55-letnia kobieta, chorująca od lat na reumatoidalne zapalenie stawów, przy 160 cm wzrostu waży ledwie 41 kg. Systematycznie, od dłuższego czasu bywa pacjentką Wojewódzkiego Szpitala im. św. Ojca Pio w Przemyślu. Podobnie było w drugiej połowie listopada br., kiedy trafiła na oddział gastrologiczny. Miała się jedynie podleczyć, tymczasem musiała walczyć o życie. Przegrała.
O dramatycznej sytuacji kobiety poinformowała nas jej rodzina, a konkretnie synowa. Pod koniec listopada br. napisała do nas list. W inny sposób wówczas nie mogła się skontaktować, bo wraz z mężem i synem mieszka w Szkocji[paywall].
Oto jego obszerniejsze fragmenty: „(...) Sprawa dotyczy mojej teściowej. Obecnie przebywa w szpitalu wojewódzkim na Monte Cassino na oddziale gastrologicznym. Stwierdzono u niej chorobę Leśniewskiego-Crohna i wrzód na dwunastnicy, ale problem dotyczy postępowania z pacjentem (...). Zacznę od tego, że pewnego dnia teściowa spadła z łóżka, ktoś zapomniał bowiem zablokować kółka i przy próbie wstania łóżko odjechało. Teraz cały personel twierdzi, że nic o tym nie wie, choć szwagier zgłaszał to paniom pielęgniarkom. Teściowa porozbijała się i ma ranę na ręce, ale opatrunki zmienia szwagier, przynosząc z domu plastry, bandaże i tego typu rzeczy. Świadkiem upadku z łóżka była inna pacjentka, która leżała razem z teściową na sali. Teść rozmawiał z ordynatorem, który od niego dowiedział się, że na oddziale doszło w ogóle do takiego incydentu. Wychodzi jednak na to, że nie zamierza z tym nic zrobić, bo zbywał teścia i twierdził, że nie ma czasu (...). Mieszkamy zagranicą, ale próbowaliśmy porozmawiać telefonicznie z ordynatorem, lecz ten powiedział, iż musi potwierdzić tożsamość męża. Powiedział, aby mąż zadzwonił na telefon matki, a on do niej pójdzie i wtedy udzieli nam informacji. Niestety, pan ordynator nie znalazł dwóch minut, aby dojść na salę, choć twierdził, że idzie (...). Dietetyk szpitalny zakazał teściowej spożywania jakichkolwiek produktów mlecznych, po czym na śniadanie przynieśli jej zupę mleczną. Dietetyczka powiedziała, że wszystkie zalecenia co do sposobu odżywiania zostały zgłoszone odpowiednim osobom (...). W ciągu tego roku to już bodaj trzecia wizyta teściowej w tym szpitalu. Za każdym razem podają jej krew, aby wyniki badań były w miarę dobre, bo teściowa ma anemię, i wypisują do domu. (...) Następną niepojętą dla nas sytuacją była ta, kiedy teściowa poprosiła o basen, bo nie było nikogo z rodziny, kto by jej pomógł dojść do toalety. Usłyszała, że pani pielęgniarka nie ma teraz czasu. Gdy teść zwrócił uwagę ordynatorowi, to finał był taki, że ordynator poszedł do teściowej i wręcz na nią nakrzyczał, że on sobie nie pozwoli na takie traktowanie, żeby ktoś mu zwracał uwagę (...)”.
fot.zbiory własne
Dyrektor przemyskiego szpitala Piotr Ciompa żałuje, że rodzina załatwia takie sprawy poprzez media, a nie bezpośrednią wizytę w szpitalu.
To treść listu, który otrzymaliśmy 30 listopada br. Odpisaliśmy autorce, że chętnie podejmiemy temat, ale pod warunkiem, że zgodzi się na podanie swoich danych osobowych. Dość długo czekaliśmy na odpowiedź, ale okazało się, że na szybszą nie pozwoliły okoliczności. Małgorzata Skolarczyk (zgodziła się na podanie swoich danych) napisała do nas kolejny list 2 grudnia br. Oto jego fragmenty: „(...) Sprawy potoczyły się fatalnie. Teściowa walczy teraz o życie. Dostała udaru mózgu. Mąż już jest w Polsce, ja wracam jutro. Będąca na miejscu rodzina zgłaszała, że teściowa odczuwa bardzo silne bóle głowy, ma omamy i mówi od rzeczy. Powiedziano, że to po lekach i że jej przejdzie. Gdy się o tym dowiedziałam, powiedziałam do męża, że to może być początek udaru. Ja, zwykły laik. Rodzina prosiła o konsultację neurologiczną, ale nic to nie dało. W nocy teściowa dostała udaru mózgu i dopiero następnego dnia po południu została przeniesiona na neurologię. Co ciekawe, przygotowany był już jej wypis ze szpitala. W tej chwili stan jest bardzo poważny i toczy się walka nie o zdrowie, lecz o jej życie”.
Państwo Skolarczykowie są już w Przemyślu. Syn 55-letniej kobiety jest załamany. – To jest coś niewyobrażalnego. Kiedy przyjechałem, dowiedziałem się jeszcze wielu bulwersujących rzeczy, jak choćby tej, że przez wiele godzin nie miał jej kto zmienić pampersa. Nie chcę tego już wywlekać. Powiem tyle, to skandal, że pacjent w tym szpitalu traktowany jest przedmiotowo (...). W tej chwili sytuacja jest tragiczna. Doszła do tego sepsa. Mama jest w stanie krytycznym, lekarze mówią, że trzeba mieć nadzieję, ale nic więcej – stwierdził Daniel Skolarczyk.
O całej sprawie poinformowaliśmy dyrekcję przemyskiego szpitala (odpowiedź dyrektora poniżej). Zostaliśmy poinformowani, iż do całkowitego wyjaśnienia tej sprawy powołana została komisja. To rutynowe postępowanie w razie skargi.Piotr Ciompa (dyrektor Wojewódzkiego Szpitala im. św. o. Pio w Przemyślu): – Uważam, iż pisanie maili z zagranicy do osób trzecich w oparciu o informacje z drugiej ręki utrudnia precyzyjne wyjaśnienie stanu faktycznego i nie może być podstawą wyciągania konsekwencji personalnych. Jestem rozczarowany, że osoby spokrewnione z pacjentką, mimo jej wcześniejszego, trzykrotnego pobytu w szpitalu, nie skorzystały z naturalnej drogi składania skarg poprzez rzecznika praw pacjenta. Odnosząc się do konkretnych zarzutów. Rodzina pacjentki nie jest w zgodzie ze stanem faktycznym, utrzymując, iż pielęgniarki szpitala blokują na noc dzwonki przyzywające pomoc, by pacjenci nie mogli z nich korzystać. Nie ma technicznej możliwości takiej blokady. Niezwłocznie po poinformowaniu o rzekomej awarii dzwonka sprawdzono, że ten działa prawidłowo. Tak więc to nie brak pomocy ze strony personelu był przyczyną upadku pacjentki.
Pacjentka, inaczej niż jej rodzina w mailu do redakcji informuje, samodzielnie próbowała zejść z łóżka, bez wzywania personelu. Fakt ten potwierdziła dwukrotnie. Nie informowała także, że przyczyną upadku było odsunięcie się łóżka z powodu niezablokowanych kółek. Ta wersja wydarzenia pojawiła się dopiero w zarzutach podniesionych przez rodzinę pacjentki. Ordynator jedynie zwrócił uwagę rodzinie pacjentki na manipulowanie faktami, a nie odrzucił możliwość zgłaszania uwag. Wiedza rodziny na temat udaru pacjentki różni się od informacji przedstawionej przez personel medyczny. Poranna toaleta u pacjentki przebiegała bez zakłóceń wskazujących na wystąpienie udaru. Krótko po tym, podczas porannego obchodu, ordynator zauważył symptomy udaru, zwracając się natychmiast o konsultację neurologiczną. Nie można więc mówić w tym przypadku o zwłoce. Dobrowolne i nieuzasadnione przetrzymywanie przez ordynatora na swoim oddziale pacjentki z udarem byłoby niezgodne nie tylko z dobrem pacjenta, ale także sprzeczne z jego interesem, dlatego trudno dać wiarę takiemu zarzutowi.
Prawdą jest, że ordynator po telefonie syna z zagranicy nie dotarł do pacjentki, by odebrać od niego telefon na komórkę mamy. W związku z brakami w obsadzie lekarskiej na tym oddziale (co dotyczy w tej specjalności większości szpitali w Polsce) lekarzowi trudno przejść korytarzem oddziału, aby nie zostać przywołanym do kolejnych pacjentów lub zatrzymanym przez ich rodziny, dowiadujące się o stan zdrowia krewnych. Prosimy więc, aby takie incydentalne zdarzenia nie były usprawiedliwiane, ale przynajmniej rozumiane. Lekarz spieszący do jednego pacjenta z innych powodów niż medyczne, gdyby „opędzał się” od innych pacjentów i ich rodzin, z pewnością również mógłby stać się przedmiotem skarg pisanych do mediów.
* tytuł od redakcji
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.ZAJEBANA UMIERALNIA WYKAŃCZACIE LUDZI ZAMIAST LECZYĆ
Kobieta umarła bo miała nie odpowiednią opiekę wstyd wstyd po co ten szpital istnieje
Leżałam obok tej Pani...wspaniała kobieta. Była dumna ze swoich synów, chwaliła jakie ma w nich wsparcie. Młodszy syn Patryk przychodził do mamy i opiekował się nią codzinnie. Przykro mi że tak się stało :(
Tragedia.. Mnie tez spotkała tam krzywda...
a slyszeliscie tą historie jak dobre z 5 moze 7 lat tem uśmiercili żyjącego faceta gościa żyjącego do (prosektorium jakoś tak to się nazywa ) ... Jak znajdę artykuł to link w komentarzu :)
Powinni zamknąć ten szpital , albo zmienić personel skoro takie tam cuda odwalaja. Najlepiej to podac ich do programu UWAGA !!!Kochani będzie dobrze musi być dobrze. Pozdrawiam :* :* :*
Gastrologiczny oddział gdzie lekarze i.pielęgniarki mają pacjenta za nic.Jeśli wcześniej nie leczyłeś się prywatnie u jednego z lekarzy to nie ma szans że Cię wyleczą albo zrobią szczegółowe badania.W większości przypadkach nie chcą robić tomografi żołądka a tam przeważnie tkwi problem,zrobią gastroskopię,kolanoskopię i usg.Ordynarne zachowanie pielęgniarek na tym oddziale przechodzi wszelkie granice,nie wszystkie pielegniarki są takie,a to z naszych podatków mają pensje.
Moja mama tez sie tam leczyla w piatek miala miec wypis... w środe zmarła... Ten szpital powinni dawno zamknac..
Dokładnie tak jest. Wszystko robione jest z łaską ludzie traktowani przedmiotowo. Tylko chodzą gęsiego jedna za druga i w miejscach nie dozwolonych schadzki na papierosy a poznieje chorzy wdychaja ten smród. Na wszystko jest czas. Lekarze są aroganccy. Robiłam tam gastroskopie, dosyć bolesne badanie ale jeknac nie moglam bo Pan doktor donosnym głosem zbulwersowany krzyczał że przeszkadzam mu w baadaniu. Kiedy po dobie od badań okazało się, że czuję się nie najlepiei Pani doktor z wewnetrznego bo tylko ona byla na zmianie na dwóch oddziałach próbowała zrobić mi usg tylko wcześniej poinformowola, że dawno tego nie robiła więc nie wie jak wyjdzie. Tak wyszło, że z telefoniczną tylko konsultacja z innym lekarzem stwierfsili zapalenie układu moczowego. Zrobiono mi dodatkowo rtg brzucha podano antybiotyk. Wyszłam do domu i coś mnie tknęło....zrobiłam test okazało się, że jestem w ciąży....dzisiaj nie wiem co będzie dalej, tyle badań i lekarstw nie potrzebnych...i czekam na kolejną wizytę na kolejne usg jak na zbawienie.Takż pamiętam Panią jak dzisiaj...i jest mi.bardzo przykro, że tak się stało. Pamiętam jak dzisiaj te słowa "idę do domu na własne żądanie Pni mnie tutaj wykoncza a nie wylecza " ... Niech Bóg ma Panią w swojej opiece...tam już nie ma bólu !!! [*] [*] [*]
Jest to okropne, czy te ludzie którzy tam pracują mają sumienie? Jak tak można postępować! Przez ich błędy ta kobieta nie żyje! Powinno wszyscy zostać zwolnieni!
PRZYWRÓCIC SZPITAL WOJSKOWY!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Szkoda kobiety jak jest to możliwe proszę się jak najszybciej zgłosić do szpitala w Rzeszowie ... w naszym szpitalu tylko potrafią zaszkodzi
Niestety nie jest to możliwe bo ta kobieta już nie zyje.
Błagam, niech ktoś w końcu zrobi porządek w tej placówce!!!!!W lutym br , w przeciągu jednego tygodnia straciłam dwie bliskie osoby na o/ wew tej lecznicy. A nic tego nie zapowiadało. Wielki WSTYD dla Przemyśla!!!!!!! Dlaczego władze miasta nie reagują???
zgadzam sie mimo braku sprzętu lekarze sa inni
tym całym burdelem powinna sie zająć prokuratura i przedewszystkim połowe tego dziadostwa zwolnic od lekarzy po pielegniarki
Arogancja , ignorancja chamstowo tumiwisizm . lekceważenie człowieka na każdym kroku . Brak podstawowej empatii , brud , brak higieny zwłaszccza w toaletach . Niesprawne zardewiałą łóżka . Notorycznny brak pościeli , pampersów , igieł , leków itd .Lepiej już zdechnąć na ulicy .Jedzenie to syf , którego pies by nie tknał . Ostatni pacjent dostaje już zimne i jeszcze wiele wiele innych .
Mój Brat też poszedł się podleczyć do tego szpitala . Już 4 lata nie żyje . Kto wreszcie zrozumie że zamknięcie go uchroni więcej istnień ludzkich jak trzymanie dalej tej patologi otwartej ?
Nie musisz się tam leczyć jak Ci nie odpowiada, ale nie odmawiaj tej możliwości innym. Jak chcesz, to lecz się w klinikach uniwersyteckich. Tylko nie bądź zdziwiony, że nie będą na tam na Ciebie czekali z otwartymi ramionami.
<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/oF4LBiItxh4" frameborder="0" allowfullscreen></iframe> bbb
Nie odpowiedziała czasem że jej synowie żyją z przemytu ze Patryczek jej syn plus reszta synów nie dbała o zdrowie matki ale niech zgadnij kto wie czy nie sięgną po odszkodowanie. .. ta kobieta umierają od lat. Teraz o matce sobie przypomnieli? żałosne to nie wina szpitala tylko rodzinki tyle w temacie nie znacie faktów to nie dyskutuj cie
Hm powiem tak. Szkoda że nikt kto tutaj się wypowiada nie zna tej chorej rodziny. Matka chora była od lat od ok 10 prawie nie chodzi. Synowie a ma ich raptem 4 mieli to gdzieś imprezki życie na pogranicza przemyt papierosów wytrzeźwiałki. To normalka dla nich. Teraz założę się że będą chcieli odszkodowania. Szkoda tylko że nikt się matką przez ostatnie lata nie przejmował. Nie powiem byłem wiele razy w szpitalu w Przemyślu ale serio umierania? Może nie wiecie ludzie ale w medycynie tak bywa dziś zdrowy jak ryba jutro niczym karp w wigilię i kiedy trafia do szpitala kobieta która już miała nawet nerki scharaktane to co się dziwić ie. Ojca Pio sobie tam ściągnięcie jak cudu szukacie. Takie są koleje życia i tyle. A prawdy nie znacie więc skończone z tym hejtem bo to żałosne jest.
Witam Cieszę się ze wreszcie ktos zaczął poruszac ten temat .Mam wyrobine absolutnie takie samo zdanie jak większośc . Wojewódzki szpital wPrzemyslu to umieralnia. Lezała tam moja mama w oddziale kardiologii /Ropien w miejscu wkłucia wenflonu / nacięcie ropnia drenaz, antybitykoterapia, nastepnie złamane zebra wypis do domu/odma / krwiak./ Oddział chirurgii / drenaz ropnia/antybitykoterapia Osoba z nadcisnieniem/ brak pomiaru cis krwi itd opiszę więcej . następnym razem. Współczuję pacjentom i rodzinom
Szczery gość-akurat tak sie składa że jestem z rodziny Synowi interesowali się Mama i to bardzo! Proszę nie oczerniac ich! Jezeli nie wiesz jak było więc nie pisz głupot! Proszę o Synach najlepiej sie nie wypowiadać bo Kochali Matkę i troszczyli sie o Nia! A dzis przez zła opiekę brak zainteresowania ze strony personelu Ich Mama nie żyje! I proszę nie pisz ze tak bywa w medycynie,bo medycyna nie ma nic wspólnego z traktowaniem człowieka! Ten personel który tam pracuje jest bez sumienia. Owszem Kobieta była schorowana ale to nie oznacza że tak musiała zakończyć swoje życie! Więc Ty lepiej się nie wypowiadaj,bo to jest właśnie żałosne.!!!!
Przemyślana- zacznij od siebie,Patryka i reszte zostaw w spokoju wątpię żebyś znał/a aż tak dobrze ta rodzinę ze sie o Nich tak wypowiadasz ! W przeciwieństwie do Ciebie ja jestem rodzina i Synowie naprawdę troszczyli się ZAWSZE o dobro Mamy! I nie jest to wina rodziny ! Tylko szpitala! I to Ty nie znasz faktów to Ty sie nie udzielaj! A chyba Ty żyjesz z przemytu bo na pewno nie Oni!!!!!!!!!!!!! Chyba jest Ci żal ze żyją godnie!
hahahahaha wzruszające naprawdę jeśli to jest godne życie to naprawdę ZAZDROSZCZĘ GDYŻ JEST CZEGO.
NIE MÓWIĘ TU O DRAMACIE LUDZKIM. Bo to przykre umarła Matka, Żona... ale fakty są faktami i takie wybielanie się teraz na siłę jest strasznie słabe.
Serek topiony-To nie jest wybielanie,to jest cała prawda. Dbali od początku choroby aż do teraz o Mamę!Więc skończ z tymi głupimi komentarzami zajmij sie swoim życiem a nie oczerniaj innych! Patryk zajmował się Mama w każdym dniu! Więc słabe jest to twoje pisanie!
Tak się składa, że rodzinę znamy i do miana "chorej" jej daleko -podobnie jak Tobie do prawdy. A przyczyną śmierci nie były "scharatane nerki" tylko udar powstały na wskutek dwukrotnego upadku w szpitalu. Rzeczywiście !!! Iście fachowa opieka jeżeli dochodzi do takich sytuacji.Pacjent chce poprosić o pomoc a dzwonek jest odłączony, pacjent nie może samodzielnie się poruszać a posiłki są stawiane na szafce i nietknięte zabierane, bo przecież wykształcony personel nie wpadnie na to, by podać chorej jedzenie do łóżka lub by ja nakarmić, rany powstałe na wskutek upadków w szpitalu rodzina opatruje na własną rękę bo na oddziale brak fachowej opieki, lekarz robi usg i nie zauważa że pacjentka jest w ciąży.Tak bywa w medycynie ? ! Pomyśl zanim coś napiszesz! ps. Dobrze by było odświeżyć sobie znajomość poprawnej polszczyzny. :)
Tylko prawda: powiem tak wydaje mi się że to nie szpital ale jakaś rzeźnia... i tu kilka nieścisłości. Doczytałem do końca artykułu, a zatem. Najpierw pacjentka twierdzi że z własnej winy upada z łóżka, a potem kiedy wkracza rodzina okazuje się że to wina łóżka i personelu... naprawdę to skoro cała rodzina była przy tej Pani to dlaczego nikt nie wpadł na to że łóżka się blokuje jednym ruchem stopy... sale są codziennie myte więc łóżka muszą być na kółkach pacjenci są zabierani na różnego typu badania czasem z łóżkiem. Chyba zatem oczywiste jest to dla kogoś inteligentnego że trzeba było je zablokować. Ale fakt to była ewidentna wina szpitala ba ktoś zrobił to specjalnie. Dwa Pani musiałaby spaść z łóżka ale z 2 piętra aby z takiego powodu dostać udaru. Poniżej jasno opisane rodzaje udaru itp: http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-nerwowy/udar-mozgu-przyczyny-objawy-rodzaje-leczenie_37113.htmlDwa równie dobrze mogło stać się to np w łazience. Dosłownie wszędzie. Podczas udaru liczą się sekundy. Ale ok. Przyjmijmy że to była przyczyna. Mam pytanie odnośnie karmienia. Jeśli ktoś chce być karmiony i prowadzony za rękę do łazienki nie ma problemu są od tego szpitale prywatne. Nie wyobrażam sobie aby pielęgniarki które mają cały oddział do ogarnięcia i równie ciężkich pacjentów miały każdego z osobna karmić. Jeden posiłek zajmowałby ok 5 h. Ale to kwestia rodziny. Zawsze tak jest to rodzina pomaga. Gdzie wtedy była? Na pewno nie z pacjentką. To mnie rozwala, że zawsze są pretensje do całego świata. Zamiast uszanować śmierć zmarłej lepiej to rozbuchać na całą Polskę... Niestety codziennie w naszym kraju i innych również umierają ludzie. Nie bronię tu szpitala ale leżałem wielokrotnie w szpitalu. Miałem operowany wyrostek nie byłem w stanie wstać z łóżka... żadna pielęgniarka mnie nie karmiła. Potem była druga operacja serca... tez pomagała rodzina. Więc powinienem może skarżyć szpital? Najlepsze jest to że dokładnym opisem tej Pani zajmuje się jej synowa której przy niej wówczas nie było? Nic się tu kupy nie trzyma, ale ok. Jedyne co mnie tylko dziwi, to to że wiedząc że stan zdrowia matki jest zły i znając "tragiczne" ww warunki w szpitalu w Przemyślu dlaczego rodzina nie wybrała innego szpitala. Ludzie tak robią w dzisiejszych czasach mogę leczyć się nawet w Szczecinie jeśli mam taki kaprys. Trzy razy była w ciągu tego roku w szpitalu i wówczas nikt nie miał z tym problemu? Ja bym tam Matki nie zostawiła ale to kwestia wyboru. Nie wiem również co to za szpital w którym kobieta w takim stanie leży z ranami na ciele a wszyscy udają że nie ma problemu. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć nigdy nie widziałem takiego absurdu a zdarzyło mi się nie raz leżeć na Monte. Ale cóż Papier przyjmie wszystko... pozdrawiam. I tak jak piszę uszanujcie śmierć Matki. Bo pisanie takich bezeceństw życia jej nie wróci... niestety
Chciałabym odpowiedziec dwóm bardzo zainteresowanym - szczery i topiony- owszem tesciowa leczyla sie na RZS od 17 lat ale nie z tego powodu trafiała do szpitala przez ostatnie dwa lata. Z tego co czytam to znaliście moją tesciowa lepiej niż Ja i wiecie lepiej czy chodziła czy potrzebowała pomocy prz karmieniu. Tak do waszej wiadomosci mama chodziła do chwili udaru ale było to bardzo trudne dla Niej a karmic jej wcale nie trzeba było. Może wrócicie sie do szkoły i nauczycie sie czytania ze zrozumieniem bo jak widzę to macie z tym problem. A od mojego męża i szwagrów w delikatny sposób się odwaljcie bo to gdzie żyjemy i jak żyjemy to nie było przedmiotem artykułu. Ciekawa jestem jak wy byście zareagowali jakby waszą matkę tak potraktowano na tym oddziale bo ja nie mówiłam o cały szpitalu.
