– Jestem mieszkanką osiedla Kazanów, często spaceruję tutejszymi ulicami i za każdym razem odnoszę wrażenie, że nie za bardzo dba się o porządek w tym rejonie. Wzdłuż skarpy na Opalińskiego, pomiędzy blokami numer 17 i 21, wysokie krzewy zahaczają o uschnięte gałęzie drzew, przez co te się łamią i spadają niejednokrotnie przechodniom na głowę.
Kiedy kończy się lato, a liście usychają i spadają na chodniki, zalegają potem na nich tygodniami. Po deszczu robi się przez to niebezpiecznie, bo na mokrych liściach z łatwością można się poślizgnąć. Na schodach pomiędzy wspomnianymi blokami też zwykle nie brakuje liści, a przecież tylu jest bezrobotnych w naszym mieście, którzy, w ramach prac interwencyjnych, mogli by je raz w tygodniu zamiatać. Można by tak jeszcze długo wyliczać, ale czy spowoduje to jakąś reakcję odpowiedzialnych służb? – pyta mieszkanka Kazanowa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze