Reklama

Przemyśl jest papierkiem lakmusowym

04/05/2017 11:42

W tym roku przypada 70. rocznica akcji „Wisła”, która rozpoczęła się 28 kwietnia 1947 r. i trwała do końca lipca tego roku. W wyniku deportacji, zorganizowanej przez komunistyczne władze tzw. Polski Ludowej, z ojczystych stron: Łemkowszczyzny, ziemi przemyskiej, jarosławskiej, tomaszowskiej, hrubieszowskiej, chełmskiej oraz lubaczowskiej, wysiedlono na zachód i północ Polski około 140 tysięcy osób. Jednym z honorowych gości centralnych obchodów 70 rocznicy "Akcji Wisła" była Danuta Kuroń, którą poprosiliśmy o rozmowę.

Jesienią ubiegłego roku była pani w Werchracie, wśród sygnatariuszy "Wołania z Werchraty". Co sprawiło, że jako obywatele Rzeczypospolitej narodowości polskiej zaangażowaliście się w sprawy ukraińskie.

Kiedy przyjechaliśmy do Werchraty, już było po czerwcu. Za graniczną datę można przyjąć dwudziestego szóstego czerwca dwa tysiące szesnastego roku. To data ważna dla nas - obywateli Rzeczypospolitej Polskiej. Przyjechaliśmy wtedy do Przemyśla na procesję na cmentarz gdzie pochowani są żołnierze Petlury. Ja już wcześniej byłam na tej procesji, bo tak się składa, że mój dziadek był legionistą w Pierwszej Brygadzie. W moim domu mówiło się o sojuszu z Petlurą, a moja mama przyjaźniła się z córką oficera Petlury, więc to wyniesiona z domu pamięć historyczna sprawiła, że przyjechałam do Przemyśla.

Czy wiedziała pani, że na tym cmentarzu są pochowani żołnierze Ukraińskiej Powstańczej Armii?

Nie, nie wiedziałam. Dopiero po oficjalnych uroczystościach zobaczyłam ich groby. Tu znowu odwołam się do matki, która była żołnierzem Armii Krajowej, dlatego rozumiem uczucia dzieci i rodzin tych, którzy są tam pochowani. Łączy nas, wyniesione z[paywall] domów rodzinnych, zrozumienie dla imperatywu walki o ojczyznę, czy to żołnierzy Armii Krajowej, czy Ukraińskiej Powstańczej Armii. Oczywiście są też trudne wątki w naszej wspólnej  historii, ale dla mnie oczywisty jest szacunek do grobów tych, co zginęli walcząc o niepodległość swojego kraju.

Reklama
Wróćmy do tej daty - dwudziestego szóstego czerwca.

Zeszłego roku przyjechaliśmy tu większą grupą. Ja przyjechałam z synem. Mieliśmy flagi polskie i Unii Europejskiej. To, co zobaczyliśmy było dla nas szokiem i traumatycznym przeżyciem. W dochodzeniu, prowadzonym w sprawie tego ataku jestem osobą pokrzywdzoną. Taką się czuję, bo wtedy zostały zanegowane moje prawa do polskości, do uczestniczenia w kultywowaniu pamięci sojuszu Piłsudskiego z Petlurą, ważnego dla naszych narodów. Ten atak odczułam, jako odebranie mi tej wielokulturowej Polski, w której tradycji wychowałam się i wyrosłam, takiej Polski, jaką przekazałam swoim dzieciom i chcę przekazać wnukom. Wtedy widzieliśmy jak podeptano feretron. Do tej pory nie deptano kościelnych sztandarów. Na to nie ma miejsca w polskiej kulturze. Dlatego po kolejnych profanacjach grobów, rozbijaniu krzyży cmentarnych musieliśmy zareagować. Odwołaliśmy się do ludzi w całej Polsce. Wtedy powstało "Wołanie z Werchraty", pod którym podpisało się bardzo wiele osób. Byliśmy w Werchracie i w innych miejscach, gdzie doszło do dewastacji. Na własne oczy widzieliśmy, do czego może doprowadzić nienawiść.

Te traumatyczne przeżycia jednak nie odwiodły Pani od następnego przyjazdu do Przemyśla?

Już przygotowujemy się do uczestnictwa w tegorocznej procesji na cmentarz żołnierzy Petlury, bo chcemy, żeby Ukraińcy nie szli w tej procesji sami. Przez pamięć o sojuszu, który dla nas Polaków i Ukraińców był szczególnie ważny. Chcemy żeby procesje organizowane przez cerkiew greckokatolicką były procesjami ukraińsko-polskimi. Chcemy również w ten sposób poszerzyć świadomość historyczną Polaków. Przemyśl jest papierkiem lakmusowym, takim szkiełkiem laboratoryjnym. Tu, i pewnie jeszcze w Hajnówce, decyduje się czy Polska będzie krajem dla niektórych Polaków czy będzie Rzeczpospolitą dla każdego. Musimy wspólnie tworzyć ruch społeczny dla obrony tych wartości, które konstytuują Polskę, jako kraj bezpieczny i sprawiedliwy, kraj w którym szanuje się prawo człowieka do własnego języka, kultury, tradycji, własnej narodowości. Jeżeli się zorganizujemy, to jak uczy historia, potrafimy rozwiązać trudne problemy. To oczywiście może długo trwać, ale skoro nasi dziadowie i ojcowie potrafili my też powinniśmy.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    yui - niezalogowany 2017-05-04 00:29:47

     UPA to nie była żadana powstańcza armia . To była organizacja zbrodnicza mordująca w wyrafinowany bestialski sposób Polaków , Żydów a także Ukraińców , Łemków , Bojków i każdego kto się jej sprzeciwił czy nie pomagał. Proszę przestać w polskich mediach gloryfikować zbrdniarzy i morderców z OUN UPA  i SS Galizien , do kttórjej wstąpiło  80 tyś Ukraińców z tzw Galicji . Gdyby nie było rzezi Polaków przez Ukraińców z OUN UPA nie byłoby akcji Wisła .A tak na marginesie Dlaczego Ukraińcy nie mają pretensjii do Rosjii o analogiczną do akcji Wisła , akcję zachód gdzie stalin wywiózł około 70 tyś Ukraińców na Syberię i do Kazachstanu do kopalni i kołchozów . 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    DOC - niezalogowany 2017-05-04 12:18:18

    Dokładnie tak. Już nieraz pisałem o tym, że Życie Podkarpackie jest pro ukraińską gazetą. Szkoda

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    W - niezalogowany 2017-05-08 21:24:58

    Jako przemyślanin, obywatel polski,narodowości ukraińskiej bardzo dziękuję za Pani postawę i wkład w pojednanie między dwoma bratnimi narodami.Historia bywała bolesna po obu stronach,a pieski jak szczekały tak będą....Będą odkopywać upiory przeszłości,szczuć jednych na drugich,komuś to jest na rękę...Pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama