Reklama

Poszła do szpitala się podleczyć. Przegrała walkę o życie

55-letnia kobieta, chorująca od lat na reumatoidalne zapalenie stawów, przy 160 cm wzrostu waży ledwie 41 kg. Systematycznie, od dłuższego czasu bywa pacjentką Wojewódzkiego Szpitala im. św. Ojca Pio w Przemyślu. Podobnie było w drugiej połowie listopada br., kiedy trafiła na oddział gastrologiczny. Miała się jedynie podleczyć, tymczasem musiała walczyć o życie. Przegrała.

O dramatycznej sytuacji kobiety poinformowała nas jej rodzina, a konkretnie synowa. Pod koniec listopada br. napisała do nas list. W inny sposób wówczas nie mogła się skontaktować, bo wraz z mężem i synem mieszka w Szkocji[paywall].

Oto jego obszerniejsze fragmenty: „(...) Sprawa dotyczy mojej teściowej. Obecnie przebywa w szpitalu wojewódzkim na Monte Cassino na oddziale gastrologicznym. Stwierdzono u niej chorobę Leśniewskiego-Crohna i wrzód na dwunastnicy, ale problem dotyczy postępowania z pacjentem (...). Zacznę od tego, że pewnego dnia teściowa spadła z łóżka, ktoś zapomniał bowiem zablokować kółka i przy próbie wstania łóżko odjechało. Teraz cały personel twierdzi, że nic o tym nie wie, choć szwagier zgłaszał to paniom pielęgniarkom. Teściowa porozbijała się i ma ranę na ręce, ale opatrunki zmienia szwagier, przynosząc z domu plastry, bandaże i tego typu rzeczy. Świadkiem upadku z łóżka była inna pacjentka, która leżała razem z teściową na sali. Teść rozmawiał z ordynatorem, który od niego dowiedział się, że na oddziale doszło w ogóle do takiego incydentu. Wychodzi jednak na to, że nie zamierza z tym nic zrobić, bo zbywał teścia i twierdził, że nie ma czasu (...). Mieszkamy zagranicą, ale próbowaliśmy porozmawiać telefonicznie z ordynatorem, lecz ten powiedział, iż musi potwierdzić tożsamość męża. Powiedział, aby mąż zadzwonił na telefon matki, a on do niej pójdzie i wtedy udzieli nam informacji. Niestety, pan ordynator nie znalazł dwóch minut, aby dojść na salę, choć twierdził, że idzie (...). Dietetyk szpitalny zakazał teściowej spożywania jakichkolwiek produktów mlecznych, po czym na śniadanie przynieśli jej zupę mleczną. Dietetyczka powiedziała, że wszystkie zalecenia co do sposobu odżywiania zostały zgłoszone odpowiednim osobom (...). W ciągu tego roku to już bodaj trzecia wizyta teściowej w tym szpitalu. Za każdym razem podają jej krew, aby wyniki badań były w miarę dobre, bo teściowa ma anemię, i wypisują do domu. (...) Następną niepojętą dla nas sytuacją była ta, kiedy teściowa poprosiła o basen, bo nie było nikogo z rodziny, kto by jej pomógł dojść do toalety. Usłyszała, że pani pielęgniarka nie ma teraz czasu. Gdy teść zwrócił uwagę ordynatorowi, to finał był taki, że ordynator poszedł do teściowej i wręcz na nią nakrzyczał, że on sobie nie pozwoli na takie traktowanie, żeby ktoś mu zwracał uwagę (...)”.


fot.zbiory własne
Dyrektor przemyskiego szpitala Piotr Ciompa żałuje, że rodzina załatwia takie sprawy poprzez media, a nie bezpośrednią wizytę w szpitalu.

Dostała udaru mózgu

To treść listu, który otrzymaliśmy 30 listopada br. Odpisaliśmy autorce, że chętnie podejmiemy temat, ale pod warunkiem, że zgodzi się na podanie swoich danych osobowych. Dość długo czekaliśmy na odpowiedź, ale okazało się, że na szybszą nie pozwoliły okoliczności. Małgorzata Skolarczyk (zgodziła się na podanie swoich danych) napisała do nas kolejny list 2 grudnia br. Oto jego fragmenty: „(...) Sprawy potoczyły się fatalnie. Teściowa walczy teraz o życie. Dostała udaru mózgu. Mąż już jest w Polsce, ja wracam jutro. Będąca na miejscu rodzina zgłaszała, że teściowa odczuwa bardzo silne bóle głowy, ma omamy i mówi od rzeczy. Powiedziano, że to po lekach i że jej przejdzie. Gdy się o tym dowiedziałam, powiedziałam do męża, że to może być początek udaru. Ja, zwykły laik. Rodzina prosiła o konsultację neurologiczną, ale nic to nie dało. W nocy teściowa dostała udaru mózgu i dopiero następnego dnia po południu została przeniesiona na neurologię. Co ciekawe, przygotowany był już jej wypis ze szpitala. W tej chwili stan jest bardzo poważny i toczy się walka nie o zdrowie, lecz o jej życie”.

Reklama

Nie było komu zmienić pampersa

Państwo Skolarczykowie są już w Przemyślu. Syn 55-letniej kobiety jest załamany. – To jest coś niewyobrażalnego. Kiedy przyjechałem, dowiedziałem się jeszcze wielu bulwersujących rzeczy, jak choćby tej, że przez wiele godzin nie miał jej kto zmienić pampersa. Nie chcę tego już wywlekać. Powiem tyle, to skandal, że pacjent w tym szpitalu traktowany jest przedmiotowo (...). W tej chwili sytuacja jest tragiczna. Doszła do tego sepsa. Mama jest w stanie krytycznym, lekarze mówią, że trzeba mieć nadzieję, ale nic więcej – stwierdził Daniel Skolarczyk.

O całej sprawie poinformowaliśmy dyrekcję przemyskiego szpitala (odpowiedź dyrektora poniżej). Zostaliśmy poinformowani, iż do całkowitego wyjaśnienia tej sprawy powołana została komisja. To rutynowe postępowanie w razie skargi.

Szpital odpowiada na zarzuty*

Piotr Ciompa (dyrektor Wojewódzkiego Szpitala im. św. o. Pio w Przemyślu): – Uważam, iż pisanie maili z zagranicy do osób trzecich w oparciu o informacje z drugiej ręki utrudnia precyzyjne wyjaśnienie stanu faktycznego i nie może być podstawą wyciągania konsekwencji personalnych. Jestem rozczarowany, że osoby spokrewnione z pacjentką, mimo jej wcześniejszego, trzykrotnego pobytu w szpitalu, nie skorzystały z naturalnej drogi składania skarg poprzez rzecznika praw pacjenta. Odnosząc się do konkretnych zarzutów. Rodzina pacjentki nie jest w zgodzie ze stanem faktycznym, utrzymując, iż pielęgniarki szpitala blokują na noc dzwonki przyzywające pomoc, by pacjenci nie mogli z nich korzystać. Nie ma technicznej możliwości takiej blokady. Niezwłocznie po poinformowaniu o rzekomej awarii dzwonka sprawdzono, że ten działa prawidłowo. Tak więc to nie brak pomocy ze strony personelu był przyczyną upadku pacjentki.

Reklama

Pacjentka, inaczej niż jej rodzina w mailu do redakcji informuje, samodzielnie próbowała zejść z łóżka, bez wzywania personelu. Fakt ten potwierdziła dwukrotnie. Nie informowała także, że przyczyną upadku było odsunięcie się łóżka z powodu niezablokowanych kółek. Ta wersja  wydarzenia pojawiła się dopiero w zarzutach podniesionych przez rodzinę pacjentki. Ordynator jedynie zwrócił uwagę rodzinie pacjentki na manipulowanie faktami, a nie odrzucił możliwość zgłaszania uwag. Wiedza rodziny na temat udaru pacjentki różni się od informacji przedstawionej przez personel medyczny. Poranna toaleta u pacjentki przebiegała bez zakłóceń wskazujących na wystąpienie udaru. Krótko po tym, podczas porannego obchodu, ordynator zauważył symptomy udaru, zwracając się natychmiast o konsultację neurologiczną. Nie można więc mówić w tym przypadku o zwłoce. Dobrowolne i nieuzasadnione przetrzymywanie przez ordynatora na swoim oddziale pacjentki z udarem byłoby niezgodne nie tylko z dobrem pacjenta, ale także sprzeczne z jego interesem, dlatego trudno dać wiarę takiemu zarzutowi.

Prawdą jest, że ordynator po telefonie syna z zagranicy nie dotarł do pacjentki, by odebrać od niego telefon na komórkę mamy. W związku z brakami w obsadzie lekarskiej na tym oddziale (co dotyczy w tej specjalności większości szpitali w Polsce) lekarzowi trudno przejść korytarzem oddziału, aby nie zostać przywołanym do kolejnych pacjentów lub zatrzymanym przez ich rodziny, dowiadujące się o stan zdrowia krewnych. Prosimy więc, aby takie incydentalne zdarzenia nie były usprawiedliwiane, ale przynajmniej rozumiane. Lekarz spieszący do jednego pacjenta z innych powodów niż medyczne, gdyby „opędzał się” od innych pacjentów i ich rodzin, z pewnością również mógłby stać się przedmiotem skarg pisanych do mediów.

Reklama

* tytuł od redakcji

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ZbuntowanyRatownik - niezalogowany 2016-12-13 20:19:35

    ZAJEBANA UMIERALNIA WYKAŃCZACIE LUDZI ZAMIAST LECZYĆ

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Smutek - niezalogowany 2016-12-13 20:26:55

    Kobieta umarła bo miała nie odpowiednią opiekę wstyd wstyd po co ten szpital istnieje 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    1111 - niezalogowany 2016-12-13 20:36:57

    Mordownia monte casino 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości