przed sądem. Jednak mimo ucieczki przed funkcjonariuszami z drogówki, nie będzie o to oskarżony. Dlaczego? O to pytamy w prokuraturze.
Sprawa dotyczy wydarzeń, które rozegrały się 10 marca br. w Oleszycach. Policjanci zostali powiadomieni o tym, że jeden z funkcjonariuszy może prowadzić auto pod wpływem alkoholu. Wskazane audi zauważyli w korku, który utworzył się w związku z kolizją, do której doszło na ul. Sapiehy w Oleszycach. – Umundurowany policjant podszedł do kierowcy[paywall] audi i polecił mu wyłączyć silnik oraz poinformował go, że zostanie przebadany na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Kierowca audi wykorzystując, że policjant skierował się po urządzenie do badania trzeźwości, włączył silnik swojego samochodu i odjechał, kierując się w osiedlową uliczkę – opisywała wówczas to zdarzenie Monika Tomczyszyn-Pachołek, oficer prasowy KPP w Lubaczowie.
Inny policjant zauważył to i podbiegł do kierowcy. Chcąc uniemożliwić mu dalszą jazdę, chwycił za kierownicę. Kierowca jednak przyspieszył, zahaczył lusterkiem o znak drogowy i uderzył w ogrodzenie, po czym odjechał w kierunku osiedla, a następnie skierował się na drogę prowadzącą do Lubaczowa. Policjanci ruszyli w pościg. Zatrzymali go w Lubaczowie.
Uciekinierem był Wojciech M. – 42-letni funkcjonariusz pionu kryminalnego z Komendy Powiatowej Policji w Lubaczowie, z 18-letnim stażem służby. Ponieważ odmówił badania alkomatem, pobrano mu krew do badań. Miał aż 2,63 promila alkoholu w organizmie.
Sprawą zajęło się Biuro Spraw Wewnętrznych oraz Wydział Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. Oficer prasowy lubaczowskiej komendy potwierdziła nam, że funkcjonariusz najpierw został zawieszony, a później zwolniony ze służby.
Natomiast śledztwo w sprawie kierowania pojazdem pod wpływem alkoholu prowadziła Prokuratura Rejonowa w Przemyślu. Zostało ono zakończone przed kilkoma dniami i wobec Wojciecha M. zostanie skierowany akt oskarżenia do sądu. Grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności.
– Mężczyzna został przesłuchany i przyznał się do zarzucanego mu czynu – mówi Marta Pętkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu. – Był również przebadany przez biegłych: psychologa i psychiatrę, którzy stwierdzili, że jest w pełni poczytalny – dodaje.
Funkcjonariusz nie będzie jednak odpowiadał za ucieczkę przed policją. Dlaczego? – Ponieważ nie zostały spełnione wszystkie znamiona tego przestępstwa – wyjaśnia prokurator.
Chodzi o to, że art. 178b Kodeksu karnego wskazuje, że przestępstwo popełnia ten, kto nie zatrzymuje pojazdu, jeżeli osoba uprawniona (np. policjant) wydaje takie polecenie przy użyciu sygnałów dźwiękowych i świetlnych. Prokuratura ustaliła, że w tym przypadku pościg odbywał się bez użycia takich sygnałów. Zatem nie można było postawić zarzutu popełnienia przestępstwa ucieczki, pomimo że rzeczywiście funkcjonariusz odjechał, aby uniemożliwić przebadanie trzeźwości.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze