Reklama

Przed gabinetami pediatrów tłok, w szkołach i przedszkolach sporo nieobecnych. – Po pandemicznym roku dzieci straciły odporność? – zastanawiają się rodzice

Klasy w szkołach przetrzebione nawet o połowę, oddział chorób dzieci w przemyskim szpitalu pełen, przychodnie pediatryczne pękają w szwach. Jesień dopiero się zaczęła, a już mamy eksplozję zachorowań – dotyczą nie tylko najmłodszych dzieci, ale też nastolatków. Rodzice załamują ręce, zastanawiając się, co będzie później, skoro już na progu sezonu przeziębieniowego infekcji mamy taki wysyp zachorowań. O tym, czy czeka nas wyjątkowo trudny sezon, rozmawiamy z kierownik oddziału dzieci z pododdziałem pulmunologii dziecięcej lek. med. Iwoną Gajewską.

 Od kiedy dzieci wróciły do szkół, przychodnie pediatryczne pękają w szwach, a frekwencja w szkolnych klasach i oddziałach przedszkolnych pozostawia wiele do życzenia. Dzieci sporo chorują i opuszczają zajęcia.

– Tak, zaczął się sezon infekcji. Ale tak było zawsze. Jeśli chodzi o przedszkole, to zazwyczaj dzieci szły w pierwszym tygodniu i wytrzymywały trzy dni do tygodnia. Należy zaznaczyć, że duży wpływ na zakażenia ma jesienna aura, która już dotarła do naszego kraju. A przedszkola są rezerwuarem różnego rodzaju patogenów. Poza tymi, które mogą dawać dolegliwości ze strony układu pokarmowego czy skóry, takimi jak enterowirusy, menigokoki czy rotawirusy, są jeszcze rhinowirusy czy szczególnie groźny dla dzieci wirus RSV. Typowe wirusowe infekcje dziecięce. Zapalenia górnych dróg oddechowych – kaszel, katar. To często są rhinowirusy, czyli wirusy przeziębienia. Pojawiają się zapalenia oskrzeli, jest już trochę angin wśród dzieci, choć dotychczas rzeczywiście bywały nieco później.

Reklama

 Mamy w tym roku jakiś szczególnie nasilony wysyp jesiennych infekcji? 

– Nie możemy mówić o tym, że mamy jakiś większy wzrost w zakażeń w porównaniu do statystyk z poprzednich lat. Oczywiście, w roku 2020 było dużo mniej zachorowań w okresie jesiennym, jednak trzeba pamiętać, że szkoły i przedszkola były wtedy pozamykane.

Rodzice zastanawiają się, czy ta częsta zapadalność na różnego typu infekcje u dzieci nie jest efektem ubiegłorocznego zamknięcia w domach i braku kontaktu ze środowiskiem szkolno-przedszkolnym, w którym przecież na co dzień spotykają się z wieloma wirusami, ćwicząc w ten sposób system odpornościowy. Mają trochę racji?

Reklama

– Wrzesień zawsze był miesiącem, kiedy dzieciom[paywall] wracającym do szkół czy przedszkoli towarzyszył wzrost objawów infekcji ze względu na powrót do środowisk z dużym skupiskiem bakterii czy wirusów. Wśród pacjentów przychodni pediatrycznych dominują dzieci, które do żłobka czy przedszkola poszły po raz pierwszy. One po prostu muszą się uodpornić, a żeby to zrobić, muszą przechorować. Kolejnym czynnikiem jest też oczywiście towarzyszący im stres, który dodatkowo obniża odporność.

Wielu pediatrów mówi o tym, że w ostatnim czasie stało się normą, że infekcje nie trwają 5 – 7 dni, ale ciągną się po 2 tygodnie i że wielu młodych pacjentów wraca do lekarza drugi raz, bo konieczne okazuje się podanie antybiotyku. Czy podziela Pani tę opinię? Rzeczywiście dzieci gorzej radzą sobie z chorobą?

Reklama

– Myślę, że to kwestia indywidualnej odporności, czynników społecznych i socjalnych. Pamiętajmy, że sam kaszel poinfekcyjny, który można leczyć objawowo, może trwać do 6 tygodni, niestety rodzice często wywierają naciski i nalegają na przepisanie antybiotyku.

Obecnie dzieci i młodzież najczęściej zgłaszają się do lekarza z objawami typu: ból brzucha, gorączka lub stan podgorączkowy, kaszel, katar. Są bardzo podobne do objawów dominującego ostatnio w populacji wariantu Delta. Jak bez testu odróżnić zwykłą infekcję od zakażenia koronawirusem?

Reklama

– Na podstawie obrazu klinicznego nie jesteśmy w stanie rozpoznać, czy mamy do czynienia z SARS-CoV-2 czy z innymi wirusami powodującymi przeziębienia. Jedynym charakterystycznym symptomem tego patogenu są zaburzenia węchu i smaku. Były one widoczne zwłaszcza podczas ubiegłorocznej fali jesiennej. Wiosną doświadczało ich już mniej pacjentów z Covid-19. Jak będzie podczas spodziewanej fali – trudno prognozować, czas pokaże. Doniesienia z innych państw sugerują, że objaw ten nie jest tak powszechny, jak kiedyś. Jeżeli jednak wystąpi, bardzo prawdopodobne, że mamy koronawirusa. Wczesną diagnozę jesteśmy w stanie postawić tylko na podstawie testu na obecność koronawirusa. Stąd tak ważne jest, by z niego nie rezygnować, by się go nie obawiać.


ug
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama