Reklama

Porzucone wraki nie do ruszenia. Dlaczego polskie prawo kuleje? [ZDJĘCIA]

Największe w Przemyślu „cmentarzysko” porzuconych samochodów znajduje się na parkingu jednego z hipermarketów. Z 10 pojazdów niewiele pozostało. W co najmniej kilku innych miejscach w nadsańskim mieście stoją podobne okazy. Miesiąc, pół roku, rok... Porzucone, a właściciel nieznany. Jeśli nie stwarzają zagrożenia, mogą stać w nieskończoność. To nic, że blokują miejsca parkingowe. Polskie prawo w tym względzie kuleje od lat.

Początkowo porzucone samochody na wspomnianym parkingu przy ulicy Lwowskiej  stały w różnych jego częściach. Potem ktoś władny zdecydował o skoncentrowaniu ich w jednym miejscu. Skąd się wzięły i kim są ich właściciele, nie wiadomo. Żaden nie ma tablic rejestracyjnych, za to większość powybijane szyby i pootwierane drzwi. Spod masek znikły akumulatory i część okablowania, z wnętrz złodzieje pozabierali, co się tylko dało[paywall].

Niektórzy mogliby stwierdzić, że to żaden problem – przyjechać z lawetą i wywieźć na złom. Jednak rozwiązanie kwestii zalegających na ulicach czy podwórkach porzuconych samochodów nie jest takie proste. Wszystko zależy od tego, pod czyją jurysdykcją znajduje się teren, na którym stoi wrak samochodu. Jeżeli są to drogi publiczne, z prośbą o interwencję można się zgłosić do straży miejskiej, policji czy zarządcy drogi.

Reklama

Przepisy a rzeczywistość

Przepisy mówią, że jeżeli pojazd zaparkowany jest na drodze publicznej w strefie ruchu lub zamieszkania, pracownik zarządu dróg miejskich powinien sprawdzić jego stan i ewentualnie nakazać właścicielowi usunięcie go. W razie braku reakcji pojazd może zostać odholowany na parking na koszt właściciela. Mówi o tym artykuł 50a Ustawy Prawo o ruchu drogowym: „Pojazd pozostawiony bez tablic rejestracyjnych lub pojazd, którego stan wskazuje na to, że nie jest używany, może zostać usunięty z drogi przez straż gminną lub policję na koszt właściciela lub posiadacza”. Problem w tym, że w 99 procentach tego typu spraw właściciela... nie ma.

Potwierdza to zastępca komendanta Straży Miejskiej w Przemyślu Mariusz Migdal: – Są dwa przypadki, w których możemy takie samochody usuwać z dróg, parkingów czy chodników. Pierwszy występuje wtedy, kiedy pojazd stwarza zagrożenie, drugi, kiedy jego stan wskazuje na nieużytkowanie przez dłuższy czas. Wskazywać na to mają oznaki zewnętrzne, na przykład: przedziurawione opony, brak tablic rejestracyjnych, wybite szyby czy demontaż części. Niestety często się zdarza się, że usunięty na parking strzeżony pojazd nie ma właściciela. Na takowego możemy trafić dzięki tablicom rejestracyjnym. I rzeczywiście, w ewidencji pojazdów widnieje nazwisko właściciela, odnajdujemy go, ale informuje nas, pokazując odpowiednie dokumenty, że samochód sprzedał. I wówczas możemy szukać wiatru w polu. Tak bywa  szczególnie w przypadku rejestracji pojazdu na współwłasność. Na Polaka jest, powiedzmy, zarejestrowanych kilkadziesiąt aut, ale właścicielem jest obywatel Ukrainy, który mieszka za wschodnią granicą. Znowu jesteśmy w kropce. Bywa, że jest dwóch współwłaścicieli. Pytanie, którego obciążyć kosztami odholowania? – tłumaczy M. Migdal. – Dochodzi nawet do takich sytuacji, jaką mieliśmy swego czasu przy ulicy Grottgera. Długo stały tam dwa samochody. Udało się odnaleźć właściciela, którym był obywatel Ukrainy. Zabrał je i zawiózł na parking przy sklepie wielkopowierzchniowym tuż przy przejściu granicznym w Medyce. Stoją tam do dzisiaj – dodał.

Reklama

Najpierw mandat, potem odholowanie

Jeżeli nawet strażnicy miejscy odszukają właściciela pojazdu, najpierw nakazują mu jego usunięcie. Mogą też nałożyć mandat w wysokości do 500 zł. Jeżeli i to nic nie zmieni, sprawa może trafić do sądu, a ten może nałożyć karę do 5 tys. zł. Jeśli samochód zostanie odholowany na parking strzeżony, a nie zostanie odebrany na wezwanie gminy przez uprawnioną osobę w terminie 6 miesięcy od dnia usunięcia, uznaje się go za porzucony z zamiarem wyzbycia się. Po upływie tego okresu taki pojazd przechodzi na własność gminy z mocy ustawy.

– Powiem szczerze, wachlarz instrumentów mamy  bardzo ograniczony. Możemy zgłosić problem na policję względnie straż miejską. Ale pod warunkiem, że taki samochód znajduje się w pasie drogowym i że zagraża bezpieczeństwu. Zostaje wówczas odholowany na specjalny parking strzeżony dla takich aut, który jest w naszym mieście. Tyle że często zdarza się, że musimy to robić na własny koszt – zdradził dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu Jacek Cielecki.

Reklama
Może więc przyszła pora na bardziej restrykcyjne przepisy w tym względzie?


fot.Mariusz Godos
Przy ulicy Barskiej w Przemyślu od wielu miesięcy „parkuje” samochód marki daewoo, mający tablice rejestracyjne z Sieradza w województwie łódzkim. Według obecnie funkcjonujących przepisów prawa nie stwarza zagrożenia, póki co nie widać, że długo był nieużytkowany, więc może sobie stać, ile chce. To chore prawo!


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    a - niezalogowany 2017-02-13 18:50:50

    To auta za 500+

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ukr - niezalogowany 2017-02-13 21:04:52

    Tak to jest jak Ukraińcy rejestrują na współwłasność!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ha - niezalogowany 2017-02-13 21:06:21

    Zapewne ty już masz takich z 3-y szt.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama