Reklama

Pomógł w zatrzymaniu agresora i sam trafił do zakładu karnego... W sprawie dramatu w Radymnie wypłynęły nowe fakty


Mieszkańcy Radymna wciąż żyją zdarzeniem, do którego w spokojnej miejscowości doszło 31 lipca. W biały dzień 36-letni mieszkaniec tej miejscowości pobił na ul. Tysiąclecia 58-letnią kobietę. Jej życia nie udało się uratować. Z naszą redakcją skontaktowała się kobieta, która wraz z mężem i dziećmi była świadkiem zajścia. Jak mówi, w trakcie transportu poszkodowanej do karetki, doszło do jej upadku z noszy. Również i ten wątek bada Prokuratura Rejonowa w Jarosławiu.


Przypomnijmy, 36-letni agresor dotkliwie pobił 58-latkę, obcą mu osobę, w wyniku czego ta straciła przytomność. Mimo udzielenia jej pierwszej pomocy przedmedycznej przez przybyłych na miejsce policjantów i monitorowania jej czynności życiowych do czasu przyjazdu załogi pogotowia, a także przetransportowania do szpitala i podjętych czynności, kobieta zmarła. Z kolei sprawca pobicia oddalił się z miejsca zdarzenia. Wcześniej zdążył także uszkodzić dwa samochody. Jak się okazuje, w jednym z nich wraz z mężem i dziećmi siedziała mieszkanka Przemyśla. Jak mówi w rozmowie z naszą redakcją, pojawili się w tym miejscu, bo byli umówieni z synem, który tego dnia wybrał się nad zalew w Radymnie.

– Czekaliśmy na niego na parkingu pod kościołem. To nas napastnik zaatakował jako pierwszy, gdy siedzieliśmy w aucie z naszymi dziećmi, dwójką niemowląt i starszą córką. To ja wezwałam pomoc i pozostawałam cały czas na linii z dyspozytorem. Pojechaliśmy za oprawcą, cały czas zdając relację dyspozytorce, gdzie kieruje się oprawca. Podczas gdy przypadkowa kobieta podeszła do poszkodowanej i udzielała jej pomocy, karetka była już w drodze. To mąż zajechał drogę oprawcy z tyłu, a inny mężczyzna z przodu, po czym sprawca tragedii został doprowadzony na komisariat

Reklama

– zrelacjonowała nam zajście, którego, chcąc nie chcąc, stała się przypadkowym świadkiem[paywall].

O wyroku dowiedział się na komisariacie

– Pomogliśmy, a teraz sami znaleźliśmy się w dramatycznej sytuacji. Podczas zeznań, które składał mąż, okazało się, że ... jest poszukiwany za 2 tys. zł chwilówki, którą wziął w 2023  roku, kiedy mieszkał w Krakowie. Potem zmienił adres zamieszkania, sytuacja zdrowotna nam się pokomplikowała i o tej sprawie całkowicie zapomniał, a nie otrzymywał żadnej korespondencji w tej sprawie. Nie była odebrana, ponieważ zmieniliśmy adres zamieszkania. Nic nie wiedzieliśmy też o wyroku 60 dni prac społecznych. Gdyby mąż wiedział, że ma do odbycia wyrok, na pewno by je wypełnił. Dowiedział się dopiero na komisariacie, po tym, jak pomógł w zatrzymaniu sprawcy napadu

Reklama

– powiedziała.

Informacje te próbowaliśmy potwierdzić, wykonując telefon do Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu.

– Rzeczywiście 47-letni mieszkaniec Przemyśla został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji z komisariatu w Radymnie na podstawie nakazu wydanego przez Sąd Rejonowy w Jarosławiu i doprowadzony do zakładu karnego – poinformował asp. Łukasz Olszański w KPP w Jarosławiu, nie podając jednak więcej szczegółów.

–  Zostałam sama z piątką dzieci, nie mamy rodziny ani nikogo innego

– zrelacjonowała kontaktująca się z nami kobieta. Dodała też, że istnieje szansa na zmianę kary na dozór elektroniczny i że taki wniosek trafił do sądu rejonowego.

Reklama

Wątek upadku poszkodowanej z noszy

W sprawie badany jest też wątek upadku pokrzywdzonej 58-latki z noszy.

– Widziałam to ja i moje 9-letnie dziecko. Mocno przeżywa całą sytuację. Wszystko działo się bardzo szybko. Zresztą stało tam wtedy bardzo dużo ludzi. Ratownicy nie zapięli kobiety pasami, biorąc ją do transportu i kiedy zjeżdżali z krawężnika, spadła, uderzając połową głowy i twarzy w krawężnik

– opisała nasza rozmówczyni.

– Ta kwestia jest przedmiotem badania prokuratury

– odniosła się do wątku prokurator Agnieszka Kaczorowska, szefowa  Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu.

Reklama

W sprawie pobicia 58-latki nadal  trwają czynności procesowe prowadzone pod nadzorem prokuratora.

– Postawiono dwa zarzuty, pierwszy to spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, które skutkowało śmiercią. Ten czyn zagrożony jest pozbawieniem wolności na okres nie krótszy niż 5 lat, a nawet karą dożywotniego pozbawienia wolności. Drugi czyn, czyli zniszczenie dwóch samochodów, potraktowany zostanie jako występek chuligański – poinformowała we wcześniejszej rozmowie z nami prokurator Agnieszka Kaczorowska.

Reklama

Jak dodała, odpowiedzialność mężczyzny zależała też będzie od opinii biegłych psychiatrów, którzy ocenią jego poczytalność w momencie zdarzenia (wiadomo, że agresor w przeszłości leczył się psychiatrycznie).

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/08/2025 17:58
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama