– Nie ma planów likwidacji obecnych struktur Posterunku Energetycznego Przemyśl – zapewnia rzecznik PGE Dystrybucja Anna Szuper. Pozostaje jednak jeden problem do rozwiązania.
Władze Przemyśla oraz związkowców „Solidarności” ostro zareagowały na pogłoski o przymiarkach do likwidacji posterunku energetycznego w Przemyślu. 1 listopada 2012 r. siedziba rejonu energetycznego została przeniesiona z tego miasta do Jarosławia, choć tu pozostała olbrzymia infrastruktura, która – zdaniem władz Przemyśla – teraz nie jest w pełni wykorzystywana. Obecnie pracuje tu około 100 osób.
– Dotarły do nas głosy o planach jego likwidacji i przeniesieniu do Jarosławia. To wiązałoby się też ze zwolnieniem części pracowników. Stąd nasze działania i apel do władz spółki PGE Dystrybucja – uzasadniała na specjalnej konferencji prasowej L. Podhalicz.
– Nie chcę wymieniać nazwisk, ale jest to gra polityczna i zabiegi jednego z posłów, który prowadzi działania, żeby tę komórkę tu w Przemyślu zlikwidować – powiedział Bronisław Beńko, zastępca przewodniczącego Zarządu Regionu Ziemia Przemyska NSZZ „Solidarność”. Podkreślił, że związek nie pozwoli na likwidację kolejnych miejsc pracy[paywall].
– Dość polityce zmniejszania możliwości Przemyśla. To jest piękne, bogate w tradycje miasto, liczące znaczącą liczbę mieszkańców. Podejmiemy wszelkie kroki, zainteresujemy prezydenta elekta i nowy rząd po wyborach jesiennych, aby miasto było doinwestowane, aby były tu lokowane ważne struktury, w tym energetyka – podkreślała L. Podhalicz.
Jak zaznaczyli organizatorzy konferencji, do tej pory dochodzą jedynie głosy o planach likwidacyjnych, ale nie ma żadnych informacji ze strony PGE. Jak można wywnioskować z rozmowy z Anną Szuper, rzecznikiem spółki, takiej informacji nie było, bo i planów likwidacji nie było.
– Nie ma planów likwidacji obecnych struktur Posterunku Energetycznego Przemyśl, a tym bardziej zwalniania zatrudnionych w nim osób – podkreśla. A. Szuper wyjaśnia, że połączenie rejonu Przemyśl z Jarosławiem wynikało z bardziej centralnego położenia tego drugiego miasta. Zapewnia, że dla klientów nic się nie zmieniło, a posterunek realizuje te same zadania, które realizował wcześniej jako siedziba rejonu. Jak twierdzi, przeprowadzenie tego procesu nie odbyło się kosztem pracowników – nikt nie stracił pracy, nie odbiło się to także w żaden sposób na jakości świadczonych usług.
Wiceprezydent Przemyśla Janusz Hamryszczak wskazuje na jeszcze jeden problem, związany z możliwościami technicznymi. Jak podkreśla, potencjalni inwestorzy pytają o możliwość przyłącza do sieci elektroenergetycznej o dużej mocy, rzędu nawet 45 megawatów (MW). Do tego potrzebna jest linia najwyższego napięcia od 220 do 400 kilowoltów (kV), a w południowo-wschodniej części Podkarpacia istnieją tylko linie o napięciu 110 kV. – Są one wystarczające dla gospodarstw domowych, osiedli i zakładów pracy, ale nie mogą zapewnić odpowiedniego poziomu mocy dla dużych przedsiębiorstw i na tym kończy się dialog z inwestorami – wyjaśnia. Zmiana tej sytuacji i budowa regionalnego punktu zasilającego w Jarosławiu jest planowana dopiero na 2030 r.
Anna Szuper odpowiada: – W chwili obecnej na ukończeniu są prace związane z projektem napowietrznej linii wysokiego napięcia 110 kV Munina-Lubaczów z wprowadzeniem do projektowanej stacji 110/15 kV Korczowa. Przewidywane rozpoczęcie robót budowlanych na tym obiekcie to pierwsze półrocze 2016 roku. W ten sposób poprawimy zarówno warunki napięciowe, jak i ciągłość dostarczania energii elektrycznej do istniejących i nowych odbiorców, eliminując zakłócenia w dostawie energii – twierdzi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze