Sześćdziesięciokilkuletni jarosławianin mieszkał przez co najmniej dwa tygodnie z rozkładającymi się zwłokami znajomego. Nawet nie bardzo był zorientowany, że w pokoju obok jest trup. Nie sprawdzał, co dzieje się z przemieszkującym u niego 53-latkiem, a na woń rozkładającego się ciała nie zwracał uwagi.
Ciało znalazła siostra właściciela we wtorek. Przyszła posprzątać. To ona zawiadomiła policję. Zwłoki były już w daleko posuniętym rozkładzie. – Przyczyna śmierci nie jest dokładnie ustalona, ale już wiemy, że zmarł z przyczyn naturalnych. Nikt nie przyczynił się do śmierci – zapewnia Barbara Hopko-Grzebyk, szefowa Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu. Prokuratura jeszcze sprawdza okoliczności zdarzenia, ale śledztwo idzie w kierunku umorzenia. – Nie było przestępstwa – potwierdza prokurator.
– Ryśka nie widziałem co najmniej od kilku tygodni. Nie zwracałem większej uwagi. Zdarzało się, że przez dłuższy czas się nie pokazywał. Mimo to zaskoczony byłem. Nie tyle tym, że zmarł, ale że tak długo nikt nie zajął się jego zwłokami. Tego się nie spodziewałem – mówi starszy mężczyzna. – Przynajmniej kilkakrotnie przechodziłam obok tego domu, ale nic nie zwróciło mojej uwagi. Niepokojącego zapachu nie czułam – mówi sąsiadka. Podobne zdania słyszymy od innych ludzi. – Przychodzili różni goście z lokalnego półświatka. Trudno zwracać uwagę na każdego, kto się tam pojawiał – mówią.
Zwłoki leżały w pokoju, z którego właściciel nie korzystał. Sam był zaskoczony odkryciem siostry. Woń rozkładającego się ciała nie zainteresowała także odwiedzających właściciela, a przebywało u niego w tym czasie przynajmniej kilka osób z towarzystwa lubiącego alkohol. Sam właściciel jest nie w pełni sprawny fizycznie. Ma również kłopoty natury społecznej. Według badających sprawę mógł nie wiedzieć o zdarzeniu, a jeśli nawet wiedział, to mógł nie do końca orientować się w jego skutkach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze