Dojazd do Bachowa od strony Krzywczy czy Przemyśla nie jest zbyt wygodny. Do tej pory kierowca miał dwie możliwości: przeprawę promem albo... kładką pieszo-rowerową na Sanie, choć to oczywiście wbrew przepisom. Ze względu na trwający remont tej drugiej cały ruch na wspomnianej trasie musiał udźwignąć prom.
Przeprawa promowa od strony Babic idzie wolno. Prom przewozi dwa samochody na przeciwległy brzeg Sanu, tam czekają nań już dwa następne. Zanim zdąży wrócić, pojawiają się już dwa kolejne auta osobowe i motocykl. – Człowiek nie ma czasu zjeść kanapki – mówi pracownik promu. – 12 godzin non stop, tam i z powrotem, od kiedy remontują kładkę, tak jest codziennie. Jak sobie człowiek chwilę przerwy zrobi, to już trąbią. Lepiej niech szybciej tę kładkę kończą, bo to nie do wytrzymania[paywall] – dodaje.
Rzeczywiście, odkąd kładka na Sanie w Bachowie jest w trakcie remontu, ruch w tym miejscu znacząco się nasilił. Wcześniej na przeprawie widywało się zwykle ciągniki rolnicze, choć i tak większość jechała kładką. Nawet jako rozwiązanie tymczasowe obecna sytuacja jest uciążliwa dla mieszkańców, a wygląda na to, że będą się musieli do niej przyzwyczaić.

fot.Kamil Jacek Zarański
Kładka od początku figurowała w dokumentach jako „pieszo-rowerowa”, ale tajemnicą poliszynela jest, że okoliczni mieszkańcy i nie tylko oni wykorzystywali ją jako most. Jeśli chodzi o przepisy i względy bezpieczeństwa, sprawa jest jasna. Ani nośność kładki, ani jej szerokość nie pozwalają na bezpieczny przejazd samochodem.
– Tam jest teraz napisane, że to będzie kładka pieszo-rowerowa, nie wiadomo, czy będzie można przejeżdżać nią samochodem, jak to miało miejsce do tej pory – mówi jedna z pasażerek promu.
Obawy mieszkańców nie są bezzasadne. Rzecznik Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie Ewa Sudoł-Sikora informuje: – Po zakończeniu remontu w planach jest ustawienie przed kładką słupków uniemożliwiających wjechanie na nią autem.

– Połowa ludzi z Bachowa ma pola po drugiej stronie Sanu, a jak prom nie kursuje, to co? Naokoło mają jechać? – denerwuje się kobieta. Do tej pory kładką też nie można było przejeżdżać samochodem czy ciągnikiem. W dokumentach od początku figurowała jako „pieszo-rowerowa”, ale tajemnicą poliszynela jest, że okoliczni mieszkańcy i nie tylko oni wykorzystywali ją jako most. Jeśli chodzi o przepisy i względy bezpieczeństwa, sprawa jest jasna. Ani nośność kładki, ani jej szerokość nie pozwalają na bezpieczny przejazd samochodem. – Nawet w zwyczajnych osobówkach trzeba było niekiedy składać lusterka – mówi jeden z kierowców.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze