Powiadają ludzie, że nieszczęścia chodzą parami, jednak czasem jest jeszcze gorzej, tak jak w przypadku Romana S. i jego narzeczonej. Parę miesięcy temu, wieczorową porą jechali sobie jej autem. Tym razem za kierownicą siedział Roman i wysłuchiwał uwag narzeczonej. – Zwolnij i zmień bieg. Uważaj, jak jedziesz. Kto ci dał prawo jazdy?
– Dziewczyna nawijała bez przerwy, co największego flegmatyka mogłoby doprowadzić do szewskiej pasji. Roman do takich nie należał, więc nie ma się co dziwić, że nie mógł się skupić. W pewnym momencie zahaczył o pobocze i na zakręcie zniosło go prosto do rowu. Na szczęście jechał wolno i nic wielkiego się nie stało. Wysiedli cali i zdrowi, trochę tylko przestraszeni. Roman kucnął, żeby zobaczyć uszkodzenia na masce i zderzaku, a narzeczona, wściekła, wróciła na drogę, wyjęła komórkę i zadzwoniła na policję, że mieli wypadek. Dziesięć minut później na miejscu był już patrol. – A mówiłam mu, żeby uważał i jechał wolno – powiedziała policjantom, nie kryjąc zdenerwowania. Policjanci orzekli, że to tylko kolizja, ale zgodnie z procedurą podali Romanowi alkomat, który wykazał stan po spożyciu alkoholu. Na domiar złego jeden z funkcjonariuszy zainteresował się czarnym foliowym workiem leżącym na tylnym siedzeniu. W worku było dwadzieścia cztery kartony papierosów bez polskich znaków akcyzy. Roman przyznał się, że kontrabanda należy do niego, więc policjanci i jego, i papierosy zabrali do radiowozu, a dziewczynie, która była trzeźwa i zapewniała, że dojedzie do domu, obiecali, że wezwą pomoc drogową.Procedury w komendzie trwały ponad dwie godziny. Roman usłyszał, że ma zapłacić mandat, prócz tego będzie odpowiadał za jazdę w stanie wskazującym, a osobno będzie miał sprawę karną skarbową. Na tym się jednak nie skończyło. Pół godziny po opuszczeniu komendy Roman zadzwonił do drzwi narzeczonej. Miał zamiar powiedzieć jej prosto w oczy, że wszystkie kłopoty są przez nią, bo niepotrzebnie wzywała policję, ale nie zdążył. Kiedy tylko drzwi się otworzyły, usłyszał taką tyradę, że aż go cofnęło. Sąsiedzi też usłyszeli i zaglądając zza drzwi, obserwowali dalszą część awantury, która przerodziła się w rękoczyny. Wtedy ktoś zadzwonił po policję i Roman znowu wylądował na komendzie, a narzeczona pojechała zrobić obdukcję. Wystarczy jak na jeden wieczór.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.I tu sprawdza się powiedzenie jak nigdy ,że "lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znależć ".
I tu sprawdza się powiedzenie jak nigdy ,że "lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znależć ".