Prokuratura Rejonowa w Kraśniku uznała, że odpowiedzialność za wypadek, w którym zginął ks. Grzegorz M. oraz dwoje narzeczonych, ponosi duchowny i umorzyła postępowanie. Przyczyną tragedii w Obrokach niedaleko Kraśnika była, według śledczych, nieostrożność księdza. Od decyzji prokuratora mogą odwołać się bliscy ofiar wypadku.
Powodem umorzenia śledztwa była śmierć duchownego, którego uznano winnym nieumyślnego spowodowania wypadku. Gdyby przeżył, czekałyby go zarzuty. Z ustaleń wynika, że volvo S40, którym podróżował ksiądz, było sprawne technicznie, a jego kierowca i kierujący audi[paywall], w które volvo uderzyło, byli trzeźwi i nie znajdowali się pod wpływem środków odurzających.
Do szeroko komentowanego wypadku doszło 18 kwietnia na drodze nr 19 z Lublina do Rzeszowa. Volvo kierowane przez 35-letniego duchownego zjechało na przeciwległy pas i uderzyło w audi. Mimo reanimacji nie udało się uratować księdza i pasażerki audi. Jego kierowca zmarł w czasie transportu śmigłowcem do szpitala. Zderzenie przeżyła pasażerka volvo. Ofiary wypadku nie zapięły pasów bezpieczeństwa. Ksiądz przepiął je tylko za plecami, by nie włączył się uporczywy alarm.
Podróżujący audi Mateusz i Dominika rozwozili zaproszenia na swój ślub, który miał się odbyć w maju. Ksiądz wracał z zajęć na lubelskiej uczelni. Towarzyszyła mu znajoma, również wracająca do domu. 35-letni duchowny był katechetą jarosławskiego liceum oraz duszpasterzem Państwowej Wyższej Szkoły Techniczno-Ekonomicznej.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze