W ubiegłym tygodniu media lokalne obiegła krótka informacja o 88-letniej kobiecie z Przemyśla. Starsza pani upadła, przez dwa dni nie mogła się ruszyć z miejsca. Zaniepokoiło to jej sąsiada, mieszkańca jednego z bloków przy ulicy Kosynierów. Zaalarmował policję, dzięki czemu uratował swojej sąsiadce życie.
Gdy czytałem tekst Jacka Szwica Leżałam na podłodze, błagając o pomoc (str.9) przypomniało mi się zjadliwe, ale chyba słuszne zdanie jakie wypowiedział prezydent federacji piłkarskiej Sepp Blatter do dziennikarzy z Europy: dla was dobra informacja to zła informacja. Trochę zrobiło mi się głupio. Rzeczywiście: złym wieściom łatwiej przebić się na czołówki stron. Pozytywne historie mają w mediach pod górkę. Nie oznacza to jednak, że ich nie ma. Na szczęście są. Przykład zatroskanego o swoją sąsiadkę przemyślanina przywraca wiarę w zwykłą, codzienną, a więc najistotniejszą, solidarność międzyludzką. Wiele znaczy: proste dzień dobry, czy czegoś panu, pani nie brakuje, a może trzeba jakieś zakupy zrobić? Dobrosąsiedzka rutyna, jak się okazuje, czasem ratuje życie, przeważnie jednak osobie samotnej czyni życie bardziej znośnym, a być może nadaje mu sens.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze