Spotkaniem na parkiecie hali POSiR z GKS Tychy w sobotni (23 września br.) wieczór koszykarze Niedźwiadków Chemart Przemyśl rozpoczną kolejny rozdział powieści pod tytułem „W drodze na szczyt”. Beniaminek I ligi absolutnie nie jest stawiany w roli faworytów rozpoczynającej się kampanii. Jest wręcz przeciwnie – wielu widzi go w ubogich szatach „kopciuszka” zmagań. – I to nam pasuje. W poprzednim rozdaniu było podobnie, a jak się skończyło, wszyscy wiedzą – krótko skomentował trener Przemyskich Niedźwiadków Daniel Puchalski.
Skończyło się tak, że Niedźwiadki Chemart Przemyśl jako pierwsza ekipa z ponad 50-zespołowej II ligi uzyskała promocję klasę wyżej. Radość trwała krótko, bo plan przygotowań do sezonu 2023 – 2024 zaczął się rodzić dzień po awansie. Został na tyle sumiennie i dokładnie rozpisany, że każdy wiedział, co ma robić. Zaczęło się od pracy nad wydolnością. Badania kontrolne, porównawcze przeprowadzone zostały u wybitnej specjalisty w tej dziedzinie Anny Lukanovej. Potem przemyślanie, jak nakazuje tradycja, udali się na 10-dniowy obóz do stolicy Tatr Zakopanego. Praca szła dwutorowo – indywidualnie i zespołowo. Bo aby dać wiele zespołowi, musisz być coraz lepszy indywidualnie. A jeśli jesteś coraz bardziej uniwersalny w swoim parkietowym arsenale, tym więcej opcji zyskuje zespół. Przełożenie niby proste, ale wymagające ogromu roboty.
W sierpniu br. pojawiły się mikrocykle treningowe, ukierunkowane na wiele aspektów. Rytm treningów wzrastał. Bo motoryczno-techniczna baza musi wystarczyć na wiele miesięcy rywalizacji. Nie jest sztuką być gierojem przez trzy miesiące, a potem niknąć w oczach… Gry kontrolne dla teamu D. Puchalskiego rozpoczęły się 30 sierpnia br. Było ich niewiele. Niedźwiadki sparowały z lokalnymi zespołami: ekstraklasowym Sokołem Łańcut, I-ligowym Miastem Szkło Krosno i Resovią Rzeszów. Wyniki nie miały kompletnie żadnego znaczenia.
Zabarykadowali się. Próżno było szukać informacji o ich postępach w pracy. Działali na zasadzie „przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka”. Być może to dobra droga. Być może sprawi, że rywale rozdziawią buzie i będą zachodzić w głowę jak rozgryźć zespół beniaminka. Trener D. Puchalski od samego początku wiedział, ilu nowych zawodników potrzebuje. Dostał, co chciał. Niezwykle doświadczony playmaker Edi Sinadinović, uniwersalny Michał Chrabota i dwóch środkowych, dla których poprzedni sezon był w zasadzie stracony – Sebastian Rompa i Michał Marek. Dołączyli do szóstki: Kacper Majka, Rafał Serwański, Max Egner, Maciej Puchalski, Łukasz Uberna i Szymon Janczak. I-ligowy zestaw uzupełniać najprawdopodobniej będą Bruno Chalicki i Radosław Skubiński.
W miniony weekend zaprezentowali się po raz ostatni w meczach o nic. Co prawda były to Mistrzostwa Podkarpacia, ale nikt w nich bardzo słusznie nie chciał umierać za wyjątkowy wynik. Wysoko przegrali z wspomnianym Sokołem Łańcut (66:95) i pewnie pokonali Resovię Rzeszów (80:56), zajmując podczas imprezy w Krośnie 3. miejsce. W okresie przygotowawczym dwukrotnie pokonali „Bieszczadzkie Wilki”, ale I-ligowi rywale zawieszą poprzeczkę o wiele, wiele wyżej.
Na co będzie stać Przemyskie Niedźwiadki? Tego nikt nie wie. Nie ma żadnego porównania z innymi ekipami. Kompletnie bez sensu jest stawianie jakichkolwiek tez. Wszystko byłoby wróżeniem z fusów. Z pewnością nie będą w dziewiczej kampanii na I-ligowych parkietach bić się o awans. To wykluczone i D. Puchalski doskonale o tym wie. Projekt rozłożony jest na trzy lata. Pewnie celem nadrzędnym będzie utrzymanie się w I lidze, a dodatkowym awans do fazy play-off. Niedźwiadki będą przegrywać mecze. Najważniejsze jednak, aby miały przekonanie, że dały z siebie wszystko w każdym z nich. Wówczas niepowodzenie aż tak bardzo nie boli. Do boju!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze