W Odessie, na straganie, wśród wojennych pamiątek znalazł się chleb wyprodukowany w Przeworsku.
W niedzielę, 23 sierpnia Ukraińcy obchodzili Święto Flagi, a w poniedziałek świętowali Dzień Niezależności. Z tej okazji w Odessie, na bulwarze Nadmorskim, niedaleko słynnych potiomkinowskich schodów odbył się festiwal wyszywanek i stanęły kramy z pamiątkami, bardzo podobne do tych, jakie znamy z Kalwarii czy innych odpustów. Może tylko było na nich trochę więcej patriotycznych gadżetów oraz soroczki, krajki i wianuszki, koniecznie w narodowych barwach. Pośród kolorowej pstrokacizny szczególnie wyróżniał się jeden kram[paywall], zapełniony wojennymi pamiątkami pochodzącymi z okolic Ługańska, Doniecka czy jakiejś innej strefy ATO. Skorupy granatów, hełmy, łuski po amunicji różnych kalibrów, odłamki pocisków, krzyż zrobiony z łusek, fragmenty sławnych gradów, którymi separatyści ostrzeliwują żołnierzy ukraińskich. Trochę przypominało to stoiska z militarnymi pamiątkami z I wojny, które pojawiają się w Przemyślu z okazji Manewrów Szwejkowskich. Różnica była taka, że pamiątki na stoisku w Odessie były całkiem świeże, by nie powiedzieć gorące, a zysk z ich sprzedaży był przeznaczony na dofinansowanie „dobrowolców”, czyli walczących w ochotniczych batalionach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze