Reklama

Rewolucja w szkołach! Szkolne sklepiki w świetle nowych przepisów

11/09/2015 12:42

1 września weszło w życie rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań, jakie te muszą spełniać. Dyrektorzy i sklepikarze mieli zaledwie kilka dni, aby zapoznać się z nowymi regulacjami. Sprawdziliśmy, jak przeworskie szkoły radzą sobie z nimi w praktyce.

– Trzeba zacząć od fundamentów. Żeby zmienić nawyki żywieniowe ludzi, należy najpierw wpoić te właściwe dzieciom. Trzeba to robić w domu i w szkole. Myślę, że dzieci, które takowe już mają, będą tę zdrową żywność kupowały. Natomiast te, które były przyzwyczajone do niezdrowych produktów, będą pewnie rzadziej korzystać ze szkolnego sklepiku. Chociaż może i one się przekonają. Pieniążki, które dostaną w formie kieszonkowego, będą musiały spożytkować na dobry zakup, a my jako instytucja wspierająca rodziny, musimy nauczyć dzieci rozsądnego ich wydawania. Nauczyciele w ramach działań prozdrowotnych przy współpracy z pedagogiem szkolnym i szkolną pielęgniarką propagują zdrowy styl życia. W tym roku na wniosek rodziców ruszamy również z programem „Mleko w szkole” – informuje Lidia Bułaś.

Reklama

Nowa dyrektor podkreśla, że sklepik będzie zamknięty do czasu, aż szkoła odpowiednio przygotuje się do wprowadzenia zmian, wynikających z założeń rozporządzenia. Dodaje, że będzie to trudne zadanie, ale realne.  

W „Tuptusiu” już po nowemu

W Szkole Podstawowej nr 2 im. H. Kołłątaja szkolny sklepik wystartował już z pierwszym wrześniowym dzwonkiem. – Stając przed nowym wyzwaniem, jakim było wprowadzenie zdrowej żywności do szkół, wspólnie z Radą Rodziców i uczniami postanowiliśmy się odpowiednio wcześnie przygotować do zmian, które należało wprowadzić w naszym szkolnym sklepiku „Tuptuś” – mówi Dorota Czarny-Konieczny. – W ubiegłym roku szkolnym wzięliśmy udział w ogólnopolskim programie „Sklepiki szkolne – zdrowa reaktywacja”, organizowanym przez Fundację Banku Ochrony Środowiska. Projekt zachwycił uczniów, mieli możliwość dokonania zmian wizualnych w naszym „Tuptusiu”. Dodatkowo stworzyliśmy miejsce, gdzie uczniowie mogą spożywać posiłki, czego brakowało w naszej szkole. Ze sklepiku zostały wyprowadzone chipsy, napoje wysokosłodzone i żelki. Wolne miejsca na półkach zajęły soki, woda mineralna, produkty zbożowe, owoce  i warzywa. Dodatkowo wypożyczyliśmy ladę chłodniczą, gdzie umieszczono kanapki, jogurty, galaretki, kisiele. W asortymencie znalazły się także suszone owoce, które stały się przebojem sklepiku. Ubiegłoroczny „Tuptuś” posiadał wśród swoich propozycji produkty zbożowe, które obecnie niemal w większości zostały wycofane ze względu na ilość cukru i soli– wyjaśniła Dorota Czarny- Konieczny, która była koordynatorem programu. –Obecnie stale poszukujemy nowych propozycji do naszego sklepiku, chcemy uniknąć monotonni. Zmiany są potrzebne, lecz należy też wziąć pod uwagę stanowisko producentów żywności i sposób żywienia dzieci w domach oraz zasobność portfela rodziców – dodaje.

Reklama

Co z innymi szkołami?

W Szkole Podstawowej nr 1 im. Jana Pawła II także od września funkcjonuje sklepik, ale na razie nie ma w nim zbyt wielu produktów. Jednak bezpośrednio przy szkolnym ogrodzeniu jest otwarty kiosk, w którym dzieci mogą dostać dużo więcej rzeczy, także takich, które wymagań rozporządzenia nie spełniają. Nie muszą, bo nie stanowią ofertę sklepiku szkolnego. Pytanie, czy w tym konkretnym przypadku rozporządzenie wiele zmieni? Nie wiadomo, czy podczas przerw dzieci nie będą niepostrzeżenie opuszczać szkolnych murów, by kupić niezdrowe produkty.

Reklama

W Zespole Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych im. Króla Władysława Jagiełły szkolny sklepik jest na razie zamknięty. W Zespole Szkół Zawodowych im. Króla Jana III Sobieskiego ajent zrezygnował z prowadzenia punktu, ponieważ po wejściu w życie rozporządzenia było to dla niego nieopłacalne. Tylko Gimnazjum nr 1 im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego nie ma problemu z nowymi przepisami, ponieważ w szkole nie było sklepiku w ogóle.

Nowe dyrektywy mają swoich przeciwników i zwolenników. Czas pokaże, czy zmienią na lepsze żywieniowe przyzwyczajenia dzieci i młodzieży. Dla niektórych sklepikarzy mogą jednak oznaczać koniec szkolnego interesu. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości