Żeby zachować parytet i nie podpaść feministkom, postanowiłem, że bohaterką dzisiejszego kryminałku będzie kobieta. Jolanta (imię zmienione) ma dwadzieścia osiem lat, jest panną, obecnie bezrobotna, utrzymuje się z dorywczego handlu towarami akcyzowymi, które trafiają do nas zza wschodniej granicy. Nie licząc drobnych mandatów, dotychczas nie karana.
Jola mieszka z rodzicami i rodziną brata w trzypokojowym mieszkaniu w bloku, co było przyczyną częstych konfliktów rodzinnych. Tu trzeba zaznaczyć, że spory udział w rodzinnych waśniach miała Jola znana z porywczego charakteru, niewyparzonej buzi i skłonności do mocniejszych trunków. Zdarzało się już, że podczas większych awantur sąsiedzi wzywali policję, ale za każdym razem kończyło się tylko pouczeniem, bo rodzina Joli wyznawała zasadę, że brudy pierze się we własnym domu i nikt z domowników się na nią nie poskarżył. Wreszcie jednak miarka się przebrała. Któregoś dnia w osiedlowym sklepiku jedna z lokatorek bloku zaczepiła Jolę i bardzo grzecznie zwróciła jej uwagę, że nie wypada, żeby taka młoda kobieta klęła w miejscu publicznym. Jola akurat bardzo się spieszyła, więc tylko coś odburknęła i wybiegła, trzaskając drzwiami. Kilka dni później spotkała tę sąsiadkę pod blokiem i wtedy posypała się wiązanka, której nie powstydziłby się żaden furman. Kobieta, oszołomiona stekiem wyzwisk, nawet nie zdążyła odpowiedzieć, ale jeszcze w tym samym dniu poszła do rodziców Joli, żeby poskarżyć się na zachowanie córki. Nietrudno przewidzieć, że po powrocie Joli w domu znowu była awantura o to, że rodzice zwracają jej uwagę i wtrącają się w jej życie.
Minęło parę dni i Jola, wracając z jakieś balangi, zobaczyła w sklepiku sąsiadkę, która na nią naskarżyła. Jeszcze szumiały jej w głowie wypite drinki, więc nie zastanawiając się, podeszła do sąsiadki i bluzgając jak zwykle, uderzyła ją kilka razy w głowę. Na to sklepowa złapała za komórkę i wezwała policję. Kiedy przyjechał patrol, cały blok miał widowisko. Policjanci, widząc, że Jola jest pod wpływem, postanowili zatrzymać ją do wytrzeźwienia, ale ona swoim zwyczajem obrzuciła ich przekleństwami i za nic nie chciała wsiąść do radiowozu. Pomogło dopiero użycie siły fizycznej. Na drugi dzień Jola usłyszała, że będzie odpowiadać za naruszenie nietykalności cielesnej, znieważanie funkcjonariuszy na służbie i kto wie, czy nie za psychiczne znęcanie się nad rodzicami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze