Reklama

Prezydent Choma: Na narty nie jeżdżę do miast partnerskich

3 marca br. prezydent Przemyśla Robert Choma i burmistrz włoskiego Chivasso Libero Ciuffreda podpisali umowę o współpracy obu miast. Dla nadsańskiego grodu to już 10. partnerskie miasto w historii. Niektórzy uważają, iż podpisywanie tego typu dokumentów nie ma sensu, bo generuje tylko koszty, a i tak nie przybędzie od tego nowych miejsc pracy czy zwiększenia dobrobytu mieszkańców miasta. Według innych stanowią bezpłatną wycieczkę krajoznawczą.


fot.zbiory własne

Rozmowa z prezydentem miasta Przemyśla Robertem Chomą.

 Przypadkowo zagadnięty na ulicy, byłby pan w stanie z pamięci wymienić wszystkie miasta partnerskie Przemyśla?

– Nie jest ich aż tak dużo. Tak, byłbym w stanie. Być może miałbym problem z wymienieniem jednym tchem pięciu miast na Ukrainie. Z kilkoma sam podpisywałem umowy partnerskie, by wspomnieć Eger, Mościska, Truskawiec czy Chivasso[paywall].

Po co były podpisywane i są te umowy?

– Najczęściej u podstaw leży historia i to bez względu na to, czy są to niemieckie czy ukraińskie miasta. Począwszy od pierwszego partnera jakim było Paderborn, skończywszy na ostatnim, czyli włoskim Chivasso. Można także powiedzieć, że dla ocieplania wizerunku czy przełamywania stereotypów. Z drugiej strony są ludzie, którzy chcą wspólnie działać.

Reklama

Największa częstotliwość w kontaktach to zdecydowanie niemieckie Paderborn. Które jeszcze miasto, pana zdaniem, znalazłoby się na podium.

– Paderborn nieustannie nie schodzi z pierwszego miejsca. To był strzał w dziesiątkę. Do nawiązania znajomości doszło w Poznaniu podczas spotkania Związku Miast Polskich, kiedy ówczesne władze miasta na czele z Leszkiem Krzywoniem spotkały się z władzami Paderborn. Przez te wszystkie lata współpracy przewijała się jedna wspaniała postać. To Heidi Wernerus-Neumann. Jakby nie ona, nie byłoby takich owoców. Obecny burmistrz tego niemieckiego miasta, podobnie mąż Heidi, są zobowiązani, jak sami stwierdzili, do podtrzymywania dzieła Heidi. To ona była inicjatorką pierwszych transportów darów do Polski, przekazywania autobusów, karetki pogotowia, zbiórek dla dzieci niepełnosprawnych z naszego miasta czy wielu innych wspaniałych przedsięwzięć. Ta współpraca to taki samograj. Wystarczy go tylko od czasu do czasu doglądnąć. Drugie miejsce na podium dla Egeru. U podstaw leżała historia, czyli relacje polsko-węgierskie. A potem konkretna współpraca, przede wszystkim szkół, bibliotek, straży pożarnych czy sportowców. To wszystko przekłada się na liczbę turystów, zwłaszcza z Niemiec, którzy co roku przyjeżdżają do nas. Trzecie miejsce ex eaquo dla trzech miast ukraińskich: Lwowa, Truskawca i Mościsk. Z tymi miastami piszemy wspólne projekty, współpracujemy na niwie kulturalno-sportowej, to także kontakty międzyludzkie. Pomagamy im rzeczowo. A gdyby nie współpraca z merem Lwowa, przekazanie budynku przy ulicy Kościuszki Związkowi Ukraińców w Polsce, to tam nie byłoby szans na powstanie Domu Polskiego. Cały czas powtarzał to zmarły niedawno Longin Komołowski.

Reklama

Z którym z miast Przemyśl utrzymuje najrzadziej kontakty?

– To dwa miasta w Wielkiej Brytanii – Grantham i South Kesteven. Umowy podpisane były przez nieżyjącego już prezydenta Tadeusza Sawickiego. W zasadzie wcale nie utrzymujemy z nimi kontaktów.

Czy kiedykolwiek była mowa lub czy ktokolwiek podejmował tego typu tematy o podjęciu konkretnej współpracy gospodarczej? Chodzi o np. zainwestowanie w mieście przez jakąś firmę z partnerskiego miasta?

– O tym przez wiele lat mówiła Heidi. Pamiętam jak dziś, kiedy twierdziła, iż wszystko jest fajnie, brakuje nam jednak współpracy gospodarczej. To cały czas nasza pięta achillesowa. Powiem szczerze, że jako samorząd przygotowujemy grunt. Cała reszta zależy od operatywności i chęci działania przedsiębiorców. Zachęcam do współpracy radnych. Owszem, zapraszamy, ale nikogo na siłę przecież nie przyciągniemy. Podobnie jest w drugą stronę. Jeśli pamięć mnie nie myli, były dwie misje gospodarcze, jednak organizowana przez Regionalną Izbę Gospodarczą w Przemyślu do Kamieńca Podolskiego i Paderborn. Nic z tego konkretnego się nie zrodziło. Choć w Paderborn swoje przedstawicielstwo otworzyła choćby firma Hensfort.

Reklama

Ile razy w roku dochodzi do wyjazdów przemyskich delegacji do miast partnerskich?

– W ciągu roku to średnio siedem wyjazdów. Bywa więcej, w zależności od zaproszeń. Rewizyt jest tyle samo.

Ile to kosztuje?

– W ciągu roku na wizyty i rewizyty przeznaczamy z budżetu miasta kilkadziesiąt tysięcy złotych. W to wchodzą także koszty wyjazdów czy goszczenia u nas między innymi grup młodzieżowych, artystycznych, rekonstrukcyjnych, zespołów muzycznych, przedstawicieli konkretnych stowarzyszeń czy instytucji. Dla przykładu w 2016 roku na to wszystko poszło 36 tysięcy złotych. Koszty związane z wyjazdami to 16 tysięcy złotych, z rewizytami gości 20 tysięcy złotych. W 2015 roku była to łączna kwota 25,5 tysiąca złotych.

Reklama

Pojawiają się opinie, że mnożenie miast partnerskich jest najbardziej korzystne dla urzędników, którzy wyjeżdżając na delegację do tychże miast, robią sobie bezpłatną wycieczkę krajoznawczą?

– Jadę tam do pracy a nie na wycieczkę. Oprócz oficjalnych spotkań, są także spotkania nieoficjalne, podczas których trzeba zjeść kolację czy wznieść jakiś toast. W delegacjach są także urzędnicy, którzy przygotowują wszystko poza tym. Maksymalnie są to dwudniowe wizyty. Podczas nieoficjalnego spotkania z burmistrzem Chivasso ten zapytał mnie, ile mamy medialnych tytułów. Wyliczyłem mu, a on odpowiedział, że u niego są dwa. Jeden z tytułów niedawno napisał, że po co Chivasso podpisuje umowę z polskim miastem, bo jej efekty i tak będą marne. Napisali, że tylko po to, aby urzędnicy mogli sobie zwiedzić nieznany do tej pory kraj. No tak to wygląda. Z punktu widzenia Włochów okazuje się, że nie jesteśmy już jakimś ubogim krewnym. Dodam, że na narty do miast partnerskich nie jeżdżę. Mam inne miejsca, gdzie wspaniale się szusuje i w czasie urlopu bardzo chętnie z tego korzystam.

Reklama

Miasta partnerskie Przemyśla (data podpisania umowy):

Grantham i South Kesteven (Wielka Brytania)
Paderborn (Niemcy; 14 maja 1993 r.)
Lwów (Ukraina; 10 czerwca 1995 r.)
Kamieniec Podolski (Ukraina; 10 grudnia 1997 r.)
Drohobycz (Ukraina; 12 września 2001 r.)
Eger (Węgry; 11 lipca 2003 r.)
Truskawiec (Ukraina; 2 maja 2004 r.)
Mościska (Ukraina; 14 lutego 2008 r.)
Humenne (Słowacja; 14 września 2010 r.)
Chivasso (Włochy; 3 marca 2017 r.)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    pprzemyski obserwator - niezalogowany 2017-03-14 22:36:19

    Moje pytanie , dlaczego ten dobry pan nie jeździ po swoim stoku lecz spędza wakacje zimowe w Alpach czy Dolomitach. Pytam ponownie , może ten pierwszy  obywatel naszego miasta przedstawi w końcu i na koniec swoich marnych gospodarczo rządów bilans zysków i ewentualnych strat z powodu budowy i kilkunastoletniej eksploatacji tego sztandarowego pomysłu przedwyborczego z  przed kilkunastu  laty , łącznie z ta budą  - bunkrem która za kilka lat niedokończona zgnije a kosztowała nas podatników podobno już ok 2, 5 mln złotych. Nie moja sprawa gdzie ten pan spędza wakacje ale uważam że z patriotycznego obowiązku powinien reklamować ten podobno znakomity stok.uper

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    soia - niezalogowany 2017-03-14 23:29:33

    VIVA LA NARTO - STRATA !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    sc - niezalogowany 2017-03-15 09:40:41

    pinokio

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości