Sędzia Igor Tuleya znany jest jako obrońca wolnych sądów oraz konstytucji. Krytykuje Krajową Radę Sądowniczą, której członkowie zostali wybrani przez polityków Prawa i Sprawiedliwości i Kukiz’15. Na zaproszenie grupy „Rebelianty Podkarpackie” gościł w Przemyślu.
W 2012 r. sędzia Igor Tuleya, decyzją ówczesnego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, awansował na sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie. Był również rzecznikiem tego sądu. W 2013 r. skazał doktora Mirosław G. za przyjęcie 17,5 tys. zł łapówek[paywall]. Uzasadniając wyrok potępił działania Centralnego Biura Śledczego, za co Zbigniew Ziobro złożył wniosek o ukaranie go. Obecnie znany jest najbardziej z krytyki zmian w sądownictwie wprowadzanych przez Prawo i Sprawiedliwość.
O tym, ale także o wielu innych kwestiach opowiadał podczas spotkania w Przemyślu, na które zaprosili go członkowie grupy „Rebelianty Podkarpackie”. W sali Towarzystwa Muzycznego w Przemyślu sędzia I. Tuleya mówił m.in. o stanie praworządności w Polsce, o tym, co czeka nasz kraj, gdy przestanie funkcjonować niezawisły Sąd Najwyższy, tak jak stało się to z Trybunałem Konstytucyjnym, o interesach „kasty sędziów”.
Podczas spotkania w budynku przy Rynku 5 sędzia I. Tuleya stwierdził, że – jak większość środowiska sędziowskiego w Polsce – do 2020 r. pierwszym prezesem Sądu Najwyższego jest Małgorzata Gersdorf. To była odpowiedź na pierwsze pytanie, które padło z sali.
– Czy czuje się pan członkiem nadzwyczajnej kasty?– to jedno z innych pytań. – Jako sędzia nie czuję się członkiem nadzwyczajnej kasty, która stoi ponad innymi ludźmi i mniemam, że podobnie myśli zdecydowana większość środowiska sędziowskiego. To prawda, w każdym środowisku są czarne owce, ale u nas to zdecydowana mniejszość – odpowiedział.
– W jaki sposób usprawnić sądy? – zapytała jedna z uczestniczek spotkania. – Trzeba przede wszystkim usprawnić procedury. Co z tego, skoro dotychczasowe zmiany ich nie dotyczą, za to dotyczą spraw kadrowych. Przecież w naszym kodeksie postępowania karnego są przepisy, które funkcjonowały jeszcze w ustawach państw zaborczych, że sędzia na rozprawie musi czytać wszystkie protokoły. To sprawdzało się w czasach, gdy jeszcze nie wszyscy potrafili czytać i pisać – stwierdził.
Od wielu lat jest pomysł powołania Krajowej Rady Sądownictwa. Konkretnie powstał tuż po 1989 r. – Pomysł, aby stworzyć radę pojawił się jednak wcześniej. Kiedy jego twórcy profesor Tomasz Strzembosz i profesor Andrzej Zoll postulowali o to w czasie pierwszej „Solidarności”. Uważali, że musi być taki niezależny organ, który strzegłby wartości dotyczących wymiaru sprawiedliwości. W założeniu KRS miała zrzeszać przedstawicieli środowiska sędziowskiego, również środowiska polityków, czyli posłów i senatorów plus inne osoby, by wymienić pierwszą prezes Sądu Najwyższego, przedstawiciela prezydenta Polski, prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego. Sędziowie, którzy zasiadali wtedy w KRS mieli poparcie środowiska sędziowskiego. Dzisiaj nie, na pewno nie środowiska sędziowskiego. Do dzisiaj, pomimo wyroków sądu administracyjnego, nie zostały ujawnione listy poparcia dla tych sędziów oraz, że to politycy wskazują sędziów, którzy zasiadają w KRS – podsumował sędzia I. Tuleya.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy."Tymczasem partner Roberta Biedronia także wchodzi do polityki". <lol> Jako Mąż Stanu czy jako Pierwsza Dama <lol>.....Idea Lewactwa tkwi w psychice u ludzi majacy problemy ze swoja psychika. Zawsze jakas grupa dziwakow sie znajdzie...Ale Matka Natura zadbala by tacy sie NIE rozmnażali :) A tutaj nastepny Lewak z Kasty ..czym mamusia byli to wiemy :)
Lewactwo - tak jak i poglądy prawicowe - mamy w istocie zakodowane w mózgu ;)Lewactwo to przede wszystkim empatia - dostrzeganie potrzeb innych, umiejętność wczucia się w sytuację osoby nieheteronormatywnej, uchodźcy, bezrobotnego, wyzyskiwanego pracownika, kobiety w ciąży z ciężką sytuacją osobistą (np. zawodową/mieszkaniową, uszkodzonym płodem czy dzieckiem z gwałtu). Prawica to skoncentrowanie na sobie, egoizm, niska empatia, w przypadku korwinistów i narodowców - na ogół zupełny brak empatii.Lewactwo to skłonność do szukania kompromisów, prawica - prężenie muskułów i dążenie do konfrontacji. Lewactwo to odwaga, zaufanie i otwartość, prawica - strach przed nowymi pomysłami i rozwiązaniami, ograniczone zaufanie i konserwatyzm.Lewactwo to także zestaw przekonań. Na przykład głęboko humanistyczne przekonanie, że wszyscy ludzie powinni być sobie równi. To przeciwieństwo prawicy, która opiera swój światopogląd na tzw. porządku naturalnym, hierarchii (a więc np. poglądach, że Bóg stworzył kobiety, by rodziły dzieci i dzielnie stały w tle swoich silnych i mądrych mężczyzn).Lewactwo to inkluzywność, wiara w państwo/samorząd jako wspólnotę otwartą, niewykluczającą. Prawica to zaś odwoływanie się nie tyle do państwa/samorządu, lecz do narodu i religii - wspólnot wykluczających. Wykluczających inne narodowości, religie, ateistów lub po prostu INNOŚĆ: uchodźców, muzułmanów, gejów, transseksualistów etc., a w przypadku silnie utrwalonych poglądów religijnych - także kobiety...Lewactwo to podkreślanie, że jest się człowiekiem, obywatelem (prawica: Polakiem/Ukraińcem/Żydem etc.).Lewactwo to odwoływanie się do uniwersalnych wartości i praw człowieka, prawica - do porządku naturalnego, Boga i autorytetów (autorytetu Kościoła / Jana Pawła II, ale też Friedmana / Hayeka / Kaczyńskiego / Putina / Trumpa). Dlatego też trudno wyobrazić sobie, by np. po stronie demokratycznej lewicy zwanej lewactwem zapanował bezgraniczny kult jednostki, taki jak dziś kult Kaczyńskiego wśród twardego elektoratu PiSu czy kult Putina w Rosji.Lewactwo to wiara że motorem postępu cywilizacyjnego jest współpraca i mocny kolektyw, prawica - wiara, że postęp przynosi światu rywalizacja i wybitne jednostki.Lewactwo to dyplomacja i dialog oraz pokojowe współistnienie, prawica - wojowanie i dążenie do narzucenia wszystkim swojej ideologii i swojej prawdy historycznej.Lewactwo to wiara w skuteczność państwa/samorządu i mądre regulacje, prawica - wiara w wolny rynek, konkurencję i niewidzialną rękę rynku. Lewactwo to działanie w celu zaspokojenia potrzeb społecznych i innych, wyższych wartości (np. ochrony zasobów naturalnych), dla porównania - prawica to wiara, że efektywne i sensowne są głównie działania prowadzone dla zysku. Lewactwo to sadzenie drzew i pielęgnowanie zieleni, prawica - jej systematyczne eliminowanie z przestrzeni publicznej (dla czyjegoś zysku).Lewactwo to wiara w świeckie państwo (samorząd), które poprzez rozwiązania systemowe, socjalne, jest mocnym oparciem dla wszystkich bez wyjątku jednostek. Prawica - wiara w jednostkę, która powinna zadbać o siebie, a jeśli jej się to nie uda - powinna opierać się przede wszystkim na rodzinie / wspólnocie kościelnej / działalności charytatywnej innych jednostek...Lewactwo, podobnie jak prawica, ma na swoich sztandarach wolność. Ale w lewicowym kanonie wartości... nie ma wolności bez godności i solidarności. Godności ekonomicznej - a więc Wolność, Równość, Braterstwo (Solidarność!). Godności, którą daje przede wszystkim praca, aktywność i działalność społeczna, a nie jedynie świadczenia z MOPS i ZUS. Ale też godności rozumianej jako prawo do własnej podmiotowości (jawność orientacji seksualnej, ekspresja i różnorodność). W prawicowym kanonie wartości wolność jest pojmowana bardzo specyficznie - mocno egoistycznie, ekonomicznie i w konsekwencji wykluczająco... Wolność to więc prawo do nieograniczonego bogacenia się. Tym samym wolność dla jednostek oznacza w praktyce zniewolenie mas, skutkuje nierównościami, budowaniem hierarchii (wzmacnianiem podziałów klasowych), ekonomicznym wyzyskiem, strukturalnym wykluczeniem. Rekompensatą dla ludzi wykluczonych jest zaś jedynie przynależność do dość abstrakcyjnych wspólnot (religijnej, narodowej) opartych na dość abstrakcyjnych autorytetach Kościoła / Maryi Królowej Polski / Piłsudskiego czy Kaczyńskiego (wartościach typu: Bóg, Honor, Ojczyzna). Lewactwo to więc dobrobyt tu i teraz, prawica - dla większości szczęście i dobrobyt dopiero po śmierci, w niebie :)Źródło: facebook.com/LOLPrzemysl :) Polub :D
A co lewactwo robi w PiS ? Towarzysz Piotrowicz-prokurator stanu wojennego, Towarzysz Jasiński-były szef ORLEN-u, TW Wolfgang Przyłębski- ambasador w Berlinie, Krzysztof Czabański i wielu innych zasłużonych towarzyszy. Hipokryzja i obłuda nie zna granic u klakierów, oportunistów i innych wazeliniarzy.
Moim zdaniem "pseudo sędzia" jakim jest ten palant Tuleja jest miernotą intelektualnym ubranym w togę. Każdy cep i cwaniak który łamie niezawisłość sędziowską zasługuje nie tylko na wykluczenie z zawodu ale tez na odpowiedzialność karną z najsurowszymi konsekwencjami . Jakże intelektualnie ograniczeni muszą być jego słuchacze przychodząc na kreteńskie wykłady na temat demokracji i stanu sadownictwa w Polsce. W dużych miastach tego durnia już nikt nie słucha , natomiast ten pacan szuka posłuchu i oczekuje aplauzu w takich ciemnogrodach jak Przemyśl gdzie oświecenie do lokalnej społeczności dociera z poślizgiem dwóch dekad .
Dziennikarz Cezary Gmyz zaczął ujawnił, że wg dokumentów IPN - mama Igora Tulei - Lucyna Tuleya w latach 1960-71 pracowała w Milicji Obywatelskiej w Łodzi w wydziale kryminalnym, do 1988 roku była funkcjonariuszką Służby Bezpieczeństwa. Miała inwigilować i śledzić opozycją i dyplomatów. Ojciec Igora Tuleya pisał pracę doktorską w Moskwie. Kim jest sędzia Igor Tuleya wskazówek należy szukać w informacji osobowej matki sędziego – Lucynie Tuleyi – w zbiorze z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie z lat 1954-1990. Dziennikarz Cezary Gmyz na łamach "Tygodnika Lisickiego" napisał, że matka sędziego Tulei pracowała w SB i zajmowała się inwigilacją opozycji i dyplomatów. Igora Tuleyę nazwano "resortowym dzieckiem". Zdaniem autora tekstu sędzia, ze względu na przeszłość matki, powinien był złożyć wniosek o samowyłączenie się z orzekania w sprawach lustracyjnych (bo w nich także orzekał).Rozgorzała debata, czy osoby, których rodzice działali w służbach PRL, powinny pełnić funkcje publiczne takie jak na przykład sędziego Tuleyi .
Gdyby dzieci miały odpowiadać za rodziców, to nie zazdroszczę obecnym resortowym dzieciom "dojnej pisowskiej zmiany". Idąc Aniu tokiem twojego myślenia to obecna wicewojewoda -zasłużona towarzyszka partyjna jedynie słusznej partii- i wielu innych z PiS miałoby dziś "spory" problem ze swoimi rodzicami oraz dziadkami, prominentnymi działaczami PZPR lub SB . A jeśli chodzi o niejakiego Gmyza ksywa "Trotyl" to jego wątpliwa rzetelność dziennikarska i "kalkierstwo oraz oportunizm wobec dzisiejszej władzy są porównywane z PRL owskimi gwiazdami dziennika telewizyjnego jak Grzegorz Woźniak czy Witold Tumanowicz. Amen.
Tak jest towarzyszu macie rację. Jeszcze mysimt zrbić wiele aby było tak jak było. Proletariusze wszystkuch krajów łączcie się.
W NEOKOMUNIE wzorem starej nieboszczki komuny obowiązuje model BMW - towarzysza "Szmaciaka". Bierny Mierny Wierny.
Powinien miec napis na koszulce TULEJ-iwszystko jasne
"Tymczasem partner Roberta Biedronia także wchodzi do polityki". <lol> Jako Mąż Stanu czy jako Pierwsza Dama <lol>.....Idea Lewactwa tkwi w psychice u ludzi majacy problemy ze swoja psychika. Zawsze jakas grupa dziwakow sie znajdzie...Ale Matka Natura zadbala by tacy sie NIE rozmnażali :) A tutaj nastepny Lewak z Kasty ..czym mamusia byli to wiemy :)
Lewactwo - tak jak i poglądy prawicowe - mamy w istocie zakodowane w mózgu ;)Lewactwo to przede wszystkim empatia - dostrzeganie potrzeb innych, umiejętność wczucia się w sytuację osoby nieheteronormatywnej, uchodźcy, bezrobotnego, wyzyskiwanego pracownika, kobiety w ciąży z ciężką sytuacją osobistą (np. zawodową/mieszkaniową, uszkodzonym płodem czy dzieckiem z gwałtu). Prawica to skoncentrowanie na sobie, egoizm, niska empatia, w przypadku korwinistów i narodowców - na ogół zupełny brak empatii.Lewactwo to skłonność do szukania kompromisów, prawica - prężenie muskułów i dążenie do konfrontacji. Lewactwo to odwaga, zaufanie i otwartość, prawica - strach przed nowymi pomysłami i rozwiązaniami, ograniczone zaufanie i konserwatyzm.Lewactwo to także zestaw przekonań. Na przykład głęboko humanistyczne przekonanie, że wszyscy ludzie powinni być sobie równi. To przeciwieństwo prawicy, która opiera swój światopogląd na tzw. porządku naturalnym, hierarchii (a więc np. poglądach, że Bóg stworzył kobiety, by rodziły dzieci i dzielnie stały w tle swoich silnych i mądrych mężczyzn).Lewactwo to inkluzywność, wiara w państwo/samorząd jako wspólnotę otwartą, niewykluczającą. Prawica to zaś odwoływanie się nie tyle do państwa/samorządu, lecz do narodu i religii - wspólnot wykluczających. Wykluczających inne narodowości, religie, ateistów lub po prostu INNOŚĆ: uchodźców, muzułmanów, gejów, transseksualistów etc., a w przypadku silnie utrwalonych poglądów religijnych - także kobiety...Lewactwo to podkreślanie, że jest się człowiekiem, obywatelem (prawica: Polakiem/Ukraińcem/Żydem etc.).Lewactwo to odwoływanie się do uniwersalnych wartości i praw człowieka, prawica - do porządku naturalnego, Boga i autorytetów (autorytetu Kościoła / Jana Pawła II, ale też Friedmana / Hayeka / Kaczyńskiego / Putina / Trumpa). Dlatego też trudno wyobrazić sobie, by np. po stronie demokratycznej lewicy zwanej lewactwem zapanował bezgraniczny kult jednostki, taki jak dziś kult Kaczyńskiego wśród twardego elektoratu PiSu czy kult Putina w Rosji.Lewactwo to wiara że motorem postępu cywilizacyjnego jest współpraca i mocny kolektyw, prawica - wiara, że postęp przynosi światu rywalizacja i wybitne jednostki.Lewactwo to dyplomacja i dialog oraz pokojowe współistnienie, prawica - wojowanie i dążenie do narzucenia wszystkim swojej ideologii i swojej prawdy historycznej.Lewactwo to wiara w skuteczność państwa/samorządu i mądre regulacje, prawica - wiara w wolny rynek, konkurencję i niewidzialną rękę rynku. Lewactwo to działanie w celu zaspokojenia potrzeb społecznych i innych, wyższych wartości (np. ochrony zasobów naturalnych), dla porównania - prawica to wiara, że efektywne i sensowne są głównie działania prowadzone dla zysku. Lewactwo to sadzenie drzew i pielęgnowanie zieleni, prawica - jej systematyczne eliminowanie z przestrzeni publicznej (dla czyjegoś zysku).Lewactwo to wiara w świeckie państwo (samorząd), które poprzez rozwiązania systemowe, socjalne, jest mocnym oparciem dla wszystkich bez wyjątku jednostek. Prawica - wiara w jednostkę, która powinna zadbać o siebie, a jeśli jej się to nie uda - powinna opierać się przede wszystkim na rodzinie / wspólnocie kościelnej / działalności charytatywnej innych jednostek...Lewactwo, podobnie jak prawica, ma na swoich sztandarach wolność. Ale w lewicowym kanonie wartości... nie ma wolności bez godności i solidarności. Godności ekonomicznej - a więc Wolność, Równość, Braterstwo (Solidarność!). Godności, którą daje przede wszystkim praca, aktywność i działalność społeczna, a nie jedynie świadczenia z MOPS i ZUS. Ale też godności rozumianej jako prawo do własnej podmiotowości (jawność orientacji seksualnej, ekspresja i różnorodność). W prawicowym kanonie wartości wolność jest pojmowana bardzo specyficznie - mocno egoistycznie, ekonomicznie i w konsekwencji wykluczająco... Wolność to więc prawo do nieograniczonego bogacenia się. Tym samym wolność dla jednostek oznacza w praktyce zniewolenie mas, skutkuje nierównościami, budowaniem hierarchii (wzmacnianiem podziałów klasowych), ekonomicznym wyzyskiem, strukturalnym wykluczeniem. Rekompensatą dla ludzi wykluczonych jest zaś jedynie przynależność do dość abstrakcyjnych wspólnot (religijnej, narodowej) opartych na dość abstrakcyjnych autorytetach Kościoła / Maryi Królowej Polski / Piłsudskiego czy Kaczyńskiego (wartościach typu: Bóg, Honor, Ojczyzna). Lewactwo to więc dobrobyt tu i teraz, prawica - dla większości szczęście i dobrobyt dopiero po śmierci, w niebie :)Źródło: facebook.com/LOLPrzemysl :) Polub :D
A co lewactwo robi w PiS ? Towarzysz Piotrowicz-prokurator stanu wojennego, Towarzysz Jasiński-były szef ORLEN-u, TW Wolfgang Przyłębski- ambasador w Berlinie, Krzysztof Czabański i wielu innych zasłużonych towarzyszy. Hipokryzja i obłuda nie zna granic u klakierów, oportunistów i innych wazeliniarzy.