Do 8. edycji konkursu „Położna na medal”, organizowanego przez Akademię Malucha Alantan, zgłoszonych zostało 611 położnych z całego kraju, na które w sumie oddano prawie 1000 głosów. Zdobywczynią tytułu najlepszej położnej w województwie podkarpackim została Dorota Niewęgłowska z Przemyśla, dla której jest to już 3. tak udany start w rywalizacji. W rozmowie z nami opowiada, za co kocha swoją pracę i jaka więź łączy ją z młodymi matkami oraz jak zmieniała się opieka okołoporodowa na przestrzeni minionych lat.
Za co lubi Pani swoją pracę? Wszak nie jest to zajęcie jak każde inne, a swego rodzaju misja.
– Praca w zawodzie położnej to moja pasja i codziennie idę do niej z przyjemnością. Za co ją lubię? Daje mi poczucie, że kobiety, z którymi pracuję, mnie potrzebują. Uczę je, wspieram, pocieszam, pomagam... Staram się to robić jak najlepiej, jak potrafię i do problemów pacjentek podchodzić indywidualnie. Staję się w pewnym sensie ich przyjaciółką. Wiedzą, że zawsze mogą zadzwonić, zapytać, poradzić się, że jestem i pomogę. Czasem płaczą, a ja pokazuję im, że problemy wynikające z nowej sytuacji w ich życiu, która na początku jest trudna, z czasem miną. Najważniejsze w tym zawodzie to być osobą kochającą ludzi, wtedy praca z nimi nie męczy. Swoją pasją zaraziłam nawet własną córkę... Też jest położną (śmiech).
Młode mamy już po raz 3. obdarzyły Panią wyjątkowym zaufaniem, oddając swój głos, co przełożyło się na najlepszy wynik w województwie podkarpackim. Co według Pani jest kluczem do sukcesu w relacji położna – pacjentka?[paywall]
– Ważne jest to, by pogłębiać wiedzę medyczną, bo pacjentki są dzisiaj bardzo oczytane i czasami to ja się od nich czegoś dowiaduję (śmiech). Staram się być dla nich wsparciem w tym trudnym i bardzo ważnym momencie ich życia. Przeprowadzam je przez ten okres, niejako trzymając za rękę, by się nie bały. Poznajemy się podczas spotkań edukacyjnych, dlatego potem, w środowisku domowym, kiedy przychodzę do nich po porodzie, jest łatwiej. One mnie już znają, wiedzą, jaka jestem, mają we mnie oparcie, bo to trudny czas dla nich i ich rodzin. Staram się służyć nie tylko wiedzą, ale też doświadczeniem, które nabywam i chętnie się nim z nimi dzielę.
Ma Pani już 32 lata doświadczenia w zawodzie, ale chyba po raz pierwszy przyszło się Pani mierzyć z takim wyzwaniem jak pandemia. Jak wyglądały Pani kontakty z pacjentkami w tym najtrudniejszym dla nas wszystkich początkowym okresie? Czy pandemia znacznie utrudniła Pani pracę?
– Czas pandemii to nie tylko trudny czas dla mnie, ale przede wszystkim dla kobiet oczekujących dziecka. Są pełne obaw o swoje nienarodzone dzieci. W początkowym okresie każdy z nas musiał się przyzwyczaić do nowej sytuacji. Położne, kierując się zaleceniami i wytycznymi, mimo pandemii cały czas odwiedzały kobiety i noworodki. Byłyśmy dobrze zabezpieczone w środki ochrony osobistej, by nie narazić rodzin ani siebie na infekcję. Zdarzały się też porady z użyciem technik teleinformatycznych, ale pacjentki najczęściej wolały jednak, bym przyszła. Bo w laktacji ciężko jest pomóc na odległość, a to bardzo częsty problem młodych mam w początkowym okresie, tuż po powrocie do domu. Pandemia oczywiście utrudniła mi pracę, ale jestem osobą, która szybko się przystosowuje do nowych sytuacji, więc się przyzwyczaiłam, choć przyznam, że już nie mogę się doczekać, kiedy minie i wszystko wróci do normalności.
Jakie uczucia towarzyszyły ciężarnym kobietom w momencie, kiedy niewiele jeszcze było wiadomo na temat zagrożenia koronawirusem i wszyscy siedzieliśmy zamknięci w domach?
– Były niespokojne, pełne obaw, wręcz przerażone. Dopytywały, co będzie, gdy się zakażą, jakie konsekwencje będzie to miało dla ich dziecka, czy wirus może mu zaszkodzić, czy szczepienie w ciąży jest bezpieczne. Ale też, jak będzie wyglądał ich pobyt w szpitalu w przypadku zakażenia się przez nie wirusem Covid-19? Generalnie zadawały mnóstwo pytań. Starałam się je uspokajać, tłumaczyć, przytaczać artykuły medyczne, by ich wiedza na ten temat była jak najbardziej rzetelna. By nie sięgały po tę z niewiadomych źródeł.
Na przestrzeni przeszło 30 lat Pani pracy zawodowej opieka okołoporodowa zmieniła się zapewne na lepsze?
– Bardzo się zmieniła. Teraz kobiety są bardziej świadome swoich praw. Opiekują się nimi lekarz prowadzący ciążę i położna środowiskowa. Każdy w innym aspekcie, ale kompleksowo. Pacjentki uczęszczają na edukację przedporodową, chodzą do szkoły rodzenia, przygotowują się do porodów rodzinnych. Piszemy wspólnie plan porodu, dzięki któremu pacjentka czuje się podmiotowo, ponieważ decyduje w pewnych kwestiach. Cały czas się rozwijamy i myślę, że jest coraz lepiej w opiece przedporodowej i szpitalnej.
Gdyby miała Pani na koniec doradzić młodym mamom, jak dobrze przygotować się na przyjście na świat malucha, co by Pani im powiedziała? Trzy najbardziej kluczowe sprawy na tym etapie życia to....
– Zdrowy styl życia, suplementacja przed ciążą i sposób odżywiania się w ciąży, ale też spokój, wyciszenie, cieszenie się z tego pięknego momentu z życiu kobiety. Sytuacja po porodzie może przerażać, ale położna jest po to, by pomóc przetrwać ten okres. Obejmujemy kobiety opieką od 21 tygodnia ciąży do momentu porodu i 8 tygodni po nim. Warto z niej korzystać i wybrać położną szybciej, by móc ją poznać i jej zaufać. Wiedzieć, że jest się w dobrych rękach.
Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze