Reklama

„Powrót do źródeł”, czyli kolebki Choy Lee Fut Kung Fu [ZDJĘCIA]

Od 2 do 8 listopada br. w Chinach, w kolebce Chan Family Choy Lee Fut Kung Fu, odbyło się światowe szkolenie, tournée dla uczczenia przodków. Organizatorem był piąty Spadkobierca i Strażnik systemu Wielki Mistrz Chan Yong Fa. Nie zabrakło też ekipy z Polski. Wśród niej był instruktor Hung Sing Gwoon Krzysztof Ściubak z Przemyśla.

– Wielki Mistrz z nieocenioną pomocą swoich osobistych, najwierniejszych uczniów: Golden Dragon, Fire Dragon, Silver Dragon, Tiger i Lampart, zorganizował kolejny już „Powrót do źródeł”. Pierwszy po pandemii i otwarty dla wszystkich członków międzynarodowej organizacji Chan Family Choy Lee Fut

– wyjaśnił K. Ściubak.

Wspomniani organizatorzy, z pomocą instruktorów Wing Sing Tong oraz Hung Sing Gwoon z całego świata, promowali w kilku miastach pokazami Kung Fu tę międzynarodową organizację, która swoją siedzibę ma w Sydney w Australii. Pokazy około 200 osób odbywały się kolejno w: Xin Hui, King Mui (miejsce powstania stylu) w Kantonie oraz Qing Yuan.

Reklama

Jak już wspomnieliśmy, nie zabrakło też drużyny z Polski pod wodzą mistrza międzynarodowego Sifu Tomasza Chabowskiego (Fire Dragon Wielkiego Mistrza). Polacy promowali Chan Family Choy Lee Fut w pokazach ogólnych, ale i krajowych. Każdy kraj bowiem miał przedstawić swój program pokazowy. Jednym z ważniejszych wydarzeń był całodniowy pobyt w wiosce King Mui, gdzie wszystko się zaczęło. Założycielem Choy Lee Fut Kung Fu był Wielki Mistrz Chan Heung, czyli prapradziadek Wielkiego Mistrza Chan Yong Fa[paywall].

Przemyślanin niósł biało-czerwoną

Przemyślanin, instruktor K. Ściubak w dniu wyjazdu do King Mui dowiedział się od swojego Sifu, że będzie jedną z trzech osób niosących polską flagę. Trzeba podkreślić, że Sifu Tomasz Chabowski dostąpił zaszczytu i ogromnego wyróżnienia, gdyż jego uczniowie, niosący flagi, szli na czele 200-osobowego pochodu. Ogólne pokazy odbyły się w miejscu pierwszej szkoły Choy Lee Fut założonej przez Wielkiego Mistrza Chan Heunga. We jego wnętrzach Wielki Mistrz Chan Yong Fa z pomocą swojego brata przyjął nowych członków do grona swoich uczniów. Podczas występów zostały pokazane metody treningowe, które Wielki Mistrz Chan Yong Fa dopiero niedawno ujawnił. Po wieczornym posiłku uczestnicy wrócili do Xin Hui. Kolejnym ważnym wydarzeniem ale już w Kantonie były występy i kolacja w miejscu gdzie Wielki Mistrz Chan Yong Fa ponad 50 lat temu miał przekazywaną wiedzę przez swojego Dziadka. Dziadkiem był trzeci Strażnik i Spadkobierca stylu Wielki Mistrz Chan Yiu Chi.

Reklama

 

To był wyjazd mojego życia

Rozmowa z instruktorem Sihingiem Krzysztofem Ściubakiem.

 

Jakie są Pana wrażenia po pobycie w Chinach?

– Dla ćwiczącego tak niesamowity system, jakim jest Chan Family Choy Lee Fut, wyjazd do miejsca, gdzie system został stworzony, śmiało mogę nazwać wyjazdem mojego życia. Była to niesamowita przygoda. Przygoda w towarzystwie legendarnych współczesnych mistrzów tego stylu. Wspaniali ludzie. Niesamowita atmosfera. Niesamowite krajobrazy. Tajemnicze i niezwykle klimatyczne muzea. Nawet w samym super nowoczesnym Hongkongu miałem okazję zobaczyć miejsca związane z przyrodą, bo właśnie takie miejsca najbardziej przypadły mi do gustu. No i jedzenie… Było rewelacyjne. Jedyne co przeszkadzało to klimatyzacja, która była niemal wszędzie.

Reklama

Jakie były Pana początki w Kung Fu i dlaczego tę dyscyplinę Pan wybrał?

– Treningi zaczynałem w Skawinie w 1988 roku od stylu Chow Gar Kung Fu. Były bardzo wyczerpujące, więc na koniec roku pozostawało niewielu prawdziwych pasjonatów. W Chow Gar doszedłem do zielonej szarfy. Po dwóch latach sekcja Chow Gar rozpadła się. Ja i moich dwóch kolegów uprosiliśmy instruktora Roberta Słapczyńskiego, aby dalej prowadził treningi w Skawinie. Te zostały wznowione, ale był to już styl Choy Lee Fut, który bardzo szybko zrobił na mnie ogromne wrażenie swoją niezwykłą ruchliwością. Styl, który jeszcze szybciej pokochałem. Potem naturalną drogą zostałem asystentem instruktora, następnie instruktorem. Razem z Sifu Robertem Słapczyńskim prowadziliśmy też mocną sekcję w Zakopanem. Ćwiczyłem równolegle w Krakowie w grupie prowadzonej przez Sifu Grzegorza Ciembroniewicza. Wybrałem Kung Fu oczywiście dzięki filmom z Brucem Lee. Filmem, który mnie bardzo zainspirował była Wściekła pięść. Bruce Lee wciela się tam w postać bohatera, który mści się na najeźdźcach za otrucie swojego Sifu.

Czy wzorował się Pan na kimś, oprócz oczywiście Bruce’a?

– Na początku mojej przygody był to właśnie Bruce Lee. Kiedy wgłębiłem się w treningi Choy Lee Fut, moimi wzorami stali się Mistrzowie Choy Lee Fut, a wtedy było ich niewielu. Był najważniejszy – Spadkobierca i Strażnik systemu Wielki Mistrz Chan Yong Fa oraz jego najlepsi uczniowie: prekursor Kung Fu i Choy Lee Fut Sifu Grzegorz Ciembroniewicz oraz Robert Słapczyński. Dość szybko wykazywałem chęci do walki Sanda, Sanshou i Kuoshu, więc wzorem stał się wtedy instruktor, a dziś mój nauczyciel Sifu Tomasz Chabowski. Sifu Tomasz był rewelacyjnym technicznie zawodnikiem. Jego technika połączona z odwagą czyniła go niepokonanym. Jego walki śmiało można określić mianem walk stulecia. Dziś Sifu jest nadal moim wzorem, lecz o znacznie większych umiejętnościach. Jestem jego uczniem. To dla mnie zaszczyt.

Reklama

To dyscyplina która nie jest tak powszechna w Polsce jak inne sporty tzw. walki. Dlaczego?

– W latach 80. i 90. minionego wieku Kung Fu przeżywało swój największy rozkwit w Polsce. Warszawa i Kraków to największe zbiorowiska ćwiczących w Polsce. W Przemyślu po tylu latach jestem pierwszym promującym ten system instruktorem. To jest jeden z czynników. Drugi to polityka promowania Choy Lee Fut. Przykładem były prestiżowe turnieje, które były jednak organizowane bez rozgłosu. Przychodzili na nie tylko koneserzy.

Ktoś kto się zdecyduje trenować to czego musi się spodziewać? Bo z pewnością Kung Fu kształtuje charaktery... Co jeszcze?

– Na etapie początkującego ćwiczący będzie poddany specyficznemu treningowi nauki pracy ciała podczas zadawania ciosów. Ćwiczący nauczy się w sposób unikatowy prawidłowego wykonywania rotacji potrzebnych przy ciosach i kopnięciach. Czyli zbuduje swoją ponadprzeciętną motorykę. Będzie dążył do rozluźnionej pracy ciała z czego też słynie Chan Family Choy Lee Fut. Podnosząc swój poziom, będzie poprawiał swoją koordynację ruchową. Chan Family Choy Lee Fut Kung Fu jest trudną sztuką walki. Na początkowym etapie trzeciego stopnia koordynacja czy motoryka już są ponadprzeciętne. Jednym z najważniejszych aspektów w Choy Lee Fut jest ogromna różnorodność treningu. Jest też aspekt zdrowotny. Ćwiczący będzie się uczył zdrowego rozwoju. Ciało mamy jedno i ma nam ono służyć do końca naszych dni. Uogólniając: dążymy do harmonii ciała i umysłu.

Reklama

Nazewnictwo jest bardzo skomplikowane. Z czego to wynika?

– Nazewnictwo jest skomplikowane na pierwszy rzut oka. Jeśli zapamiętamy nazwę stylu Kung Fu, czyli Chan Family Choy Lee Fut, który ćwiczymy, zapamiętamy również, że są instruktorzy Wing Sing Tong (szkoła wyższa) i Hung Sing Gwoon (szkoła średnia) Będzie łatwiej poukładać sobie nazewnictwo. A nazewnictwo wynika z chińskiej tradycji. Śmiało można też dodać, że w Choy Lee Fut mamy i materiał techniczny, i fizyczny. Cały materiał fizyczny ma swój opis. Praktykujący będzie się też musiał nauczyć  poszczególnych nazw, wierszy i różnego rodzaju reguł w języku chińskim. Jak na studiach. Oczywiście nauka następuje stopniowo. Uczymy się najpierw pozycji i jednocześnie jej nazwy.

Prowadzi Pan szkołę w Przemyślu. Jakie jest zainteresowanie?

– Jesteśmy filią szkoły Sifu Tomasza Chabowskiego. Nazwa filii to Hung Sing Gwoon Lung Przemyśl. Treningi prowadzę w Technikum numer 8 przy ulicy Dworskiego 100 we wtorki i czwartki. Od godziny 17 do 18 dla grupy dzieci, od 18 do 19.30 dla grupy młodzieżowo-dorosłej, zaś od 19.30 do 20.30 dla grupy Luohan Qigong. Sekcję rozwijam systematycznie według polityki Chan Family Choy Lee Fut. Bez zbytniego rozgłosu. Lecz rozgłos sekcji przyniosą uczniowie, którzy już ćwiczą i zaczęli zdobywać medale. Na ostatnich mistrzostwach Choy Lee Fut Hung Sing Gwoon Lung Patrycja Kapłoniak zdobyła złoty medal dla Przemyśla. Ja jako zawodnik zdobyłem dwa złote i jeden srebrny w swoich kategoriach dla Przemyśla.

Reklama

Z pewnością ma Pan inne hobby czy pasje. Jakie?

– Ćwicząc najbardziej rozbudowany i udokumentowany system Kung Fu, mało jest czasu na inne pasje. W ramach szkoleń Master Class mój Sifu prowadził szkolenie z zakresu Luohan Qigong i akupunktury. Jako uzupełnienie systemu jestem tym zainteresowany. Mam 10-letniego syna Kacpra. Z całego serca pomagam spełniać jego pasje. Wspieram go w jego zainteresowaniach. Ma spore osiągnięcia w tenisie stołowym. Kacper po moim sukcesie na mistrzostwach Hung Sing Gwoon Lung obiecał Sifu Tomaszowi Chabowskiemu, iż wystartuje w kolejnych zawodach. Muszę dodać, że Kacper sam ocenił, że Kung Fu bardzo pomagało mu w treningu tenisa stołowego. Na koniec dziękuję przyjaciołom i sponsorom, dzięki którym udało mi się pojechać na tak ważne wydarzenie. To: Centrum Edukacji i Terapii Aleksander Wilamowski, Sieć Optyczna Pan Hilary Jakub Guła, Zakład Fryzjerski Barberking, firma Gigamix Joanna Carmiel oraz firma Eurobus.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/12/2024 11:40
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama