– Odeszli księża, którzy do końca byli żołnierzami armii polskiej, którzy nieśli im pociechę, którzy modlili się razem z nimi – powiedział marszałek Sejmu Marek Kuchciński, który w niedzielę, 12 bm. wziął udział odsłonięciu Alei Dębów Pamięci Kapelanów Katyńskich w Kalwarii Pacławskiej.
W alei zasadzono 33 dęby, dla każdego z 33 zamordowanych kapelanów.
- Bierzemy udział w niezwykłej, bardzo symbolicznej uroczystości - podkreślił marszałek Kuchciński. - Tak, jak stoimy w miejscu symbolicznym – bo na drodze krzyżowej i w miejscu świętym. Na wzgórzu stoi klasztor oo. Franciszkanów z obrazem Matki Boskiej Pacławskiej. Te znaki[paywall] i symbole bardzo mocno wskazują nieprzemijalność wielu znaczeń i naszego dziedzictwa. Odeszli księża, którzy do końca byli żołnierzami armii polskiej, którzy nieśli pociechę swoim żołnierzom i razem z nimi zostali straceni śmiercią męczeńską – podkreślił.
Przy każdym drzewku znalazła się tabliczka z imieniem i nazwiskiem upamiętnionego. Szpaler dębów z biało-czerwonymi wstążkami znajduje się w widokowym miejscu, między ścianą lasu, a kaplicą „trzeciego upadku Jezusa” przy drodze krzyżowej, którą nie tylko w Wielki Tydzień, ale i podczas sierpniowego Wielkiego Odpustu przemierzają tłumy pątników.
„Z premedytacją zabito najlepszych synów naszego narodu. Wśród nich było 33 duchownych różnych wyznań, duszpasterzy Wojska Polskiego, którzy we wrześniu 1939 roku dostali się wraz z innymi polskimi żołnierzami do niewoli sowieckiej. Do końca swych dni służyli ludziom, wypełniając swoją religijną posługę i będąc ostoją dla pozostałych jeńców” – napisał Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej w liście
odczytanym podczas uroczystości.
Wśród ofiar sowieckich represji znaleźli się przedstawiciele różnych religii. Najliczniejszą grupę stanowili księża i klerycy rzymskokatoliccy. Jednak prześladowania dotknęły również duchownych prawosławnych, greckokatolickich i protestanckich. Wśród zamordowanych znalazł się także naczelny rabin Wojska Polskiego - podpułkownik Baruch Steinberg. Duchowni reprezentujący wymienione wcześniej religie byli obecni podczas poświęcenia alei. Wspólnie dokonali tego arcybiskup Adam Szal, metropolita przemyski i arcybiskup Eugeniusz Popowicz, metropolita przemysko-warszawski obrządku greckokatolickiego. Wcześniej obaj sprawowali liturgię na galerii kościoła pod wezwaniem Znalezienia Krzyża Świętego w Kalwarii Pacławskiej. Modlili się nie tylko w intencji pomordowanych kapelanów katyńskich, ale również za obchodzących swoje święto funkcjonariuszy i pracowników Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu
Inicjatywa stworzenia Alei Dębów Pamięci Kapelanów Katyńskich została podjęta wspólnie przez Franciszkanów - kustoszy kalwaryjskiego sanktuarium oraz Stowarzyszenie „Pamięć Kapelanów Katyńskich”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.„Ze starannego przeglądu wszystkich dostępnych informacji wynika, że do czasów Marka Aureliusza [121-180 n.e.] żaden chrześcijanin nie został żołnierzem; żaden też żołnierz, gdy stał się chrześcijaninem, nie pozostawał w służbie wojskowej” (E. W. Barnes, The Rise of Christianity, 1947, s. 333). „Obecnie byłoby niezmiernie trudno udowodnić, że w okresie pomiędzy rokiem 60 a 165 n.e. choć jeden chrześcijanin był żołnierzem; (...) co najmniej do panowania Marka Aureliusza żaden ochrzczony chrześcijanin nie został żołnierzem” (C. J. Cadoux, The Early Church and the World, 1955, ss. 275, 276). „Nawet w II wieku wyznawcy chrystianizmu (...) twierdzili, że służby wojskowej nie da się pogodzić z chrystianizmem” (G. Ferrero i C. Barbagallo, A Short History of Rome, 1919, s. 382). „Chrześcijanie zachowywali się zupełnie inaczej niż Rzymianie. (...) Ponieważ Chrystus głosił pokój, nie zgadzali się na służbę wojskową” (N. Platt i M. J. Drummond, Our World Through the Ages, 1961, s. 125). „Pierwsi chrześcijanie uważali walkę za coś złego i dlatego nie służyli w wojsku, nawet jeśli cesarstwo potrzebowało żołnierzy” (R. i W. M. West, The New World’s Foundations in the Old, 1929, s. 131). „Chrześcijanie (...) uchylali się od piastowania urzędów publicznych oraz od służby wojskowej” (The Great Events by Famous Historians, red. R. Johnson, 1905, t. III, s. 246; wstęp wydawcy do części „Prześladowanie chrześcijan w Galii, A.D. 177”). „Wpajając sobie zasady biernego posłuszeństwa, [chrześcijanie] odmawiali wzięcia jakiegokolwiek czynnego udziału w administracji państwowej Cesarstwa i w jego obronie zbrojnej (...) Niemożliwością było, aby chrześcijanin mógł zostać żołnierzem, dostojnikiem państwowym bądź władcą, nie wyrzekając się tym samym obowiązku bardziej uświęconego” (E. Gibbon, Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego, tłum. Z. Kierszys, Warszawa 1975, t. 2, s. 37).Jak daleko odeszli chrześcijanie od nauk Chrystusa …
No proszę, nawet taki Penelopa, od czasu do czasu, zrobi coś pożytecznego.
Zbysiu "święta" lecz niewygodna i politycznie niepoprawna prawda w szczególności dla kleru i polityków. Wracając do tematu, to dziwne jest , że uhonorowanie i upamiętnienie Przemyślan,synów Ziemi Przemyskiej m.in. policjantów, żołnierzy -uczestników walk o Przemyśl i Kresy w 1918r. - zamordowanych przez NKWD w 1940 r. w "ramach" zbrodni Katyńskiej, mimo starań u obecnie rządzących, spotyka się z obojętnością czy wręcz niechęcią. Żenująca sytuacja i wstyd.
ładnie...to znaczy że powstanie 99 miejsc pracy, na każdy pomniczek jeden pracownik w systemie 8 godzinnym...Dobrze, a jaka płaca?
Żadne pomniczki Robercie. Doprecyzuję.W opisanym wyżej wątku chodziło o uhonorowanie poprzez podwyższenie o jeden stopień służbowy pośmiertnie, tak jak to miało i ma miejsce w innych przypadkach.
Czas teraz upamiętnić te dzieci ktorym zamordowano psychikę.
Prawdziwych księży wymordowano lub w ostatnim okresie czasu zaszczuto.Do Kościoła wdarła się i Go opanowała mafia pedofilska i innych zwyrodnialców seksualnych.Teraz oni robią za biskupów,proboszczów ,wikarych a nawet katechetów.Prymitywna część narodu uważa to za normalne.Część milczy mimo,ze widzi co się dzieje.A pedofile w akacji.Są wszędzie i wszędzie chcą na wszystko wpływać i decydować.Ale to jest właśnie mafia.
A ,,ojciec ,, Andrzej już złożył rezygnację , czy nadal ugania się za mężatkami.. ? ..Hm.. a może jakieś przeniesienie ..
I nie zabawiali się dziewczynkami.
„Ze starannego przeglądu wszystkich dostępnych informacji wynika, że do czasów Marka Aureliusza [121-180 n.e.] żaden chrześcijanin nie został żołnierzem; żaden też żołnierz, gdy stał się chrześcijaninem, nie pozostawał w służbie wojskowej” (E. W. Barnes, The Rise of Christianity, 1947, s. 333). „Obecnie byłoby niezmiernie trudno udowodnić, że w okresie pomiędzy rokiem 60 a 165 n.e. choć jeden chrześcijanin był żołnierzem; (...) co najmniej do panowania Marka Aureliusza żaden ochrzczony chrześcijanin nie został żołnierzem” (C. J. Cadoux, The Early Church and the World, 1955, ss. 275, 276). „Nawet w II wieku wyznawcy chrystianizmu (...) twierdzili, że służby wojskowej nie da się pogodzić z chrystianizmem” (G. Ferrero i C. Barbagallo, A Short History of Rome, 1919, s. 382). „Chrześcijanie zachowywali się zupełnie inaczej niż Rzymianie. (...) Ponieważ Chrystus głosił pokój, nie zgadzali się na służbę wojskową” (N. Platt i M. J. Drummond, Our World Through the Ages, 1961, s. 125). „Pierwsi chrześcijanie uważali walkę za coś złego i dlatego nie służyli w wojsku, nawet jeśli cesarstwo potrzebowało żołnierzy” (R. i W. M. West, The New World’s Foundations in the Old, 1929, s. 131). „Chrześcijanie (...) uchylali się od piastowania urzędów publicznych oraz od służby wojskowej” (The Great Events by Famous Historians, red. R. Johnson, 1905, t. III, s. 246; wstęp wydawcy do części „Prześladowanie chrześcijan w Galii, A.D. 177”). „Wpajając sobie zasady biernego posłuszeństwa, [chrześcijanie] odmawiali wzięcia jakiegokolwiek czynnego udziału w administracji państwowej Cesarstwa i w jego obronie zbrojnej (...) Niemożliwością było, aby chrześcijanin mógł zostać żołnierzem, dostojnikiem państwowym bądź władcą, nie wyrzekając się tym samym obowiązku bardziej uświęconego” (E. Gibbon, Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego, tłum. Z. Kierszys, Warszawa 1975, t. 2, s. 37).Jak daleko odeszli chrześcijanie od nauk Chrystusa …
No proszę, nawet taki Penelopa, od czasu do czasu, zrobi coś pożytecznego.