– To swoista ścieżka zdrowia – tak pochodzący z naszych okolic Marek Skulimowski, prezes Fundacji Kościuszkowskiej opisuje trudności pasażerów, korzystających z pociągów na Ukrainę. Problem dotyka nie tylko podróżnych ze wschodu, ale i turystów z Polski i Europy Zachodniej.
M. Skulimowski urodził się w Lubaczowie, skończył szkołę średnią w Przemyślu i tu przez kilka lat pracował. Od 2001 r. na stałe mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych. Był m.in. konsulem w polskiej ambasadzie, a później kierował amerykańskim oddziałem firmy Inglot. Od kilku lat szefuje Fundacji Kościuszkowskiej – największej organizacji polonijnej na świecie.
– Od czasu do czasu zdarza mi się pojechać do Lwowa pociągiem relacji Przemyśl – Kijów. Ostatnio, na swoje nieszczęście, zrobiłem to z walizką. To, co się dzieje na peronie, to swoista ścieżka zdrowia – mówi[paywall] Marek Skulimowski.
– Z ulicy schodzi się po schodach w dół do tunelu. Walizki są za wąskie, żeby się zmieścić na pochylniach, więc trzeba je nieść w rękach. Następnie po schodach wchodzimy do góry na peron trzeci, znowu się schodzi na dół do kolejnego tunelu i po chwili wychodzi się po schodach na peron czwarty, na którym znajduje się szeroki tor i stoją pociągi kursujące na Ukrainę – opowiada M. Skulimowski.
Na peronie znajdują się windy, ale są nieczynne. Zdaniem prezesa Fundacji Kościuszkowskiej taka sytuacja jest żenująca, bo przemyski dworzec jest pierwszym obiektem, z jakim podróżni ze wschodu spotykają w Polsce i Unii Europejskiej. Co istotne, złego wrażenia nie odnoszą tylko Ukraińcy, ale także Polacy i obcokrajowcy z zachodu, którzy chcą się wybrać na Ukrainę.
– 70 procent podróżnych ma ciężkie walizki i ciągnie je po tych schodach. Żal się ich robi, zwłaszcza kobiet, które muszą je dźwigać. Sam się namęczyłem, a jeszcze trochę siły mam – przyznaje. – Jest mi wstyd, że tak witamy ludzi w Polsce i w Przemyślu. Urodziłem się w Lubaczowie, w Przemyślu spędziłem osiem lat, często odwiedzam te miasta i są mi bliskie – dodaje. Według M. Skulimowskiego najlepszym rozwiązaniem byłyby ruchome schody, bo tylko one mogą faktycznie upłynnić ruch.
– Windy przewidziane są do remontu – mówi Katarzyna Grzduk z wydziału prasowego PKP. Jej dalsza odpowiedź wskazuje, że kolej zupełnie nie rozumie opisanego problemu. – Obecnie na peronach 1 – 3 oraz przy wejściu do przejścia podziemnego po obu stronach stacji pasażerowie mogą korzystać z platform przyschodowych. Na perony 4 i 5 prowadzi dodatkowo przejście w poziomie szyn dla osób z niepełnosprawnością (z asystą pracownika PLK). Podróżni np. z dużym bagażem mogą korzystać z zamontowanych na schodach prowadnic, które ułatwiają poruszanie się w obrębie stacji. Do czasu wyremontowania wind, podróżnym korzystającym z peronów 4 i 5 zostało udostępnione również przejście do ul. Czarnieckiego (do przejścia podziemnego w kierunku miasta i dworca) – opisuje K. Grzduk.
Rzecz w tym, że platformy dla osób niepełnosprawnych w tym przypadku nie pomogą, bo ludziom potrzeba umożliwić szybkie przedostanie się z jednego peronu na drugi. Często bowiem podróżni przesiadają się w następny pociąg, odjeżdżający z innego peronu. Na przejście mają zaledwie kilka – kilkanaście minut.
Zdaniem M. Skulimowskiego, odpowiedź PKP jest kpiną z podróżnych. – Rozumiem, że windy są „przewidziane do remontu”, ale planu konkretnego nie ma. Dodam, że nikt nie pamięta kiedy te dwie windy działały. Wejście od ul. Czarneckiego to jest ta sama ilość schodów, chyba że zostanie właściwie dostosowany budynek dawnej odprawy celnej i połączy ulicę z peronami 4 i 5. Jedna mała winda nie rozładuje wzrastającego ruchu osobowego, a asystujących pracowników PLK nie ma. Potrzebne są bardziej nowoczesne rozwiązania, na miarę ważnego węzła komunikacyjnego i „bramy” do Unii Europejskiej – podsumowuje.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Polecam dworce np. Katowice,Poznań,Wrocław i wiecznie niesprawne "ruchome" schody. PISoBOLSZEWIA nie ma głowy do zajmowania się takimi drobnostkami.
uwaga halser to robot wygenerowany elektronicznie, ciągle to samo w kółko...
Szkoda ze turyści nie wychodzili przez bramkę na Czarnieckiego która jest otwarta od trzech miesięcy.. :) Ktoś się spieszył i nie znając dworca poddał się owczemu pędowi...
Jest taka piosenka A po co? I tyle mogę odpowiedzieć w temacie że można iść Czarnieckiego. Schody powinny być na placu legionów i od strony Kopernika oraz z 4 peronu bo windy są ale nie używanie przez 20 lat wyłączone z eksploatacji.
Mieszkam we Wrocławiu od 2 lat i nie zdążyło mi się, żeby winda nie działa. Schody może czasem i stoją ale zawsze jest alternatywą. Tym czasem w Przemyslu że skreconym kolanem i walizka wcale się tak dobrze nie bawiłam.
Polecam dworce np. Katowice,Poznań,Wrocław i wiecznie niesprawne "ruchome" schody. PISoBOLSZEWIA nie ma głowy do zajmowania się takimi drobnostkami.
uwaga halser to robot wygenerowany elektronicznie, ciągle to samo w kółko...
Szkoda ze turyści nie wychodzili przez bramkę na Czarnieckiego która jest otwarta od trzech miesięcy.. :) Ktoś się spieszył i nie znając dworca poddał się owczemu pędowi...