18 maja br. wchodzą w życie nowelizacje w kodeksie karnym i prawie o ruchu drogowym, które mają jeszcze bardziej zwiększyć bezpieczeństwo na polskich drogach. Możliwość zatrzymania na 3 miesiące prawa jazdy za przekroczenie prędkości to najważniejsza ze zmian.
Drogowi recydywiści będą karani wysokimi grzywnami bądź koniecznością zamontowania w swoim pojeździe blokady alkoholowej. Czy to pomoże? Rozmowa z naczelnikiem Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu komisarzem Robertem Marszałkiem.
Czego mogą spodziewać się kierowcy po 18 maja tego roku?
– Kierowcy muszą się spodziewać naszych zdecydowanych działań, jeśli w terenie zabudowanym przekroczą dozwoloną prędkość. Muszą się wykazać większą dyscypliną za kierownicą. Jeśli ktoś przekroczy prędkość o 50 kilometrów na godzinę, to każdorazowo będziemy zatrzymywać prawo jazdy na trzy miesiące. Nie będzie żadnej taryfy ulgowej.
Czy te zmiany, dość restrykcyjne, nauczą czegoś kierujących?
– Myślę, że tak. Do tej pory kary także nie były niskie. Przekroczenie prędkości o 50 kilometrów na godzinę równało się z 500-złotowym mandatem i 10 punktami karnymi. Teraz dochodzi niebezpieczeństwo zatrzymania prawa jazdy. Wydaje mi się, że przez te trzy miesiące bez dokumentu uprawniającego do kierowania pojazdem kierowca będzie miał wystarczająco dużo czasu, by się zastanowić, czy naprawdę warto aż tak przekraczać prędkość.
Czego wy się spodziewacie po 18 maja?
– Będziemy postępować tak jak dotychczas. Nie będzie jakiś zwiększonych, niespodziewanych kontroli, ukierunkowanych tylko i wyłącznie na nowe zapisy ustawy. Mamy w swoich zadaniach kontrolę prędkości na wyznaczonych odcinkach.
Kierowca, który został złapany na jeździe pod wpływem alkoholu, po odbyciu co najmniej połowy kary będzie się mógł ubiegać o powrót za kierownicę, ale wyłącznie pojazdu wyposażonego w blokadę alkoholową. Realne?
– Przyznaję, że nie wiem na razie, jak to będzie funkcjonowało na drodze. Jako policjanci nie mamy większego wpływu na ustawodawstwo. Możemy tylko przypuszczać, że niektórzy będą podważać wskazania, ale to będzie rozstrzygał sąd. Oprócz blokady kierowca będzie musiał jeszcze posiadać i okazać na żądanie policjanta dokument o zamontowaniu blokady przez uprawioną osobę, czyli o kalibracji oraz zaświadczenie o odbyciu dodatkowych badań technicznych pojazdu z zamontowaną blokadą. Najpewniej wszystko wyjdzie w praniu.
Dotarły do nas sygnały od kierowców, że policjanci już teraz wykazują się większą aktywnością w odbieraniu praw jazdy.
– Na pewno nie będzie tak, że za byle co będziemy odbierać prawa jazdy. Przepisy są jasno skonstruowane. Na pewno nie będziemy tego robić, jeśli ktoś spowoduje jakąś drobną kolizję czy tym podobne. Jednak za nieustąpienie pieszemu pierwszeństwa na przejściu już tak. Mogę zapewnić, że tylko za poważne wykroczenia.
W takich wypadkach w grę wchodzi jednak uznaniowość funkcjonariusza. Nie obawiacie się, że ktoś może wam to zarzucić.
– Kierujemy się zapisami prawa, przepisami o ruchu drogowym. Powiem panu jedno: gdybyśmy chcieli trzymać się ich co do joty, to kierowcy nie nadążyliby z płaceniem mandatów. Na wiele błahych rzeczy przymykamy oko. Nic się nie zmieni, jeśli chodzi o uprawnienia kierujących, którzy nie będą chcieli się zgodzić z pomiarem. Tak jak do tej pory, sprawa będzie wówczas kierowana do sądu.
Bywają jednak sytuacje, że to prawo jazdy jest dla niektórych jedynym źródłem utrzymania rodziny. Odzyskać je nie jest łatwo.
– Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Możliwość odbierania prawa jazdy jest, jak już wspomniałem, kolejnym elementem dyscyplinującym kierowcę. Bo trzeba przyznać, że co innego zapłacić mandat czy nawet otrzymać kilka punktów karnych, a co innego ponieść te konsekwencje i dodatkowo utracić prawo jazdy. Dobrze, że ustawodawca konkretnie określił, na ile traci się prawo jazdy. Zgadzam się, że niektórym może to przysporzyć sporych problemów, ale prawdą jest i to, że może najpierw pomyślą, zanim docisną pedał gazu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Warunek jeden, że SWOIM też będziecie zabierać!
Panie komisarzu, bez prawa jazdy można w Polsce swobodnie jeździć zważywszy na bardzo nikłe prawdopodobieństwo bycia zatrzymanym przez patrol policji. A nawet jeśli już jakimś cudem trafi się taka kontrola, to konsekwencje braku prawa jazdy nie zwalają z nóg.
Nawet jeśli "swoim" odpuszczą, to i tak, ci "swoi" to pewnie tylko promil ogółu społeczeństwa, więc problemu wielkiego nie będzie (poza moralnym).
Ja bym był za tym aby Policja, Straż Graniczna i Inspekcja Transportu Drogowego odbierała dowody rejestracyjne jeżdżącym trumnom w wieku 6 i więcej lat. Prawie każdy taki stary trup, stwarza zagrożenie dla ruchu drogowego. Połowa z nich kwalifikuje się na przetop, a reszta do porządnego remontu. Skoro mandaty udało się podnieść do poziomu Szwajcarii to może wreszcie weźmiecie się za spaliny, pousuwane zawory EGR i filtry DPF, oraz smrodzące diesle, które nie trzymają norm spalin (lejące końcówki wtryskiwaczy w starych 6 i więcej letnich biedoklepach z przebiegami 150 i więcej tysięcy km po niemieckiej pielęgniarce).Skończyć z dziadostwem na drogach. Dziad niech jeździ komunikacją publiczną i BUSami, a nie zawadza się po drogach dojechanymi przez Niemców gratami.
Rozumiem ,że ty jesteś bardzo majętnym człowiekiem dla którego 6-letni samochód , to stary grat. Otóż prawda jest zupełnie inna .Samochód w wspomnianym wieku gdy sie poświęca chociaż minimum czasu , jest w co najmniej zadawalającym stanie .Na osławionym Zachodzie , średni wiek często przekracza te liczbę , która ci nie daje spokoju i mimo to , pojazdy jeżdżą i będą jeżdżiły .
erw zapewniam cię że moja 15 letnia Hanka VTI jest w znakomitej formie, ale co ty tam wiesz...
Ok jestem za, ale w zamian zlikwidujecie te durne oznakowania na drodze i dopasujecie je do obecnych czasów, a nie fiacika 126p. Nie chodzi mi o to żeby jeździć po 150km/h, ale np. przejście w zadabrowiu gdzie jest 100-70-50-100 trochę irytuje i stwarza więcej zagrożenia. Ja bym proponował dac 70 przed przejściem. W Przemyślu chodzi więcej osób przez przejście,a jest 70km/h. Tak samo w dunkowiczkach i zurawicy jest wysyp 50tek. Jadąc powiedzmy z Jarosławia do Przemyśla jeszcze przezyjemy, ale kierowcy zawodowi jadąc x km dziennie przez Polskę tylko się wkur... Bo oznakowanie jest tylko żeby latać dziurę budżetowa i robić chyba zastój w gospodarce.
To "wspaniałe" oznakowanie jest pewnie po to, by "wspomóc" rozwój miasta, poprzez zmniejszanie chętnych go odwiedzać! Niestety mieszkańcy oraz kierowcy zawodowi nie mają wyjścia i muszą korzystać z tego "traktu". Projektant, który na tym odcinku (Zadąbrowie - Orły-Żurawica-Przemyśl) wymyślił oznakowanie poziome powinien dostać wyróżnienie "za największe zmarnowanie nawierzchni asfaltowej". Jadąc tym odcinkiem, ma się nieotparte wrażenie, że ograniczenia 50 km/h są zrobione wyłącznie w celu "mandatowania", szczególnie w Duńkowiczkach (pewnie tu mieszka jakaś osoba decyzyjna!?) i przed wjazdem do Przemyśla, gdzie się zjeżdża z górki przed skrzyżowaniem do Szpitala Wojewódzkiego - 50 km/h "pułapka w krzakach" dla gości. W celu wywołania jeszcze większego "wkurzenia" kierujących można na tym odcinku drogi przed każdym wojskowym przejściem ograniczyć prędkość do 30 km/h, i trochę przed, wybudować zatoczkę w której może zaparkować samochód drogówki. Przecież będzie bezpieczniej !
Niech policmajstry jadą na nową drogę obwodową. Tam szczyle jeżdżą motorkami po 200 km/h . Niedługo dojdzie do tragedii !
kuźwa , albo się ma WĄSA albo nie , a nie jakieś wyleniałe odrostki
No i wreszcie może się polepszy :)
Warunek jeden, że SWOIM też będziecie zabierać!
Panie komisarzu, bez prawa jazdy można w Polsce swobodnie jeździć zważywszy na bardzo nikłe prawdopodobieństwo bycia zatrzymanym przez patrol policji. A nawet jeśli już jakimś cudem trafi się taka kontrola, to konsekwencje braku prawa jazdy nie zwalają z nóg.