Reklama

Przemyślanka narażając życie, uratowała desperata. Chciał skoczyć z mostu

25/07/2017 18:48

W czwartek, 20 lipca, kilka minut przed godziną 14, młody mężczyzna chciał skoczyć z mostu Orląt. Tylko dzięki przytomności i zdecydowanej reakcji kobiety, która tamtędy przechodziła, nie doszło do tragedii.

– W środę wracałam z pracy przez rynek i przeszłam na chodnik po prawej stronie mostu żeby skręcić na Krasińskiego. Zobaczyłam, że mniej więcej pośrodku mostu na chodniku stoi młody mężczyzna i patrzy przez barierkę w dół – opowiada pani Halina.

– Kiedy przeszłam kawałek widziałam, że mężczyzna przełożył nogę przez barierkę i zaraz ją cofnął. Potem drugi raz przełożył nogę przez barierkę. Miał w ręku małą płaską buteleczkę taką, w jakich sprzedają alkohol i schował ją do kieszeni. Minęłam go i po dwóch krokach obejrzałam się, a on już był po drugiej stronie barierki. Wróciłam się i zapytałam, co pan robi? A on na to żebym mu dała spokój, że ma wszystkiego dosyć. Coś jeszcze mówił, ale nie niewiele z tego zrozumiałam, bo był cały rozdygotany i mówił niezbyt składnie. Nie wiem czy był pijany, ale bardzo niespokojny, jakby pod wpływem czegoś.

– Powiedziałam niech pan się uspokoi, przekłada nogę z powrotem to zaraz pójdziemy usiądziemy na ławkę i porozmawiamy, a potem jak pan będzie chciał znowu tak zrobić to wróci pan na most i zrobi, co będzie chciał. On znowu swoje niech mi pani da spokój. Wtedy podniosłam głos, nawet przeklęłam kilka razy i już energicznie kazałam mu przełożyć nogę z powrotem. Złapałam go wpół, przytrzymałam i powiedziałam nie rób tego, bo jak się puścisz to ja polecę z tobą, a on na to niech mnie pani puści. Ja dalej swoje. Przekładaj nogę i bez gadania. On zaczął coś tłumaczyć, że nie może. Ja mu na to dawaj nogę ja ci pomogę przeleźć. Zaczął przekładać nogę. Spróbował raz, drugi, ale mu jakoś nie szło. Wtedy położyłam torebkę na chodniku, złapałam go za piętę i ciągnęłam[paywall]. 

– Później złapałam dwoma rękami za pasek od spodni i poczułam, że jakby się poddał i udało mi się przeciągnąć go zza barierki na chodnik. Podniosłam torebkę, chwyciłam go pod rękę i powiedziałam: chodź usiądziemy i pogadamy. Kiedy doszliśmy prawie do końca mostu, nadjechała policja. Policjantka zapytała mnie, jak mi się udało samej go wyciągnąć. To wszystko mogło trwać kilka minut. W tym czasie po tej stronie mostu prawie nikogo nie było, tylko szła jakaś starsza pani, a na początku mostu kilka osób stało i czekało na światła. Kiedy to wszystko się działo samochody przejeżdżały i trąbiły. Krzyczałam niech mi ktoś pomoże, ale żaden się nie zatrzymał, może pomyśleli, że to tylko jakaś awantura.

Reklama


fot.Paweł Bugira

To było duże ryzyko

– Najważniejsze, że udało się uratować człowiekowi życie – mówi podkomisarz Jerzy Kruczek pełniący obowiązki naczelnika wydziału prewencji Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wojtek - niezalogowany 2017-07-25 19:04:25

    Bardzo odważna PANI.Dziekuje za taka odwage i przytomnośc.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gosc - niezalogowany 2017-07-25 20:25:58

    Czasami tak jest ,ze ma sie wszystkiego dość, ale życie mamy tylko jedno.  Szacunek dla tej Pani

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bójca - niezalogowany 2017-07-25 20:36:35

    I to jest wolność? 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości