Sąd wyznaczył przymusowy zarząd dla JPB Budexim SA, jarosławskiej firmy budowlanej istniejącej na rynku od dziesięcioleci. W spółce córce Budexim – Budowy został utrzymany tymczasowy nadzorca sądowy.
O problemach obu firm stało się głośno na początku roku. Protestowali wtedy pracownicy spółki córki, którzy od kilku miesięcy nie dostali wypłat, chociaż firma wykonywała zlecone prace przy inwestycjach.W czasie protestów zmienił się zarząd, ale nowy szef nie podjął żadnych działań ratujących spółkę. Zdesperowani pracownicy złożyli wniosek o upadłość, a rozpatrujący go sąd wyznaczył tymczasowego nadzorcę w osobie mecenasa Kamila Korzeńca. Sprawa JPB, jako głównej firmy, nie została wtedy rozwiązana. Dopiero pod koniec marca sąd zdecydował o ustanowieniu zarządcy przymusowego. Został nim K. Korzeniec. – Członkowie zarządu JPB Budexim zostali odsunięci od podejmowania decyzji o spółce. Dostali 7 dni na uzupełnienie dokumentacji. Potem odpowiedzialność za wszystkie działania przejął zarządca przymusowy – wyjaśnia Mirosław Kubacha, pełnomocnik zarządcy.
Pracownicy spółki córki odchodzą z firmy, ale udało się wywalczyć dla nich wypłatę zaległego wynagrodzenia. Otrzymają je dzięki porozumieniu z JPB Budexim. Dostaną także świadectwa pracy, o wydanie których obawiali się, widząc, że firma upada.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Tylko Boguś " kocibida" może uzdrowić te pozostałości, taki był z niego dobry kierowniczyna z swoimi rozbieganymi oczkami, taki interesiarz, taki oddany firmie - i co pozostało po "kocibidzie" - opowieści
oj tam oj tam przyjdzie syndyk marek o, wykupi firme w drugim przetargu dla swojej rodziny i dalej będzie rzeźbił pracowników za najniższą krajową, jak to miało miejsce z firmą kisan w kańczudze, bo takie jest u nas w polsce prawo że ci co na stołeczkach ręce zacierają
Tylko Boguś " kocibida" może uzdrowić te pozostałości, taki był z niego dobry kierowniczyna z swoimi rozbieganymi oczkami, taki interesiarz, taki oddany firmie - i co pozostało po "kocibidzie" - opowieści
oj tam oj tam przyjdzie syndyk marek o, wykupi firme w drugim przetargu dla swojej rodziny i dalej będzie rzeźbił pracowników za najniższą krajową, jak to miało miejsce z firmą kisan w kańczudze, bo takie jest u nas w polsce prawo że ci co na stołeczkach ręce zacierają