I tak się jeszcze zastanawiam dlaczego jak zwykle nikt nie ma odwagi się podpisać z imienia czy nazwiska tylko wymyśla się super nicki typu serek topiony
Zreszta piszcie sobie co chcecie. Ja chciałbym podziękować Panu Mariuszowi za artykuł i podejrzewam że gdyby wszyscy zawiadamiali o tym jak sa traktowani w szpitach w calej Polsce nie tylko w Przemyślu do takich rzeczy może by nie dochodziło
Szpital w Przemyślu to tylko mała lecznica omyłkowo nazwana "wojewódzkim"Szkoda że dyrektor do zarządzania potrzebuje tylu doradców za w końcu nie małe pieniądze.Co do poziomu medycznego ..no cóż możemy wymagać...standartowe procedury i ....nic! To tak jak w kazdym fachu, bez względu na warunki do pracy na każdym stanowisku trzeba mieć charyzmę,podejście do ludzi i to typowe zrozumienie drugiego człowieka.Nieda się wymierzyć cierpienia człowieka który przychodząc do szpitala błaga o pomoc w swoim schorzeniu i patrząc na ludzi w białych fartuchach chce aby mu pomogli a póżniej okazuje się że zamiast pomocy otrzymuje kiepską diagnozę i w efekcie jest kaleką albo umiera...Tak się nawet z zwięrzętami nie postepuje! No cóż miarą człowieczeństwa jest stosunek do zwierząt...
Dopiszę bo nie moge tego czytac. Będąc pacjentem ma się swoje prawa i obowiązki w szpitalu. Jezeli pacjent sam nie moze jesc jaki sens stawiac talerz z jedzeniem ? zeby sobie postał i pozniej go zabrac z powrotem. Pielęgniarki mają obowiązek pomoc przy karmieniu , bądz nakarmic jesli ktos nie daje rady / TW przemyskim szpitalu nikt nie interesuje się czy pacjent zjadł /nawet jesli ma cukrzycę/oddział chirurgii/
Przyjmując kogos do szpitala ponosi się za niego PEŁNĄodpowiedzalność/Nie ma znaczenia czy państwowy czy prywatny/ Rodzina moze ale nie musi pomagac Od tego są pracownicy oddziału za to biora pensje/ Jak ktos nie daje rady bądz nie zna swoich obowiązków w pracy powinien się zwolnic.jAK ZA MAŁO PERSONELU TO ZATRUDNIC WIĘCEJ ,BĄDZ NIE PRZYJMOWAĆ CHORYCH -Szkoda pacjentów
Nie znam tej rodziny ale znam takich żałosnych typów jak ty, siedzi taki nieudacznik życiowy po drugiej stronie laptopa i wylewa swoje zapewne wymyślone żale w imię podniesienia własnej upadającej wartości. Nie wiem czy twoja ograniczona inteligencja pozwoli Ci na zrozumienie tego komentarza ale wiedz, co myśli większość ludzi,przynajmniej tych z mózgiem na swoim miejscu, o komentarzach takich jak Twój. Weź się w garść, każdy ma prawo dotknąć dna ale lepiej dla Ciebie i świata abyś się z niego odbił/a, bo wypisując takie rzeczy tylko popadasz w głębszy muł ( tu nie mam na myśli krzyżówki konia z osłem chociaż znana metafora z udziałem tego drugiego idealnie Cię odzwierciedla :)
ZAJEBANA UMIERALNIA WYKAŃCZACIE LUDZI ZAMIAST LECZYĆ
Kobieta umarła bo miała nie odpowiednią opiekę wstyd wstyd po co ten szpital istnieje
Mordownia monte casino