Czemu przystanek nadziei? Bo podróżni mają tam nadzieję, że nie spotka ich żadna przykra niespodzianka.
Jarosławski przystanek przy Bandurskiego to przykład, jak skutecznie można uprzykrzyć ludziom życie. Przystanek jest? Jest. Spełnia swoją funkcję? Poniekąd. Sam fakt, że wiata jest bardzo niewielka, nie przeszkadza aż tak bardzo. Bardziej dokuczliwym jest fakt, że cały przystanek i jego okolica są zapaskudzone przez ptaki. Kto pierwszy, ten lepszy – chciałoby się rzec. Ci podróżni, którzy pojawią się na przystanku wcześniej, mają większe szanse na zachowanie czystego ubrania i... głowy. Urząd Miasta Jarosławia zapewnia[paywall] jednak, że przystanek sprzątany jest na bieżąco, a kilka razy w roku myta jest wiata. Obiecuje też poddać analizie fakt, czy konieczne jest jej powiększenie. Pozostaje mieć nadzieję, że pogoda w najbliższym czasie będzie sprzyjająca, a ptactwo zechce swoje sprawy kulturalnie załatwiać w miejscach nieco bardziej odludnych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze