Relacja zdarzeń, które rozegrały się w sklepie w Nisku 1 kwietnia, może wprawdzie przypominać primaaprilisowy żart, ale historia wydarzyła się naprawdę. Sklepowy złodziej, uciekając z towarem ukrytym między innymi w spodniach, wpadł prosto w ręce będącego po służbie policjanta.
Funkcjonariusz ze stalowowolskiej komendy w sobotę wieczorem zaraz po służbie zatrzymał się w sklepie w Nisku, żeby zrobić zakupy. Akurat w tym samym czasie penetrował go 30-letni mężczyzna, który kradł ze sklepowych półek artykuły spożywcze, zabawki i damskie kosmetyki. Ekspedientka, zorientowawszy się, że na terenie obiektu jest złodziej, natychmiast wszczęła alarm. Funkcjonariusz, niewiele myśląc, ruszył w pościg za spłoszonym mężczyzną. Zatrzymał go 200 metrów dalej. Po drodze uciekający 30-latek zgubił butelkę oliwy ukrytą w nogawce spodni i pudełko z butami. W momencie ujęcia okazało się, że w nogawce miał jeszcze keczup, a w ubraniach ukrył też inny sklepowy asortyment. W sklepie mężczyzna był z żoną i kolegą. Z informacji udostępnionych przez niżańską policję wynika, że badanie alkomatem na zawartość alkoholu w organizmie wykazało u niego ponad 2 promile. Za popełniony występek 30-latek odpowie przed sądem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze