Reklama

Przemyska PANS jest wspaniałym miejscem do studiowania – rozmowa z rektorem PANS w Przemyślu dr. hab. prof. PANS Markiem Delongiem

20/03/2025 18:02

Dr hab. Marek Delong, prof. PANS, rektor Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Przemyślu od 1 września 2024 r. Związany z przemyską uczelnią od 2009 r., pełnił w PANS funkcje kierownika zakładu, dyrektora instytutu, prorektora ds. studenckich i dziekana wydziału. To doktor habilitowany w zakresie nauk społecznych w dyscyplinie nauki o polityce; profesor Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Przemyślu oraz profesor Politechniki Rzeszowskiej na Wydziale Zarządzania w Katedrze Nauk Humanistycznych i Społecznych; członek Rady Naukowej i przewodniczący Komisji Socjologii i Polityki Społecznej Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego; przewodniczący przemyskiego oddziału PTG, członek Polskiego Towarzystwa Religioznawczego, International Association for the History of Religion – IAHR oraz w European Association for the Study of Religions – EASR. Zajmuje się problematyką bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej oraz kwestiami wyznaniowymi. Jest autorem i współautorem pięciu monografii, redaktorem kilkunastu prac zbiorowych z zakresu nauk o bezpieczeństwie, autorem kilkudziesięciu artykułów naukowych publikowanych w czasopismach naukowych i pracach zbiorowych krajowych i zagranicznych.

Z przemyską uczelnią jest Pan związany od 2009 r., czyli prawie od początku jej założenia w 2001. Najpierw uczelnia funkcjonowała pod nazwą Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, następnie Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej, by od 2023 przyjąć nazwę PANS w Przemyślu. Zmieniały się nazwy, kierunki, profil uczelni, rektorzy. Pan także pełnił różne funkcje: prorektora, dziekana wydziału. Jest Pan czynnym wykładowcą. Dlaczego zdecydował się Pan wystartować w ubiegłym roku w konkursie na stanowisko rektora PANS w Przemyślu?

– Powodów było kilka. Po pierwsze dobrze znam uczelnię, jej potencjał, ale i problemy (jak się później okazało – nie wszystkie). Po drugie, oczekiwało tego ode mnie środowisko akademickie, bo pracownicy uczelni niejednokrotnie wyrażali opinię, że sprawdziłbym się w roli rektora, mieli do mnie zaufanie, co zresztą później potwierdził wynik głosowania nad moją kandydaturą, a zdobyłem komplet głosów. Po trzecie zaś, jestem ambitny i lubię pracę z ludźmi, a te cechy sprawiają, że chętnie podejmuję się wyzwań, a do takich zaliczam prowadzenie Akademii.

Reklama

Każdy nowy rektor musi, a przynajmniej powinien, zrobić bilans otwarcia. Jaki jest punkt pierwszy w Pana katalogu problemów do pilnego rozwiązania?

– Mimo iż bardzo dobrze znam uczelnię, to dopiero objęcie funkcji rektora i spojrzenie na jej sprawy z najwyższej perspektywy, pozwoliło mi zweryfikować moją wiedzę. Przemyska PANS jest wspaniałym miejscem do studiowania, co podkreślam z całą mocą, ale jak każda placówka ma swoje problemy. Nie o wszystkich wiedziałem, a dotarcie do tej wiedzy sprawiło, że musiałem podjąć trudne decyzje już na początku mojej kadencji – w trosce o dobro uczelni, jej mienie, pracowników i studentów. Zaspokoję ciekawość czytelników i uzupełnię ich wiedzę (albo zdementuję plotki) – wstąpiłem na drogę sądową z kilkoma pracownikami (byłymi i obecnym), bo musiałem zgłosić do prokuratury dostrzeżone nadużycia. To mój obowiązek. To była najpilniejsza i niespodziewana sprawa na początku kadencji. Jak łatwo się zorientować, zmienił się skład osobowy (nie wliczając oczywiście mojej osoby) władz uczelni, bo żeby dobrze zarządzać Akademią (lub jakąkolwiek inną instytucją), trzeba mieć wokół siebie ludzi, którym się ufa.

Reklama

Uczelnia wiązała ogromne nadzieje z otrzymanym dofinansowaniem na rozbudowę bazy na kierunkach prozdrowotnych, w tym fizjoterapii, pielęgniarstwie.Wspomniane kierunki cieszą się dużym zainteresowaniem studentów. Na jakim etapie jest realizacja projektu?

– Ubiegamy się o zgodę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, bo mimo iż rozbudowie poddawany będzie stosunkowo nowy budynek (Kolegium Wschodnie, dawne Technikum Rolnicze), znajduje się on w otoczeniu zabytkowym, a to sprawia, że procedura związana z przeprowadzeniem remontu takiego miejsca jest bardziej skomplikowana. Budynek był remontowany w 2021 r., jest dostosowany do potrzeb pielęgniarstwa, mamy najlepsze na Podkarpaciu Centrum Symulacji Medycznej, ale mieliśmy ochotę na więcej i lepiej. To jest właśnie jedna z tych trudnych spraw, o której dowiedziałem się dopiero po objęciu stanowiska rektora i kiedy było już za późno, by przyspieszyć prace nad projektem. W „spadku” dostałem niedokończoną inwestycję, trzeba było zwrócić otrzymane pieniądze, ale nie ustajemy w dążeniu do tego, żeby projekt zrealizować i jesteśmy na dobrej drodze.

Reklama

Jednym z kluczowych problemów, z którymi zmagają się wszystkie uczelnie w niewielkich ośrodkach miejskich, jest odpływ młodych ludzi do metropolii lub emigracja ekonomiczna. Jaki ma Pan pomysł na zatrzymanie w Przemyślu przynajmniej części absolwentów uczelni?

– Przede wszystkim trzeba więcej i głośniej mówić o uczelni. Mam wrażenie, że mimo iż PANS ma już ponad dwudziestoletnią historię (za chwilę będziemy świętować jubileusz 25-lecia istnienia), mimo działań, które podejmuje w tzw. otoczeniu społeczno-gospodarczym, nadal mieszkańcy mało o niej wiedzą i nie doceniają jej bezkonkurencyjnych w wielu obszarach walorów. Chcę to zmieniać, chcę częściej zapraszać do nas, na Bakończyce (lokalizacja piękna, komfortowa dla organizacji procesu nauczania, ale nieco na uboczu – może to jest powód..?). Przekonują mnie do tego sytuacje, kiedy np. przyjeżdża do nas na prelekcję grupa osób z podmiejskiej szkoły, organizujemy im spacer po uczelni w wolnym czasie i słyszymy od uczniów, nauczycieli „wooow, ja nie wiedziałam, że tutaj tak jest, szok, nie miałam tego w Krakowie”. Nic dodać, nic ująć. Wiele prawdy jest w powiedzeniu: cudze chwalicie, swego nie znacie. Dzisiaj dostęp do dobrego wykształcenia jest na wyciągnięcie ręki, uczyć się – na tym samym lub podobnym poziomie – można  wszędzie, ale nie wszędzie w komfortowych warunkach, za darmo, w stosunkowo jeszcze tanim mieście, bezpiecznym. Rozumiem u młodych chęć doświadczenia życia w wielkim mieście, ale zauważam też trend powrotu do mniejszych miast, bo tu po prostu żyje się lepiej.

Reklama

W przemyskiej uczelni realizowany jest praktyczny profil nauczania, a to m.in. oznacza realizację części programu w lokalnych firmach, instytucjach, przedsiębiorstwach, gdzie nasi studenci poznają nierzadko swoich przyszłych pracodawców. Ci zostaną. Jesteśmy blisko rynku pracy, modyfikujemy ofertę kształcenia tak, by zaspokoić jego potrzeby. Ale bez współpracy z wieloma miejskimi instytucjami, stwarzaniem jeszcze lepszych warunków do życia i rozwoju, nie przekonamy młodych, że warto tu zostać, co więcej, że warto coś zrobić dla tego miasta! Bo nie zawsze wystarczy być. Staramy się rozbudzać te ambicje, a młodzi lubią osiągać wysokie cele.

W swoim wystąpieniu inaugurującym nowy rok akademicki zaprosił Pan wszystkie chętne instytucje, stowarzyszenia, przedsiębiorców, samorządowców, organizacje pożytku publicznego do wspólnego budowania pozytywnego wizerunku przemyskiej uczelni. To był grzecznościowy zwrot, czy rzeczywiście ma Pan pomysł na uaktywnienie relacji ze społeczno-ekonomiczną „otuliną” uczelni?

Reklama

– Nie lubię kurtuazji, więc wszystko, co mówię, jest serio. Pozytywny wizerunek uczelni to też pozytywny wizerunek miasta i na odwrót. Wart podkreślenia jest fakt, że dzięki utworzeniu w 2001 r. pierwszej państwowej uczelni w mieście, zyskało ono status miasta akademickiego, a czasami ten doniosły fakt umyka uwadze mieszkańców. Co możemy zrobić? Jeszcze bardziej zacieśniać współpracę, bo uczelnia nie funkcjonuje w próżni, nie jest utworzona po to, by stworzyć naukowcom warunki do badań, ale po to, by przygotować kadry do pracy w potrzebnych zawodach. Tak na przykład powstało pielęgniarstwo i bezpieczeństwo transgraniczne, obecnie dwa najbardziej popularne kierunki studiów, nad utworzeniem których pracowałem wraz z obecnym prorektorem ds. studenckich dr. Andrzejem Kaweckim. Dydaktyka i praktyka są na pierwszym miejscu. Więc nie zamykamy się w laboratoriach, ale wychodzimy na zewnątrz, szukamy specjalistów-praktyków, którzy mogliby uczyć, angażujemy się w akcje charytatywne, prozdrowotne, „Razem zmieniamy Przemyśl” wespół z Urzędem Miejskim… Tego jest dużo, wystarczy przejrzeć stronę internetową uczelni lub fanpage na Facebooku, by się przekonać, jak wygląda nasze życie akademickie.

 

Reklama

 

W mowie inauguracyjnej wspomniał Pan o kultowym Barze u Lucynki, którego już nie ma. Można było w nim nie tylko dobrze i smacznie zjeść, ale też zasmakować studenckiego życia. Czy są pomysły na reaktywację?

– Oczywiście. Takie miejsce jest potrzebne, bo bardzo integruje, nie tylko zaspokaja głód, ale i inne potrzeby „socjalne” uczelnianej społeczności. Ileż ważnych rozmów tam odbyłem, ile żartów usłyszałem, ile osób poznałem lepiej… tego nie zliczę. Oczywiście nie uda się odtworzyć tamtej atmosfery, ale już powoli zaczynamy w tym kierunku coś robić. Kilka pomysłów ma nowy pan kanclerz, zostawiam mu pole do działania.

Reklama

Proszę dokończyć zdanie: na koniec mojej pierwszej kadencji uczelnię PANS w Przemyślu widzę…

– To zdanie sugeruje, że czeka mnie druga kadencja (śmiech), zobaczymy, na pewno będę się starał nie zawieść oczekiwań. A wracając do pytania: na koniec mojej – niech będzie pierwszej – kadencji PANS w Przemyślu widzę w bardzo dobrej kondycji finansowej, z jeszcze lepszą infrastrukturą, większą liczbą studentów i jeszcze bardziej „w mieście” – nie tylko uczestniczącą, ale współtworzącą jego życie.

Ma Pan opinię osoby otwartej. Dźwigał Pan ciężary. Pana hobby to mechanika samochodowa. Nie obawia się Pan, że rektorskie sobole, łańcuchy i buława zmienią tę opinię o Panu?

Reklama

– Nie sądzę. Drzwi mojego gabinetu są zawsze otwarte dla wszystkich pracowników, swobodnie rozmawiamy na wiele tematów, dyskutujemy, czasami mamy różne opinie… Mimo wielu obowiązków łańcuch rektorski nie „obciążył” mnie na tyle, bym się zmienił, a dzięki tak zróżnicowanym zainteresowaniom, mam dużo więcej tematów do rozmów z naszymi pracownikami i studentami. Tu zajrzę na stację diagnostyczną, tu do siłowni… (mowa o uczelnianych oczywiście). A insygnia rektorskie zakłada się przecież okazjonalnie…

Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Artur Wilgucki

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/03/2025 18:02
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama