W ubiegłym tygodniu na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Medyce miały miejsce 2 incydenty, które – jak informuje Straż Graniczna – wymierzone były przeciwko funkcjonariuszom w związku z pełnionymi obowiązkami.
46-letni Polak podczas wjazdu na teren przejścia nie podporządkował się do poleceń funkcjonariuszki kierującej ruchem oraz odmówił okazania dokumentu tożsamości. W trakcie zdarzenia kierowca usiłował naruszyć nietykalność cielesną mundurowej.
W drugim przypadku rówieśnik wcześniej wymienionego – również obywatel Polski – znieważył funkcjonariusza, używając wobec niego słów powszechnie uznanych za wulgarne. Sprawcom grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności nawet do 3 lat.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.a wiecie ze w Korczowej mieszka baba z broda?
Nie wiem jak było w tych przypadkach, ale wiem co mnie spotkało i moich znajomych z Warszawy. Znajomi poprosili mnie abym ich podwiózł do przejścia pieszego w Medyce, chcieli sobie zrobić 3 dniową wycieczkę turystyczna do Lwowa. odradzałem im szczerze, nie z uwagi na nieatrakcyjność tegoż miasta, bo to nie podlega dyskusji ale w związku a trudnościami jakie ich czekają. i nie myliłem się, jadąc już po zapadnięciu zmroku w żaden sposób nie mogłem znaleźć dojazdu do tego przejścia , całkowity brak jakiejkolwiek tablicy informacyjnej. Dodam ze ostatni raz na tym przejściu byłem jeszcze za czasów ZSRR. Siłą rzeczy dojechałem aż do budki strażnika przy przejściu gdzie wydarł się na mnie w sposób wręcz chamski strażnik chyba graniczny bo w mundurze. Znajomi byli zdumieni buta , nieuprzejmością granicząca z zwyczajnym chamstwem strażnika. W końcu po tłumaczeniach z mojej strony umożliwił mi zawrócenie i po wielu zapytaniach trafiłem na miejsce docelowe . Po powrocie z Lwowa znajomi dziwnie milczeli w końcu po namowach opowiedzieli mi horror jaki przypadł im w udziale przy przekraczaniu granicy. Horror ze strony podróżnych, przypuszczam tzw mrówek przemycających papierosy i alkohol, ale tez i ze strony celników którzy w żaden sposób nie mogli uwierzyć że nie palący ludzie nie mają przy sobie papierosów i alkoholu.Wśród znajomych była starsza pani pamiętająca ruiny Warszawy po wojnie.Jak powiedziała; takich rzeczy jak na tej granicy trudno gdziekolwiek zobaczyć, a zwiedziła już bardzo dużo krajów. dodała też że miałem racje odradzając im wycieczkę. To co napisałem powyżej poddaję pod rozwagę przełożonym strażników i celników na tym przejściu.
O jrj. Jakie to życie okrutne :D Do mnie nie trafili. Ja jestem mily do porzygu :D
a wiecie ze w Korczowej mieszka baba z broda?
Nie wiem jak było w tych przypadkach, ale wiem co mnie spotkało i moich znajomych z Warszawy. Znajomi poprosili mnie abym ich podwiózł do przejścia pieszego w Medyce, chcieli sobie zrobić 3 dniową wycieczkę turystyczna do Lwowa. odradzałem im szczerze, nie z uwagi na nieatrakcyjność tegoż miasta, bo to nie podlega dyskusji ale w związku a trudnościami jakie ich czekają. i nie myliłem się, jadąc już po zapadnięciu zmroku w żaden sposób nie mogłem znaleźć dojazdu do tego przejścia , całkowity brak jakiejkolwiek tablicy informacyjnej. Dodam ze ostatni raz na tym przejściu byłem jeszcze za czasów ZSRR. Siłą rzeczy dojechałem aż do budki strażnika przy przejściu gdzie wydarł się na mnie w sposób wręcz chamski strażnik chyba graniczny bo w mundurze. Znajomi byli zdumieni buta , nieuprzejmością granicząca z zwyczajnym chamstwem strażnika. W końcu po tłumaczeniach z mojej strony umożliwił mi zawrócenie i po wielu zapytaniach trafiłem na miejsce docelowe . Po powrocie z Lwowa znajomi dziwnie milczeli w końcu po namowach opowiedzieli mi horror jaki przypadł im w udziale przy przekraczaniu granicy. Horror ze strony podróżnych, przypuszczam tzw mrówek przemycających papierosy i alkohol, ale tez i ze strony celników którzy w żaden sposób nie mogli uwierzyć że nie palący ludzie nie mają przy sobie papierosów i alkoholu.Wśród znajomych była starsza pani pamiętająca ruiny Warszawy po wojnie.Jak powiedziała; takich rzeczy jak na tej granicy trudno gdziekolwiek zobaczyć, a zwiedziła już bardzo dużo krajów. dodała też że miałem racje odradzając im wycieczkę. To co napisałem powyżej poddaję pod rozwagę przełożonym strażników i celników na tym przejściu.
O jrj. Jakie to życie okrutne :D Do mnie nie trafili. Ja jestem mily do porzygu :D