Jak niemal w każdym mieście, również w Przeworsku problematyczne okazuje się zaparkowanie samochodu w centrum. Czasem, by znaleźć wolne miejsce, kierowcy zmuszeni są robić po kilka okrążeń wokół Rynku. Miasto rozważa pomysł postawienia tu parkomatów. Ciekawą alternatywę przedstawił natomiast przewodniczący rady miasta Tomasz Kojder. Zaproponował rozwiązanie znane od lat w krajach skandynawskich, a w Polsce praktykowane w wielkopolskim mieście Śmigiel.
– Centrum to miejsce, gdzie każdy chce zaparkować. Prawdziwym problemem jest brak rotacji – wyjaśnia radny T. Kojder. – Miejsca parkingowe blokują pracownicy okolicznych firm i instytucji. Bywa też, że ludzie z okolicznych miejscowości, pracujący w Rzeszowie, wyznaczają sobie na miejsce spotkania właśnie przeworski Rynek. Do Przeworska przyjeżdżają swoimi autami, na Rynku przesiadają się w jedno, którym następnie jadą do pracy. Tak pozostawiane samochody blokują miejsce przez cały dzień – dodaje.
Włodarze miasta, świadomi problemu, postanowili mu jakoś zaradzić. Pojawiła się luźna propozycja, by Rynek objąć strefą płatnego parkowania, czyli postawić parkomaty. – Zrodziły się jednak liczne pytania, przede wszystkim o to, ile to będzie kosztować, czy miasto będzie musiało kupić infrastrukturę czy wystarczy ją dzierżawić? Jak wygląda sprawa jej utrzymania? Czy to w ogóle będzie się opłacać? – wylicza radny Kojder. Podjęto więc decyzję, by wyasygnować kwotę 20 tysięcy złotych na wykonanie koncepcji utworzenia wspomnianej strefy. Według informacji burmistrza prace nad stworzeniem takiego dokumentu ruszyć jeszcze w marcu.
Z nieco inną propozycją rozwiązania kwestii parkowania w obrębie ścisłego centrum miasta wystąpił radny T. Kojder. – Natknąłem się na ciekawą metodę stosowaną w krajach skandynawskich, na przykład w Kopenhadze, którą w polskich warunkach zastosowało miasto Śmigiel w Wielkopolsce – opowiada radny. Sposób jest prosty. W mieście wyznacza się strefę ograniczonego parkowania. W jej obrębie można nadal parkować za darmo, ale w ograniczonym czasie, na przykład pozostawiając auto na godzinę lub dwie.
– W wielu punktach handlowych są dostępne odpowiednie kartki, na których kierowcy zapisują godzinę postoju. Kontrolę prowadzą pracownicy komunalni. Jeśli zauważą nadużycie, na przykład kierowca zapisał godzinę niezgodną ze stanem faktycznym albo przekroczył czas postoju, wzywana jest policja – wyjaśnia przewodniczący.
Pytany o szansę na wprowadzenie takiego rozwiązania w Przeworsku, mówi: – Każdy bardzo delikatnie podchodzi do problemu parkomatów, bo tak naprawdę nikt chyba ich nie lubi, ale wszyscy wiedzą, że trzeba coś z tym tematem zrobić. Ja byłbym za tym, żeby spróbować przez dwa, trzy lata zastosować rozwiązanie skandynawskie, a po tym czasie ewentualnie powrócić do tematu parkomatów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.mieszkam w P-sku ale w sobotę na zakupy jeżdżę do Kańczugi. Duży parking, market znany wszystkim, apteka, bankomaty, galeria handlowa w jednym miejscu co pozwala zaoszczędzić dużo czasu i nerwów. W pobliskiej Lopuszce Małej można zjeść w fajnym klimacie dobrą pizze na Ranchu i pospacerować z psem nad zalewem.
Raz byłam w sobotę na zakupach w Sieniawie i byłam zaskoczona bo aut malutko.
Tak i dzięki tym dużym galeriom czy jak tam się zwią to pada lokalny mały handel który utrzymuje nieraz całą rodzinę a tam kiese nabija sobie niekoniecznie polski właściciel galerii.
W przeworsku znaki zakazu nie obowiązują
Przeworsk brzydki i nic się nie dzieje nawet chodnik od ratusza w archaicznym stanie, Sieniawa z każdym dniem pięknieje i Kańczuga zaczyna nabierać blasków.
Parkingi z lat 70-tych ubiegłego wieku to i parkować nie ma gdzie. Pomysły włodarzy kończą się na zbieraniu opłat za parkowanie.
w starostwie tez zalezy jak lezy dziewczyny z okolic pracuja ladnych kilka lat ciagle na stazu bez etatu ale pani z poza przeworska pracuje od niedawna dostala etat brawo
Standardowe kolesiostwo w naszym Urzędzie gminy i miasta :)Nie zrobili nic dobrego dla miasta od lat...
Dzisiaj praca za mniej jak 3 - 3,5 tys. zł netto to finansowa patologia. Ludzie na, co wy liczycie, że spadnie manna z nieba. Ostatni gasi światło.
mieszkam w P-sku ale w sobotę na zakupy jeżdżę do Kańczugi. Duży parking, market znany wszystkim, apteka, bankomaty, galeria handlowa w jednym miejscu co pozwala zaoszczędzić dużo czasu i nerwów. W pobliskiej Lopuszce Małej można zjeść w fajnym klimacie dobrą pizze na Ranchu i pospacerować z psem nad zalewem.
Raz byłam w sobotę na zakupach w Sieniawie i byłam zaskoczona bo aut malutko.
Ja robię tak samo.... :)