Tzw. reklamoza na ulicach to problem wielu miast. Brak konkretnych wytycznych co do wyglądu i umiejscowienia banerów, billboardów, szyldów sprawia, że w miejskiej przestrzeni panuje wizualny bałagan. Problem dotyczy między innymi Jarosławia. Na brak porządku i estetyki zwrócił uwagę przewodniczący rady miasta Piotr Kozak.
Zdaniem P. Kozaka tzw. reklamoza zawładnęła przestrzenią Jarosławia, a dobrze byłoby to zmienić. Jak można zacząć z nią walczyć. Piotr Kozak proponuje powrót do koncepcji kodeksu reklamowego, który regulowałby takie kwestie w mieście. Zwraca uwagę na fakt, że należałoby to zrobić choćby przez wzgląd na zabytkową tkankę budowlaną, jak również panujący obecnie w Jarosławiu chaos reklamowy.
Nie brakuje gmin, które tworzą w tym względzie lokalne przepisy określające, gdzie i jakie reklamy można umieszczać, wprowadzają też ograniczenia bądź wytyczne choćby do wielkości, czcionki czy materiału, z jakiego wykonany jest baner. Takie zapisy bywają szczególnie restrykcyjne w tzw. parkach kulturowych czy w strefach zabytkowych. Nadrzędną kwestią jest jednak ujednolicenie formy wizualnego przekazu reklamowego.
– W Jarosławiu już w 2016 roku jako rada miasta podjęliśmy uchwałę, nakreślając w tej sprawie kierunki działania dla ówczesnego burmistrza miasta – przypomina P. Kozak.
– Specjalnym zarządzeniem powołana została komisja, która miała opracować projekt uchwały co do standardów ochrony tkanki ładu przestrzennego w mieście i lokalnych zabytków – dodaje. Chodziło o wytyczenie[paywall] zasad i warunków sytuowania obiektów małej architektury, tablic reklamowych i urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń na terenie Jarosławia, co dotyczyć miało np. ich gabarytów czy rodzajów materiałów budowlanych, z jakich mogą być wykonane.
– Odbyło się kilka spotkań w tej sprawie, jednak ostatecznie wszystko się rozmyło. Według mnie dużo złego w tym zakresie zrobiła pandemia, bo wtedy nie spotykaliśmy się, co spowodowane było nałożonymi ograniczeniami w kontaktach. Zatem uchwała jest aktualna, tylko trzeba byłoby wprowadzić zmiany w zarządzeniu, bo część osób nie pracuje już w urzędzie miasta i należałoby zmienić skład powołanego wówczas w tej sprawie Zespołu Zadaniowego i wznowić jego pracę. Moim zdaniem warto do tej koncepcji wrócić. Nie ukrywam, że opracowanie kodeksu reklamowego było jednym z punktów zawartych w moim programie wyborczym (P. Kozak kandydował na urząd burmistrza miasta – przyp.) – mówi przewodniczący jarosławskiej rady miasta.
W opinii P. Kozaka miejscem, gdzie panuje duży chaos reklamowy, jest choćby ulica Lubelska czy Grunwaldzka i Kraszewskiego.
– Trudno, żebyśmy obejmowali kodeksem reklamowym przedmieścia, ale jeśli udałoby się w tej materii wprowadzić ład przynajmniej na głównych ulicach miasta, to już będzie sukces. Zdaję sobie sprawę, że to trudne zadanie, wymaga rozmów z przedsiębiorcami i poniesienia przez nich nakładów finansowych, ale i tak uważam, że warto – zauważa.
– Najważniejszy pierwszy krok już podjęliśmy w 2016 roku. Teraz potrzebna jest kontynuacja, którą musi być poprzedzona zmianami w wydanym wtedy zarządzeniu, bo od dłuższego czas prób działania czy rozmów w tym obszarze nie ma – dodaje przewodniczący rady.
Wygląda na to, że jest szansa na powrót do zarzuconego przez miasto tematu. W odpowiedzi na interpelację P. Kozaka w tej sprawie burmistrz Marcin Nazarewicz poinformował, że w celu podjęcia dalszych prac nad przygotowaniem projektu uchwały co do zasad i warunków sytuowania w mieście tablic reklamowych czy urządzeń reklamowych zostanie przygotowane nowe zarządzenie. W dokumencie wskazane zostaną osoby wyznaczone do dalszych prac związanych z tą kwestią. Jest więc realna szansa, że temat wróci pod obrady rady.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze